Marcin Kierwiński nie ma zamiaru podawać się do dymisji po ustaleniach Zero.pl w sprawie Szpitala Południowego. Zapytaliśmy polityków Koalicji Obywatelskiej o to, co wpływa na pozycję szefa MSWiA w partii. – On jest postacią mocno osadzona w strukturze – słyszymy.

- Szef MSWiA Marcin Kierwiński uchodzi za drugą po premierze Donaldzie Tusku osobę w Koalicji Obywatelskiej i kluczowego dla Warszawy polityka zarządzającego tamtejszymi strukturami. Ma również duży wpływ na funkcjonowanie partii na terenie całego Mazowsza.
- Zapytaliśmy polityków współrządzącej partii o to, co sądzą o charakterystyce i pozycji Kierwińskiego w ugrupowaniu.
- Działacze KO nie chcą wypowiadać się pod nazwiskiem. Nieoficjalnie mówią o znajomości dołów partyjnych przez szefa MSWiA, jego lojalności wobec szefa rządu i bezwzględności wobec frakcyjnych przeciwników.
Od wybuchu afery wokół Szpitala Południowego nie ma dnia, żeby ktoś nie wzywał do dymisji ministra spraw wewnętrznych i administracji Marcina Kierwińskiego. Powód? To właśnie on stoi na czele warszawskich struktur Koalicji Obywatelskiej. Ze strony partii przekaz jest jednak jasny: żadnej dymisji nie będzie.
– Jest szefem warszawskich struktur. W stolicy jest tym, który wszystkim realnie zarządza, w regionie mazowieckim ma dużo do powiedzenia. Razem z Janem Grabcem pełni funkcję nieformalnego lidera. Do tego jest sekretarzem partii, co sprawia, że ma wiele do powiedzenia – słyszymy od jednego z parlamentarzystów KO.
Kierwiński odcina się od Kacprzyka. „Nie byłem jego promotorem”
Kierwiński – zaufany człowiek Tuska, lider kadr
– Różne przetasowania wyborcze miały wpływ na jego pozycję, struktura mazowiecka ze względu na swoją wielkość jest istotna. On jest liderem od kadr, od ludzi, ma kontakty ze zwykłymi członkami, zna doły partyjne, ma charakterystykę osoby, która umie dobrze zarządzać, co nie każdy lubi – dodaje polityk.
Silna pozycja Kierwińskiego trwa od lat. Jako przewodniczący stołecznej Koalicji Obywatelskiej, a jednocześnie sekretarz generalny partii, odpowiada za organizację zaplecza politycznego w Warszawie i koordynację działań przed kolejnymi kampaniami wyborczymi – a najbliższe wybory już za nieco ponad rok.
Politycy KO są zgodni, że Kierwiński jest zaufanym człowiekiem Tuska, który lojalnie wykonuje jego polecenia.
– To jest taka osoba, która potrafi zarządzać, jest dobrym organizator, MSWiA nie jest nagorzej zarządzane. Był moment, gdy zrezygnował z kariery parlamentarnej, gdy zrezygnował z funkcji europosła i poradził sobie w trudnym temacie. Jest lojalny wobec premiera – słyszymy.
„Próba sił” Trzaskowskiego i Kierwińskiego
Nie bez znaczenia jest także to, jak szef resortu administracji działa w stolicy. – Jego pozycja wynika z bezwzględności i oddania. Układ, który jest w Warszawie, to swego rodzaju balans pomiędzy Kierwińskim i Trzaskowskim – mówi nam inny polityk klubu KO.
– Wprowadzenie ciszy alkoholowej było próbą sił pomiędzy nimi. Na pewno Kierwinski rękoma przewodniczącego klubu pokazał przez moment, że ma kontrolę nad miastem – dodaje.
Spór ministra z dziennikarką. Kierwiński chce od niej 2 tys. zł na straż pożarną
O roli Kierwińskiego w kontekście sprzeciwu warszawskich radnych KO wobec nocnej prohibicji mówiło się wiele. Początkowo Rada Warszawy miała rozpatrzyć dwa projekty – jeden przygotowany przez prezydenta Rafała Trzaskowskiego, zakładający rozszerzenie ograniczeń w sprzedaży alkoholu, oraz drugi autorstwa części radnych Lewicy i stowarzyszenia Miasto Jest Nasze. Ostatecznie Trzaskowski wycofał swój projekt, a radni KO poparli rozwiązanie przewidujące pilotażowe wprowadzenie nocnej prohibicji jedynie w Śródmieściu i na Pradze-Północ.
Według doniesień mediów kulisy tej decyzji miały wykraczać poza sam spór o politykę alkoholową miasta. Za zablokowaniem pierwotnego projektu miał stać właśnie przewodniczący warszawskich struktur, który publicznie krytykował szerokie zakazy sprzedaży alkoholu, opowiadając się raczej za rozwiązaniami poprawiającymi bezpieczeństwo niż za powszechną prohibicją.
