Botoks, kwas hialuronowy, osocze bogatopłytkowe czy lasery – Ministerstwo Zdrowia przypomina, że to procedury inwazyjne, wymagające kwalifikacji lekarskich i gotowości do leczenia powikłań.

- Ministerstwo Zdrowia wskazuje, że procedury medycyny estetyczno‑naprawczej mają charakter medyczny i wymagają kwalifikacji lekarskich.
- Zatwierdzony dokument MZ opisuje minimalne standardy certyfikacji oraz wymagania wobec jednostek, które chcą certyfikować.
- Wiceprezes NIL zwraca uwagę, że z komunikatu wynika też sygnał, iż lekarze nie powinni szkolić niemedyków z procedur medycznych.
Zgodnie ze stanowiskiem przedstawianym przez Ministerstwo Zdrowia uprawnienia do wykonywania procedur medycyny estetyczno‑naprawczej mają przede wszystkim lekarze specjaliści dermatologii, wenerologii oraz chirurgii plastycznej. Resort podkreśla, że kluczowe są kwalifikacje medyczne. Zarówno te do przeprowadzenia zabiegu, jak i do rozpoznania oraz leczenia ewentualnych powikłań.
Jednocześnie inni lekarze oraz lekarze dentyści mogą uzyskać kompetencje po ukończeniu dodatkowych szkoleń i zdobyciu właściwych certyfikatów.
Jakie procedury uznano za wyłącznie lekarskie?
Do procedur medycyny estetyczno‑naprawczej, które, zgodnie z komunikatem, mogą wykonywać wyłącznie lekarze, zaliczono m.in. zabiegi z użyciem toksyny botulinowej, kwasu hialuronowego i osocza bogatopłytkowego, a także różne formy terapii laserowej oraz iniekcyjnej. Ministerstwo zatwierdziło dokument określający minimalne standardy certyfikacji tych umiejętności oraz wymagania wobec jednostek akredytowanych do nadawania certyfikatów.
Rzecznik Centrum Medycznego Kształcenia Podyplomowego Agnieszka Pochrzęst‑Motyczyńska wskazała w rozmowie z Onetem, że o akredytację do certyfikowania mogą ubiegać się tylko wybrane instytucje.
– Są to tylko towarzystwa naukowe, instytuty badawcze oraz izby lekarskie – wyjaśniła.
Naczelna Izba Lekarska: wytyczna, nie przepis prawa
Naczelna Izba Lekarska od lat postuluje stworzenie listy zabiegów zastrzeżonych dla lekarzy. W założeniu miałoby to zwiększyć bezpieczeństwo pacjentów. Wiceprezes NIL zaznaczył jednak, że komunikat MZ nie ma rangi przepisu, choć jest czytelną wskazówką.
– Komunikat MZ nie jest przepisem prawa, ale dość jasno sformułowaną wytyczną, kto może wykonywać zabiegi medycyny estetycznej – powiedział w rozmowie z Polską Agencją Prasową wiceprezes Naczelnej Izby Lekarskiej Klaudiusz Komor.
Dodał, że po raz pierwszy resort w oficjalnym dokumencie jasno sformułował to, o co od lat zabiegał samorząd lekarski oraz środowisko dermatologów i lekarzy medycyny estetycznej.
„Mają charakter inwazyjny”
Wiceprezes NIL podkreślił, że zabiegi te ingerują w ciało pacjenta i często wiążą się z przerwaniem ciągłości skóry, co wzmacnia argument o konieczności wykonywania ich przez osoby z pełnymi kwalifikacjami medycznymi.
Klaudiusz Komor przyznał, że najbardziej przejrzyste byłoby wskazanie procedur zastrzeżonych dla lekarzy w rozporządzeniu, ale, jak zaznaczył, nie udało się tego osiągnąć przez ostatnie lata.
– Komunikat Ministerstwa Zdrowia uznajemy za pierwszy krok do ograniczenia wykonywania procedur medycyny estetyczno‑naprawczej przez niemedyków – zaznaczył wiceprezes Naczelnej Izby Lekarskiej w rozmowie z PAP.
W jego ocenie rośnie świadomość pacjentów, że część procedur oferowanych przez kosmetyczki i kosmetologów nie powinna być przez nich wykonywana. Dodał też, że komunikat MZ może stać się dodatkową wskazówką dla sądów rozstrzygających sprawy powikłań po zabiegach wykonywanych przez osoby nieuprawnione.
Źródło: Onet, PAP