Reklama
Reklama
Reklama

Marsz Równości w Olsztynie. Święto tolerancji zakończone sporem z policją

Ulicami Olsztyna przeszedł VI Marsz Równości pod hasłem „Bezpieczeństwo nie może czekać”. Około 300 uczestników domagało się zrównania praw związków jednopłciowych z tradycyjnymi rodzinami. Choć manifestacja miała spokojny przebieg, jej finał przyniósł interwencję policji i spór, który rozstrzygnie sąd.

Warsaw,,Mazowickie/poland,-,11.06.2016:,Lgbt,Pride,In,Warsaw
Parada równości w Warszawie. (fot. Shutterstock / Shutterstock)
  • Uczestnicy domagali się prawa do zawierania małżeństw w Polsce i pełnej ochrony prawnej, a na olsztyńskim ratuszu wywieszono tęczową flagę.
  • Marsz przebiegł spokojnie dzięki ochronie policji, która odgrodziła uczestników od wznoszącej okrzyki Młodzieży Wszechpolskiej.
  • Policja chciała ukarać organizatorkę mandatem za przewóz osób na platformie auta. Ta kary nie przyjęła, sprawa trafi na wokandę.

Śledź z nami DZIEŃ NA ŻYWO

Około 300 osób wzięło udział w sobotnim Marszu Równości, który przeszedł przez centrum Olsztyna. Wydarzenie, nad którym patronat objęła ministra rodziny, pracy i polityki społecznej Agnieszka Dziemianowicz-Bąk, rozpoczęło się pod olsztyńskim ratuszem. Na znak solidarności z manifestującymi na budynku urzędu miasta wywieszono tęczową flagę. Głównym hasłem tegorocznej, szóstej już edycji wydarzenia były słowa: „bezpieczeństwo nie może czekać”.

Uczestnicy marszu głośno domagali się objęcia związków jednopłciowych taką samą ochroną i opieką prawną, jaką cieszą się w Polsce tradycyjne rodziny. Organizatorzy podkreślali, jak ważne są dla nich codzienne, prozaiczne kwestie, takie jak dostęp do informacji medycznej w szpitalach czy możliwość wspólnego rozliczania podatków.

Reklama
Reklama

Normalnością byłby stan, gdyby te małżeństwa można było zawierać w polskich urzędach, w otoczeniu najbliższych, rodziny, przyjaciół – powiedziała radna Olsztyna Marta Kamińska. Dodała, że wątpi, by prezydent Karol Nawrocki podpisał ustawę o statusie osoby najbliższej.

Napięcie na trasie i interwencja policji

Choć sama manifestacja miała charakter pokojowy, nie obyło się bez napięć w przestrzeni miejskiej. W sąsiedztwie miejsca startu zgromadzili się działacze Warmińsko-Mazurskich Struktur Młodzieży Wszechpolskiej. Kontrmanifestanci wznosili okrzyki wymierzone w uczestników marszu oraz Unię Europejską. Dzięki postawie policji obie grupy zostały skutecznie odseparowane, a organizatorzy wielokrotnie dziękowali funkcjonariuszom za zapewnienie bezpieczeństwa.

W mediach społecznościowych organizatorzy opisali „bardzo przykrą sytuację”, do której doszło po wyłączeniu silnika pojazdu przewodzącego kolumnie. Okazało się, że funkcjonariusze postanowili wyciągnąć konsekwencje wobec kobiety kierującej autem-platformą, na której przez blisko godzinę podróżowały i występowały dwie drag queens.

Reklama
Reklama

Spór o przepisy drogowe trafi przed sąd

Oficer prasowa olsztyńskiej policji Anna Balińska potwierdziła, że mundurowi podjęli próbę ukarania kierującej Magdaleny Zuby mandatem w wysokości 600 zł oraz punktami karnymi. Podstawą prawną był art. 63 Prawa o ruchu drogowym, zabraniający przewozu osób na platformie ładunkowej. Policja argumentowała, że organizatorzy byli wielokrotnie ostrzegani przed imprezą o zakazie przewożenia ludzi na pace, a interwencję celowo opóźniono do momentu zakończenia marszu, by nie eskalować emocji w trakcie zgromadzenia.

Zuba odmówiła przyjęcia mandatu, argumentując, że obecność artystów na platformie to wieloletnia tradycja olsztyńskich marszów. Organizatorzy podkreślają, że to pierwszy taki przypadek w historii ich wydarzeń i zapowiadają publiczne informowanie o przebiegu zbliżającej się rozprawy. O tym, czy przewożenie performerów na platformie stanowiło złamanie prawa, zadecyduje teraz sąd.

z

Źródła: Zero.pl, PAP
Reklama
Reklama