Reklama
Reklama
Reklama

Kierwiński odcina się od Kacprzyka. „Nie byłem jego promotorem”

Choć Dawid Kacprzyk aktywnie działał w warszawskich strukturach KO, to ich szef Marcin Kierwiński stwierdził, że nie miał wpływu na karierę 28-letniego lekarza-milionera. Minister spraw wewnętrznych i administracji zapewnił też, że w sprawie Szpitala Południowego nie ma sobie nic do zarzucenia. – Nie rekomendowałem władzom szpitala zatrudniania Kacprzyka – podkreślał.

Marcin Kierwiński
Marcin Kierwiński podczas konferencji prasowej (fot. Marcin Obara / PAP)
  • Jak pisaliśmy w Zero.pl, Dawid Kacprzyk, pełniący funkcję koordynatora SOR w Szpitalu Południowym oraz radnego KO warszawskiego Ursusa, zarobił w ubiegłym roku około 1,6 mln zł. Do tego, na oddziale, który koordynował, politycy KO byli traktowani lepiej niż inni pacjenci.
  • Z tego powodu politycy opozycji domagali się, by Marcin Kierwiński, szef warszawskich struktur KO, odszedł ze stanowiska. Minister po raz kolejny zapewnił, że nie ponosi odpowiedzialności za to, co robił 28-letni lekarz-milioner.
  • Nie byłem promotorem kariery lekarskiej pana Kacprzyka – stwierdził Marcin Kierwiński na konferencji prasowej. Przekonywał też, że to nie on rekomendował władzom Szpitala Południowego zatrudnienie młodego polityka.

Marcin Kierwiński odpowiedział na pytania dotyczące Kacprzyka podczas konferencji prasowej w Sejmie. Minister spraw wewnętrznych i administracji jest jednocześnie szefem warszawskich struktura Koalicji Obywatelskiej: tych samych, do których jeszcze niedawno należał 28-letni Dawid Kacprzyk. W związku z nieprawidłowościami na oddziale SOR kierowanym przez młodego działacza KO  posłowie opozycji wzywali, by Kierwiński odszedł ze stanowiska.

Co więcej, w radzie nadzorczej Szpitala Południowego, pracodawcy Kacprzyka, przed wybuchem afery zasiadali politycy Koalicji Obywatelskiej. Szef resortu zapewnił jednak, że nie miał wpływu na zatrudnienie 28-latka w placówce.

– Nie zajmuję się obsadą, nigdy się nie zajmowałem i nigdy nie będę się zajmował obsadą leczniczą w jakichkolwiek szpitalach, bo nie mam do tego ani kompetencji ani chęci, żeby się tym zajmować. Nie byłem promotorem kariery lekarskiej pana Kacprzyka – stwierdził Marcin Kierwiński na konferencji prasowej.

Reklama
Reklama

Afera wokół Szpitala Południowego. Kierwiński nie zrezygnuje

Wcześniej, w rozmowie z „Gazetą Wyborczą”, Kierwiński zapewniał, że nie miał nic wspólnego z polityką kadrową Szpitala Południowego. – Decyduje o nie wyłącznie zarząd szpitala — powiedział szef warszawskich struktur Koalicji Obywatelskiej.

Marcin Kierwiński gwarantował też, że jako lider warszawskiej KO podjął decyzję w sprawie Kacprzyka tuż po tym, jak wybuchła afera wokół Szpitala Południowego.

 – Byłem tą osobą, która rekomendowała zarządowi powiatu, bo to są decyzje na poziomie zarządu powiatu, aby pan Kacprzyk nie przeszedł do kolejnego szczebla samorządu. Kiedy się dowiedziałem o zarobkach pana Kacprzyka, dowiedziałem się wtedy, gdy państwo dziennikarze pokazaliście jego oświadczenie majątkowe. Takie zarobki, niezależnie od wszystkiego, są niewyobrażalne w kontekście średnich zarobków w Polsce, niewyobrażalne zarobki w jakiejkolwiek instytucji publicznej - mówił minister. 

Reklama
Reklama

W rozmowie z „Wyborczą” Kierwiński zapewniał też, że nie zrezygnuje z prowadzenia KO w Warszawie. – Świeżo co zostałem wybrany na to stanowisko. Mimo próby przyklejenia do tej sprawy polityki, to tak naprawdę w sprawie wokół Szpitala Południowego jest jej naprawdę bardzo mało. Nie chciałbym żyć w świecie, w którym politycy decydowaliby o tym, kogo należy zatrudnić na SOR-ze – odpowiedział i dodał, że w sprawie szpitala nie ma sobie nic do zarzucenia.

Zero.pl opisało działalność Dawida Kacprzyka. Afery wokół Szpitala Południowego

Na Zero.pl opisaliśmy to, jak Dawid Kacprzyk wykonywał fikcyjne dyżury w kilku warszawskich placówkach. Dzięki temu koordynator SOR w Szpitalu Południowym oraz radny KO warszawskiego Ursusa w trakcie specjalizacji z anestezjologii uzyskał w ciągu roku ok. 1,6 mln zł wynagrodzenia z pracy.

Poinformowaliśmy też, że na oddziale, który prowadził, funkcjonował schemat specjalnego traktowania polityków Koalicji Obywatelskiej. Z dokumentacji medycznej oraz wypowiedzi niektórych pracowników placówki wynika, że koordynator oddziału Dawid Kacprzyk w publicznym szpitalu de facto stworzył przychodnię dla polityków.

Reklama
Reklama

Pełnomocnik dra Jędrzejewskiego o przesłuchaniu: Do tego nie powinno dojść

Kolejne zarzuty wobec pracy Dawida Kacprzyka przedstawił w Kanale Zero dr Emil Jędrzejewski, były ordynator chirurgii w Warszawskim Szpitalu Południowym. W rozmowie z Krzysztofem Stanowskim w Kanale Zero stwierdził, że „pacjenci przyjęci na SOR umierali niezaopiekowani, pracownicy oddziału przypominali sobie o nich po kilku godzinach i wykonywali im tomografię, żeby coś markować”.

– Tam giną ludzie, bo ktoś się uczy. Każdy przypadek śmierci na SOR-ze powinien być przeanalizowany – twierdził w Kanale Zero były ordynator. Na portalu Zero.pl udostępniliśmy spis całej rozmowy z chirurgiem. 

Reklama
Reklama