Maja Chwalińska nie zdołała sięgnąć po tytuł French Open. W finale wielkoszlemowego turnieju w Paryżu Polka przegrała z Mirrą Andriejewą 3:6, 2:6 . Mimo porażki 24-latka osiągnęła największy sukces w swojej dotychczasowej karierze, docierając do pierwszego finału Wielkiego Szlema.

- Maja Chwalińska przegrała z Mirrą Andriejewą 3:6, 2:6 w finale French Open i nie zdobyła pierwszego w karierze tytułu wielkoszlemowego.
- Mimo porażki 24-letnia Polka osiągnęła największy sukces w swojej dotychczasowej karierze, po raz pierwszy docierając do finału turnieju tej rangi.
- Chwalińska została czwartą polską tenisistką w historii, która wystąpiła w finale singla Wielkiego Szlema.
Maja Chwalińska nie zdołała sięgnąć po pierwszy w karierze tytuł wielkoszlemowy. W finale French Open na kortach Rolanda Garrosa w Paryżu 24-letnia Polka przegrała z rozstawioną z numerem ósmym Mirrą Andriejewą 3:6, 2:6. Dla Rosjanki to pierwszy triumf w turnieju Wielkiego Szlema.
Choć na trybunach dominowali kibice wspierający Chwalińską, a okrzyki „Maja, Maja” regularnie rozbrzmiewały na korcie im. Philippe’a Chatriera, Polce nie udało się odwrócić losów spotkania. Francuska publiczność wyraźnie sympatyzowała z reprezentantką Polski, ale jednocześnie z szacunkiem odnosiła się do jej rywalki.
Już początek meczu zapowiadał zaciętą walkę. Pierwszy gem trwał ponad siedem minut, a Chwalińska obroniła dwa break pointy, zanim została przełamana przy trzeciej okazji. Problemy z utrzymaniem serwisu miała jednak także Andriejewa. Po 20 minutach gry i serii czterech przełamań na tablicy wyników widniał remis 2:2.
Przy stanie 2:2 Polka po raz pierwszy utrzymała własne podanie, wygrywając gema do zera. Efektowna kombinacja skrótu i loba wywołała entuzjazm na trybunach, jednak Rosjanka szybko odpowiedziała równie pewnym gemem serwisowym.
Kluczowy moment
Kluczowy moment pierwszego seta nastąpił przy stanie 3:3. Od tego momentu Andriejewa całkowicie przejęła inicjatywę i do końca partii oddała rywalce zaledwie trzy punkty. Po 43 minutach gry prowadziła już 6:3 i była o krok bliżej życiowego sukcesu.
Druga odsłona rozpoczęła się jeszcze lepiej dla Rosjanki. Chwalińska, która w poprzednich meczach imponowała precyzją i spokojem, tym razem popełniała więcej błędów niż we wcześniejszych rundach. Andriejewa szybko objęła prowadzenie 2:0 i konsekwentnie powiększała przewagę.
W trzecim gemie Rosjanka pokazała swoją klasę, wychodząc z opresji przy stanie 0:40 przy własnym serwisie. Zdobyła pięć kolejnych punktów, utrzymała podanie i jeszcze mocniej zaznaczyła swoją dominację. Później kontrolowała przebieg spotkania, nie pozwalając Polce wrócić do gry.
Przy prowadzeniu 5:0 Andriejewa była już o krok od triumfu. Chwalińska zdołała jeszcze utrzymać serwis, a następnie wykorzystała chwilę dekoncentracji rywalki, zmniejszając straty do 2:5. Był to jednak jedynie krótki zryw. W kolejnym gemie Rosjanka wróciła do swojej najlepszej gry i wykorzystała pierwszą piłkę meczową, kończąc finał po godzinie i 22 minutach.
Dla Andriejewej jest to największy sukces w dotychczasowej karierze. 19-latka została jedną z najmłodszych triumfatorek turnieju wielkoszlemowego w XXI wieku i potwierdziła, że należy do ścisłej światowej czołówki.
Mimo porażki także Chwalińska może mówić o historycznym osiągnięciu. Polka jako pierwsza kwalifikantka w historii dotarła do finału French Open. W ciągu trzech tygodni rozegrała w Paryżu dziesięć spotkań i dokonała jednego z największych przełomów w kobiecym tenisie ostatnich lat.
Efektem znakomitego występu będzie również ogromny awans w rankingu WTA. W poniedziałkowym notowaniu Chwalińska przesunie się ze 114. na 21. miejsce na świecie, po raz pierwszy w karierze meldując się w ścisłej czołówce. Andriejewa awansuje natomiast na szóstą pozycję.
