Reklama
Reklama

„Gaz rozweselający” zbiera żniwo we Francji. Paraliż, wypadki i uzależnienia młodych

Jeszcze kilka lat temu był kojarzony głównie z medycyną. Dziś podtlenek azotu staje się jednym z najgroźniejszych uzależnień wśród młodych we Francji. Lekarze alarmują o przypadkach paraliżu i wypadkach drogowych. Władze próbują nadążyć za zjawiskiem, które coraz bardziej przypomina klasyczny handel narkotykami. – Do głowy by mi nie przyszło, że można takim gazem się narkotyzować – mówi Zero.pl dr Patecki.

Broken,Beer,Bottle,,Champaign,Bottle,And,Metal,Nitrous,Oxide,Laughing
„Gaz rozweselający” zbiera żniwo we Francji. (fot. Shutterstock)
  • Francuski Senat debatuje nad zaostrzeniem prawa wobec użytkowników i handlarzy podtlenkiem azotu.
  • Lekarze alarmują, że „gaz rozweselający” może prowadzić do uszkodzeń rdzenia kręgowego, niedowładów, depresji i trwałego paraliżu.
  • Handel podtlenkiem azotu coraz bardziej przypomina narkobiznes.

Francuski Senat rozpoczął właśnie debatę nad zaostrzeniem prawa wobec użytkowników i handlarzy podtlenkiem azotu. Powód? Lawinowy wzrost konsumpcji gazu i dramatyczne skutki zdrowotne, które coraz częściej trafiają do szpitali i policyjnych raportów.

Jedną z ofiar uzależnienia jest 29-letni Waiil z Roubaix na północy Francji. Gdy miał 21 lat, podczas sylwestrowej imprezy wsiadł za kierownicę po inhalacji podtlenku azotu. Kilka minut później jego samochód z ogromną siłą uderzył w drzewo.

– Mój mózg był jak zamrożony. Potem była już tylko ciemność – wspomina mężczyzna na łamach „Le Figaro”.

Reklama
Reklama

Po wypadku spędził dwa miesiące w śpiączce. Do dziś zmaga się z poważnymi uszkodzeniami neurologicznymi i skutkami ciężkiego urazu mózgu.

Jeszcze w 2017 r. podtlenek azotu był we Francji legalnie sprzedawany w klubach nocnych. Za kilka euro można było kupić balon wypełniony gazem, który wywoływał krótkotrwałą euforię, napady śmiechu i halucynacje. Wówczas niewielu zdawało sobie sprawę z zagrożeń.

Magyar z pierwszą wizytą zagraniczną w Polsce. „Gesty symboliczne”

Uzależnienie silniejsze niż sądzono

Dziś sytuacja wygląda zupełnie inaczej. Lekarze i eksperci ds. uzależnień przyznają, że gaz powoduje realne uzależnienie psychiczne i fizyczne. Organizm szybko przyzwyczaja się do substancji, a użytkownicy potrzebują coraz większych dawek.

Reklama
Reklama

Na rynku pojawiają się coraz większe pojemniki z gazem. Małe naboje zastąpiły wielkie butle i tzw. tanki, pozwalające napełnić setki balonów. Najnowsze modele mieszczą nawet ponad 1500 porcji gazu.

– Trafiają do nas młodzi ludzie, których rodzice muszą wnosić do szpitala, bo nie są już w stanie chodzić – alarmuje neurolog Jean-Paul Niguet ze szpitala Saint-Vincent w Lille.

Lekarze wskazują, że regularne inhalowanie podtlenku azotu może prowadzić do uszkodzenia rdzenia kręgowego, niedowładów, zaburzeń oddychania, problemów z sercem, a nawet trwałego paraliżu. Coraz częściej mówi się również o możliwym wpływie gazu na rozwój nowotworów, choć naukowcy nadal badają długofalowe skutki.

Główne ryzyko związane z podtlenkiem azotu związane jest z niedotlenieniem mózgu – tłumaczy w rozmowie z Zero.pl anestezjolog, Damian Patecki.

Reklama
Reklama

– Większość szpitali już go nie używa jako środek znieczulający. Jak każdy środek psychoaktywny może dodatkowo powodować stany lękowe, depresje czy epizody psychotyczne. Trzeba również podkreślić, że to substancja niezwykle toksyczna. Może prowadzić do zaburzenia szpiku albo paraliżu. Do głowy by mi nie przyszło, że można takim gazem się narkotyzować – przyznaje dr Patecki.

Wymiar sprawiedliwości doszedł do ściany. I nie chodzi tylko o sędziów

Młodzież sięga po gaz coraz częściej

Największy problem dotyczy nastolatków i młodych dorosłych. Według badań francuskiego obserwatorium ds. uzależnień ponad 5 proc. uczniów szkół podstawowych przyznało, że miało kontakt z podtlenkiem azotu. Wśród osób poniżej 35. roku życia skala zjawiska jest jeszcze większa.

Eksperci alarmują, że dla wielu młodych ludzi gaz stał się imprezowym standardem, podobnie jak alkohol.

Reklama
Reklama

Szczególnie niepokojące są dane dotyczące kierowców. Z badań fundacji zajmującej się bezpieczeństwem na drogach wynika, że połowa osób używających gazu przyznała się do inhalacji podczas prowadzenia samochodu.

Efekty bywają tragiczne. Francuskie organizacje monitorujące bezpieczeństwo drogowe szacują, że liczba ciężkich wypadków związanych z podtlenkiem azotu wzrosła w ciągu kilku lat nawet kilkudziesięciokrotnie.

Dodatkowym wyzwaniem dla policji jest fakt, że podtlenek azotu bardzo trudno wykryć podczas kontroli drogowej. Standardowe testy nie pokazują obecności substancji we krwi, dlatego funkcjonariusze często opierają się jedynie na znalezionych w samochodach butlach i zeznaniach świadków.

Handel jak w przypadku narkotyków

Francuskie służby zwracają uwagę, że handel „gazu rozweselającego” coraz bardziej przypomina klasyczny narkobiznes. Sprzedaż odbywa się przez komunikatory internetowe. Pojawiają się dostawy do domu, promocje i kolorowe opakowania skierowane do młodych odbiorców.

Reklama
Reklama

W ostatnich latach policja nad Sekwaną przeprowadziła kilka dużych akcji przeciwko handlarzom. W jednym z magazynów zabezpieczono siedem ton podtlenku azotu o wartości blisko trzech milionów euro. Kolejne tysiące butli przejęto w regionach turystycznych, gdzie gaz trafiał na imprezy organizowane w kurortach narciarskich.

Eksperci ostrzegają, że Europa może mieć do czynienia z nową falą uzależnień, której skali wciąż nie da się dokładnie oszacować. Wielu młodych użytkowników nigdy nie trafia bowiem do lekarza ani do statystyk.

Francuskie władze chcą teraz zaostrzyć przepisy. Wśród propozycji pojawiają się kary więzienia za inhalację gazu oraz surowsze sankcje za prowadzenie pojazdów pod jego wpływem. Zdaniem lekarzy to jednak dopiero początek walki z problemem, który rozwija się szybciej niż reakcja państwa.

 

Źródła: Le Figaro, Zero.pl
Reklama
Reklama