Setki tysięcy pasażerów utknęły w poniedziałek na lotniskach na całym świecie. To efekt zamknięcia przestrzeni powietrznej nad Bliskim Wschodem po rozpoczęciu amerykańsko-izraelskiej operacji militarnej przeciwko Iranowi. Maciej Wewiór, rzecznik polskiego MSZ-u, apeluje do podróżujących Polaków o odpowiedzialność i zarejestrowanie się do systemu Odyseusz.

- Zamknięta przestrzeń powietrzna, tysiące anulowanych lotów. Globalny chaos po operacji przeciw Iranowi.
- MSZ w trybie kryzysowym. Polacy utknęli w regionie Zatoki Perskiej i Azji.
- Puste niebo nad Iranem i Izraelem. Lotnicze giganty wstrzymują operacje.
– W ministerstwie działa specjalny zespół kryzysowy. W ramach tego zespołu rozmawiamy z naszymi ambasadorami, szefami placówek i osobami, które są tam na miejscu. Od soboty nasze placówki w regionie działają w trybie kryzysowym – zapewniał Maciej Wewiór podczas poniedziałkowej konferencji prasowej.
Od soboty odwołano tysiące lotów do i z regionu. Według danych platformy FlightAware w sobotę anulowano blisko 2,8 tys. rejsów, w niedzielę ponad 3,1 tys., a w poniedziałek rano – już ponad 1,2 tys. kolejnych.
Serwis Flightradar24 śledzący ruch lotniczy na żywo ukazuje puste niebo nad Iranem, Irakiem, Kuwejtem, Izraelem, Bahrajnem, Zjednoczonymi Emiratami Arabskimi i Katarem.
MSZ apeluje do Polaków o rejestrację w systemie Odyseusz
W mediach społecznościowych przybywa relacji podróżnych, którzy nie mogą wrócić do domów. Wśród nich są także tysiące Polaków, uwięzionych nie tylko w krajach Zatoki Perskiej, ale również w Azji i Oceanii. Linie lotnicze w pośpiechu zmieniają trasy i odwołują kolejne połączenia.
– Pragnę zaapelować do biur podróży, które realizują wycieczki na Bliski Wschód, o odpowiedzialność – powiedział rzecznik polskiego MSZ-u. Oraz dodał, że MSZ odradza również podróży na Cypr.
– Podnieśliśmy do poziomu drugiego, czyli „zachowuj szczególną ostrożność”, poziom ostrzeżeń w stosunku do podróży na Cypr – informował rzecznik resortu spraw zagranicznych.
Polacy, którzy utknęli za granicą, proszeni są o zarejestrowanie się do aplikacji „Odyseusz”. Tam można na bieżąco śledzić komunikaty dotyczące podróży i procedury powrotu do kraju.
– W „Odyseuszu” na tę chwilę zarejestrowanych jest ponad 10 tys. polskich obywateli. Z taką skalą musimy się mierzyć – pokreślił Maciej Wewiór.
Dubaj i Doha wśród najbardziej ruchliwych lotnisk świata sparaliżowane
Bliski Wschód to jeden z najważniejszych węzłów komunikacyjnych świata. W regionie działają trzy istotne linie lotnicze: Emirates z siedzibą w Dubaju, Etihad Airways z Abu Zabi oraz Qatar Airways z Dohy. Ich model biznesowy opiera się na modelu przesiadkowym. Pasażerowie z całego świata przesiadają się w jednym centralnym porcie, skąd lecą dalej.
Kluczowe lotniska regionu należą do najbardziej ruchliwych na globie. Międzynarodowy port w Dubaj obsłużył w ubiegłym roku ponad 95 mln pasażerów i ustępuje pod względem liczby podróżnych jedynie lotnisku w Atlancie. Z kolei port Hamad w Dosze przyjął ponad 54 mln osób – porównywalnie z Frankfurtem czy Hongkongiem.
Obecnie jednak działalność tych przewoźników została wstrzymana. Emirates zawiesiły wszystkie loty do i z Dubaju, Etihad – do i z Abu Zabi, a Qatar Airways wstrzymały operacje do odwołania.
Linie próbują wytyczać alternatywne trasy, omijając zamknięte przestrzenie powietrzne. Jednym z rozwiązań ma być tworzenie „mostów powietrznych” przez alternatywne huby, np. w Stambule. To jednak ogromne wyzwanie logistyczne.
Eksperci podkreślają, że przeniesienie działalności takich gigantów jak Emirates do innego kraju jest w praktyce niemożliwe. Chodzi nie tylko o flotę setek samolotów, ale także o tysiące pracowników, zaplecze techniczne, systemy obsługi i infrastrukturę lotniskową, ściśle powiązaną z lokalizacją.