Reklama
Reklama
Reklama

Czynsze grozy. Mamy stawki z całej Polski

TYLKO NA

Stawki z kosmosu i rosnąca frustracja mieszkańców. Niektóre budynki od lat nie doczekały się remontów, a lokatorzy żyją w warunkach dalekich od przyzwoitych. Natomiast opłaty miesiąc w miesiąc ponoszą ogromne, rzadko kiedy czynsz wynosi poniżej tysiąca zł. Za co my płacimy? – pytają osoby, które zgłosiły się do naszej akcji i pokazują Zero.pl, ile pieniędzy co miesiąc zanoszą do administracji.

czynsze-jedynka-desktop
(fot. http://magnific.com/)
  • Czynsze rosną od lat, a wraz z nimi frustracja mieszkańców, którzy coraz wyraźniej dostrzegają patologie dziejące się nawet w największych spółdzielniach.
  • – Spółdzielnie to stajnie Augiasza, musi nastąpić masa krytyczna, aby w końcu doszło do zmian. To jest możliwe – mówi o naszej akcji znany aktywista miejski Jan Mencwel.
  • W Zero.pl chcemy pokazać skalę patologii, do naszej redakcji zgłosiły się już pierwsze osoby z całej Polski. Stawki ich czynszów są zatrważające. Czekamy na kolejne wiadomości.

Odpadający tynk, zniszczone klatki schodowe i przeciekające dachy stają się symbolem patologii i powodem do postawienia po raz kolejny pytania: czy w końcu zmieni się sposób zarządzania pieniędzmi w „zabetonowanych” od lat spółdzielniach.

Czytaj także: Czynsze grozy. Sprawdzamy, ile Polacy płacą za mieszkanie w obskurnych blokach

Mieszkańcy powoli tracą cierpliwość i liczą, że uda się odbetonować patologiczny system w polskich spółdzielniach. Pierwsze osoby już odpowiedziały na nasz apel i podzieliły się z nami informacją dot. wysokości ich czynszów.

Reklama
Reklama

Prawie tysiąc zł za 47 m w małym mieście

To m.in pani Kinga, mieszkanka Radlina na Śląsku. Za swoje własnościowe mieszkanie o powierzchni niespełna 47 m kw. w zasobach Spółdzielni Mieszkaniowej Marcel płaci obecnie aż 974,39 zł miesięcznie. Jeszcze dwa lata temu – jak podkreśla – czynsz wynosił 730 zł. To skok o ponad 240 zł, czyli aż o 33 proc., mimo że – jak dodaje – standard budynku przez ten czas wcale się zmienił.

Z przesłanego przez czytelniczkę naliczenia wynika, że na opłatę składają się m.in.:

  • 393,54 zł za centralne ogrzewanie (8,40 zł za m kw.),
  • 192,09 zł opłaty eksploatacyjnej,
  • 163,98 zł funduszu remontowego,
  • 124,50 zł za wodę i kanalizację przy zużyciu 6 m sześć.,
  • 24,36 zł funduszu termomodernizacyjnego.
Reklama
Reklama

Do tego dochodzi cała litania mniejszych opłat – domofon, antena zbiorcza, z której – jak zapewnia mieszkanka – nikt od lat nie korzysta, system zdalnego odczytu wodomierzy, abonament za licznik główny czy wywóz nieczystości. Pojedynczo niewielkie, razem – jak grzmi pani Kinga – powodują, że miesięczne obciążenie staje się ogromne.

– Jako właściciele mieszkań, regularnie zasilamy fundusz remontowy i termomodernizacyjny, a mimo to czynsz i tak stale rośnie – nie kryje frustracji czytelniczka. Jak dodaje, coraz trudniej jej pojąć, dlaczego utrzymanie niespełna 47-metrowego mieszkania kosztuje niemal tysiąc zł miesięcznie, nie licząc osobno opłacanego prądu i internetu.

Kobieta liczy, że jej przykład – podobnie jak inne zgłoszenia napływające do redakcji – w końcu przyprze zarządy spółdzielni do muru.

– Być może zainteresowanie mediów sprawi, że będą musiały dokładnie tłumaczyć mieszkańcom, skąd biorą się tak wysokie opłaty i dlaczego z roku na rok rosną w tak zawrotnym tempie – mówi pani Kinga.

Reklama
Reklama

To miesięczny czynsz pani Kingi za niespełna 50 m mieszkanie Radlinie (fot. Inne)

„Spółdzielnie jak mafia”

Na wieloletnią patologię skarży się też pan Paweł z zupełnie innej części Polski. Według niego, jego spółdzielnia od lat unika jasnych rozliczeń, a spółdzielcy nie mogą doprosić się wyjaśnienia kwot, które notorycznie są podnoszone. Chodzi o Spółdzielnię Mieszkaniową w Żychlinie w woj. łódzkim. 

– Największe kontrowersje wywołały bardzo wysokie dopłaty do kosztów ogrzewania za 2025 r., sięgające od około tysiąca zł do nawet 3,5 tys. zł na lokal. Wielu mieszkańców wskazuje, że do dziś nie otrzymało pełnej i zrozumiałej metodyki naliczenia tych dopłat – alarmuje pan Paweł. 

Gigantyczna dopłata za ogrzewanie w Spółdzielni w Żychlinie. Naliczenie budzi wątpliwości lokatorów (fot. PG / Inne)

Reklama
Reklama

Pan Paweł opowiada, że spółdzielnia odmawia dostępu do dokumentów i lekceważy mieszkańców, przy jednoczesnym – jak podkreśla – nieustannym windowaniu opłat eksploatacyjnych, które nijak nie przekłada się na stan techniczny budynków, zieleni czy placów zabaw.

