– Powołanie pani minister Jolanty Sobierańskiej-Grendy było błędem, ponieważ dwa lata przed wyborami trzeba powołać albo polityka, który jest w bojach obyty, albo eksperta, który przychodzi z gotowym projektem naprawy systemu – mówił w Porannej Rozmowie Zero były minister Marek Balicki odnosząc się do afery wokół Szpitala Południowego i reakcji na nią resortu zdrowia.

- System ochrony zdrowia doszedł do ściany. Marek Balicki w programie Kanału Zero ocenił, że obecne afery to rezultat złego systemu, a nie przyczyna kolejek do specjalistów. Potrzebne są głębokie, strukturalne reformy.
- Jego zdaniem, powołanie Jolanty Sobierańskiej-Grendy było błędem. Były minister zdrowia podkreślił brak jej doświadczenia politycznego. Według niego zdecydowanie lepiej w obecnej sytuacji poradziłaby sobie Izabela Leszczyna.
- Nowy minister zdrowia nie będzie miał wielkiego pola manewru. Do wyborów pozostał rok, więc głęboka reforma nie jest już możliwa. Zaniechanie działań wywoła jednak powtórkę z rozrywki w przyszłości.
Afera Szpitala Południowego. Dymisje w Warszawie to za mało
Głównym tematem Porannej Rozmowy Zero były polski system ochrony zdrowia oraz reformy, których potrzebuje od zaraz.
Zdaniem Marka Balickiego, byłego ministra zdrowia i członka prezydenckiej Rady Zdrowia, obecne afery, które media ujawniają w funkcjonowaniu m.in. szpitali, to „rezultat systemu, a nie przyczyna tego, że są kolejki do specjalistów”. Dlatego potrzebny jest nie tylko „szybki kalendarz działań”, ale także opracowanie „głębokich, strukturalnych zmian” w ochronie zdrowia.
„To był błąd”
– Ten obecny system doszedł do ściany jeszcze zanim wydarzyła się afera w Szpitalu Południowym – dodał gość Agnieszki Burzyńskiej.
Zdaniem Balickiego, premier nie podjął jeszcze decyzji o zdymisjonowaniu obecnej minister zdrowia Jolanty Sobierańskiej-Grendy.
– Ale jest oczywiste i premier chyba zdaje sobie z tego sprawę, że powołanie pani minister było błędem, ponieważ dwa lata przed wyborami trzeba powołać albo polityka, który jest w bojach obyty, albo eksperta, który przychodzi z gotowym projektem naprawy systemu – podkreślił.
– Kryzys w Szpitalu Południowym pokazał, że ministerstwo, nie mając backgroundu politycznego, nie potrafiło prawidłowo zareagować. Powinni zlecić kontrole od razu, bo wtedy uprzedziliby następne wydarzenia – mówił Balicki.
– Wyszedł brak doświadczenia politycznego, wyczucia, co i w jakiej sytuacji należy zrobić i na czym polega odpowiedzialność za cały system. Bo to nie jest to samo, co dobre zarządzanie szpitalami pomorskimi – dodał gość Porannej Rozmowy Zero.
Zdaniem Balickiego, w obecnej sytuacji „zdecydowanie lepiej” poradziłaby sobie poprzednia minister zdrowia Izabela Leszczyna.
Część kompetencji dla samorządów
Były szef resortu zdrowia ocenił także, że ewentualny przyszły minister nie będzie miał wielkiego pola manewru. – Mamy rok do wyborów. Reformy systemu nie da się wykonać, ale może zacząć się debata, jak ten system powinien wyglądać. Zaniechanie teraz znów spowoduje, że po wyborach będzie powtórka z rozrywki – podkreślił.
Zdaniem Balickiego przyszła reforma systemu zdrowia powinna obejmować przekazanie pewnych prerogatyw samorządom.
– Skuteczny nadzór nad szpitalami to 16 zarządów opieki zdrowotnej na poziomie regionu i poprzez uregulowania ustawowe, i zapewnienie profesjonalizmu tych zarządów odpolitycznienie maksymalne. Wtedy jest szansa, że skuteczny zarząd może być wprowadzony – powiedział były minister zdrowia.
O aferze w Szpitalu Południowym
Gość Agnieszki Burzyńskiej odniósł się także do afery w Szpitalu Południowym ujawnionej przez dziennikarzy Zero.pl. – Mimo że wiele rzeczy widziałem w opiece zdrowotnej, to to, co ukazało się w mediach o Szpitalu Południowym bardzo mnie zaskoczyło – powiedział.
Co w tej historii zaskoczyło Balickiego najbardziej? – To, że tak młody lekarz, który nie ma kompetencji do tego, żeby zajmować stanowisko kierownicze w szpitalu, nie dość, że to stanowisko kierownicze ma, bo koordynator to funkcja kierownicza, to jeszcze osiąga przychody, które nie są powszechnymi przychodami lekarzy w Warszawie w szpitalach publicznych. I że jednocześnie – co później się okazało – podobną rolę pełni w innych szpitalu – odpowiedział.
I dodał, że ta sprawa pokazuje, jak bardzo nadzór nad szpitalami jest nieskuteczny.