Ponad 200 nowych przypadków zakażeń wirusem Ebola w Demokratycznej Republice Konga. Władze państwa ostrzegają mieszkańców, że organizowanie pogrzebów to ryzyko rozprzestrzeniania się choroby. Nastroje społeczne są napięte. W jednym ze szpitali doszło do strzelaniny.

- Ponad 200 nowych przypadków zakażeń wirusem Ebola w Demokratycznej Republice Konga.
- Władze państwa ostrzegają mieszkańców, że organizowanie pogrzebów to ryzyko rozprzestrzeniania się choroby.
- Nastroje społeczne są napięte. W jednym ze szpitali doszło do strzelaniny.
Narasta niepokój wokół sytuacji epidemiologicznej w Demokratycznej Republice Konga. Liczba podejrzanych zakażeń wirusem Ebola gwałtownie wzrosła, a lokalne władze oraz Światowa Organizacja Zdrowia alarmują, że skala zagrożenia może być większa, niż wcześniej zakładano. Według najnowszych danych przekazanych przez kongijskie Ministerstwo Komunikacji, odnotowano już 904 podejrzane przypadki choroby, głównie na terenie północno-wschodniej prowincji Ituri. Jeszcze kilka dni wcześniej informowano o ponad 700 przypadkach.
Nowe ognisko Eboli w Afryce. Rośnie liczba zgonów w regionie
Szef WHO Tedros Adhanom Ghebreyesus przekazał, że dotychczas potwierdzono laboratoryjnie 101 zakażeń wirusem. Organizacja ocenia obecnie ryzyko dla Demokratycznej Republiki Konga jako „bardzo wysokie”. Jednocześnie WHO podkreśla, że zagrożenie globalnym rozprzestrzenieniem się epidemii pozostaje na razie niskie.
Wątpliwości budzą również dane dotyczące liczby ofiar śmiertelnych. Ministerstwo poinformowało o 119 podejrzanych zgonach związanych z Ebolą, jednak zestawienia publikowane oddzielnie dla poszczególnych regionów wskazują łącznie nawet 220 przypadków śmierci. Agencja Associated Press podała, że nie udało się uzyskać od urzędników wyjaśnienia tej rozbieżności.
Wirus Bundibugyo
Szczególny niepokój ekspertów wywołuje fakt, że chodzi o wirusa Bundibugyo – rzadki szczep Eboli, przeciwko któremu obecnie nie istnieje zatwierdzona szczepionka. Według służb sanitarnych wirus miał rozprzestrzeniać się niezauważenie przez kilka tygodni po pierwszym odnotowanym przypadku śmiertelnym pod koniec kwietnia w mieście Bunia, stolicy prowincji Ituri.
Sytuacja w regionie staje się coraz bardziej napięta również społecznie. W niedzielę wieczorem grupa rozwścieczonych mieszkańców wtargnęła do szpitala, w którym leczeni byli pacjenci zakażeni wirusem Ebola. Mężczyźni domagali się wydania ciał swoich bliskich. Według relacji Associated Press doszło do strzelaniny, a personel medyczny został zmuszony do ewakuacji pacjentów oraz pracowników placówki.
Ryzykowne pogrzeby
Władze podkreślają, że ciała osób zmarłych na Ebolę pozostają bardzo zakaźne i mogą stanowić źródło dalszego rozprzestrzeniania się wirusa, szczególnie podczas tradycyjnych ceremonii pogrzebowych. Z tego powodu państwo przejęło organizację pochówków, ograniczając udział rodzin zmarłych.
Eksperci przypominają, że Ebola należy do najbardziej niebezpiecznych chorób zakaźnych świata. Objawy pojawiają się zazwyczaj od dwóch do 21 dni po kontakcie z wirusem. Choroba rozpoczyna się najczęściej nagłą gorączką, osłabieniem, bólem mięśni, głowy i brzucha. U części pacjentów występują także wymioty, biegunka oraz utrata apetytu. W późniejszym stadium mogą pojawić się ciężkie krwotoki wewnętrzne i zewnętrzne, a także niewydolność wielu narządów.
Zakaźne zwłoki
Jak podaje Sanepid, śmiertelność Eboli – w zależności od szczepu wirusa – wynosi od około 30 do nawet ponad 90 proc. zakażonych. Wirus przenosi się poprzez bezpośredni kontakt z krwią, wydzielinami, oraz wydalinami osoby chorej. Zakaźne mogą być również zwłoki osób zmarłych na Ebolę oraz niektóre dzikie zwierzęta, między innymi małpy i nietoperze.
Służby medyczne w Kongu oraz WHO próbują obecnie ograniczyć skalę epidemii poprzez izolację chorych, monitorowanie kontaktów zakażonych osób i wzmacnianie zabezpieczeń sanitarnych. Eksperci ostrzegają jednak, że brak szczepionki przeciwko szczepowi Bundibugyo oraz trudna sytuacja społeczna w regionie mogą znacząco utrudnić opanowanie ogniska choroby.