– Podczas ostatniego Walnego Zgromadzenia członkowie spółdzielni odrzucili sprawozdania za 2025 r., nie udzielili absolutorium członkom zarządu oraz podjęli uchwały o jego odwołaniu. Mimo to wśród mieszkańców pojawiły się kolejne wątpliwości dotyczące dalszego sposobu organizacji władz spółdzielni – dodaje mieszkaniec Żychlina.

Twierdzi, że jedna z osób, która nie uzyskała absolutorium za działalność w 2025 r., ponownie pełni funkcję w zarządzie. 

Jako mieszkańcy nie mamy siły, instytucja działa jak mafia – nie gryzie się w słowach w przesłanej wiadomości. Jak podsumowuje pan Paweł, mieszkańcy oczekują wreszcie przejrzystości, rzetelnego wyjaśnienia sposobu rozliczeń i odbudowy zaufania do władz spółdzielni.

Reklama
Reklama

SBM Ateńska i „gołębi terror”

Kolejne zgłoszenie dotyczy Spółdzielni Budowlano-Mieszkaniowej Ateńska w Warszawie. Jak z oburzeniem opisuje pan Przemysław, tylko w ciągu ostatniego półrocza czynsz podnoszono jej trzykrotnie.

– Dwie podwyżki były niezależne od spółdzielni, natomiast trzecia oznaczała podniesienie wszystkich opłat narzucanych przez samą spółdzielnię o ponad 20 proc. Nie ukrywam, że ceny stają się skandaliczne – narzeka. 

Opłaty w SBM Ateńska w listopadzie 2024. (fot. Inne / Inne)

Reklama
Reklama

Opłaty w SBM Ateńska w lipcu br. (fot. Inne)

Jak podkreśla, do wind i ogólnej czystości nie ma większych zastrzeżeń – w ubiegłym roku windy w końcu wymieniono, co według niego mogło być pierwszą taką inwestycją w historii budynku.

Prawdziwą zmorą pozostają za to gołębie, które „terroryzują mieszkańców”.

– Spółdzielnia nic nie robi z tym, że pod blokami rozrzucana jest masa karmy dla gołębi, przez co zakładają gniazda na balkonach mieszkańców. Spółdzielnia niby zamontowała kolce na piętrach, jednak zrobiła to na tyle nieudolnie, że one gniazda zakładają pomiędzy kolcami – opowiada pan Przemysław.

Reklama
Reklama

Fala komentarzy

W sprawie gigantycznych czynszów przybywa komentarzy naszych Czytelników. Czytelnicy z całej Polski porównują swoje czynsze i wskazują, że problem jest znacznie szerszy niż pojedyncze spółdzielnie. Mieszkanka Bemowa w Warszawie zgłasza czynsz 1725,22 zł za 61,7 m kw., zwracając uwagę na rekordowo wysoką opłatę za podgrzanie wody.

To samo dzieje się w Polsce powiatowej. Czytelnik z Kluczborka (woj. opolskie) pisze o czynszu 1295 zł za 75 mkw. i jest podnoszony nawet dwa razy w roku. Remontu klatek schodowych i elewacji nie można się doczekać. Zarząd spółdzielni od lat ten sam. W gmachu spółdzielni pracuje kilkadziesiąt osób – gorzko stwierdza. 

Głos zabrała też mieszkanka Raciborza, płacąca 1836 zł za 55-metrowe mieszkanie dla trzech osób, oraz czytelnik z Małkini, który zwraca uwagę, że przy podobnym metrażu jego czynsz wynosi niecałe 1130 zł.

W komentarzach nie brakuje też głosów bardziej systemowych. Jeden z internautów przywołuje dane, według których w Polsce działa około 3,5 tys. spółdzielni mieszkaniowych, w których mieszka od 10 do 11 mln Polaków, i wskazuje na powiązania tego sektora z układami sięgającymi początku lat 90.

Reklama
Reklama

– Te twory nie działają w próżni. Od ponad 30 lat chroni je parasol post –PRL–owskich układów i przejęcia majątków, które w żaden sposób nie zostały zbudowane przez SM w czasach PRL-u. SM jedynie zarządzały tym majątkiem. Na straży tego potężnego biznesu stoi świetnie zabetonowany układ powstały na początku lat 90-tych, czyli centralne związki spółdzielcze KRS i ZRSM – diagnozuje w komentarzu. 

Inna czytelniczka pisze wprost o zarobkach prezesów spółdzielni, które – jej zdaniem – bywają utajniane przed samymi spółdzielcami, oraz o biernej roli rad nadzorczych, które powinny kontrolować zarządy, a tego nie robią. Pojawiają się też komentarze zwracające uwagę, że podobny problem rosnących opłat dotyczy nie tylko spółdzielni, ale i wspólnot mieszkaniowych, na które wpływ mają m.in. podwyżki narzucane przez spółki miejskie.

– Prawda jest taka, że to nie dotyczy tylko spółdzielni, ale także wspólnot mieszkaniowych. Czynsze idą w górę, często nie z winy samego zarządcy, a z winy firm, którymi zarządcy muszą współpracować czyli Spółki Miejskie związane z wodą, śmieciami czy zielenią – stwierdza jeden z komentujących. 

Jeśli i Ty płacisz krocie za mieszkanie w obskurnym bloku a do tego stawka twojego czynszu jest kosmiczna, napisz do nas i pomóż nam nagłośnić te patologię. Czekamy na więcej zgłoszeń, wystarczy kliknąć w grafikę.

Reklama
Reklama