Reklama
Reklama
Reklama

Rakiety spadły na szkołę w Minab. Kaskada błędów, której można było uniknąć

Szczątki szkoły w Minab
Rakiety spadły na szkołę w Minab. Kaskada błędów, której można było uniknąć. (fot. AA/ABACA / PAP)

Dwie rakiety Tomahawk zniszczyły szkołę w irańskim Minab, zabijając ponad 150 osób, w tym co najmniej 123 dzieci. Urzędnicy Pentagonu opisują teraz łańcuch błędów: pośpiech, nieaktualne dane, cięcia w zespołach ochrony cywilów i nadmierne zaufanie do sztucznej inteligencji. Raportu nie ujawniono.

  • Według urzędników zawiodły pośpiech przy ponad 1000 celów w pierwszej dobie, nieaktualna klasyfikacja szkoły jako obiektu IRGC, likwidacja zespołów ochrony cywilów i zbytnie zaufanie do systemu Maven.
  • Śledczy ONZ widzą uzasadnione podstawy, by uznać atak za zbrodnię wojenną. USA nie przyznały się publicznie do winy, a raport Pentagonu, gotowy od miesięcy, nie został opublikowany.
  • Palantir odrzuca winę oprogramowania, a amerykańscy senatorowie z obu partii domagają się informacji o tym, co zawiodło.

Jak donosi Bloomberg, w ciągu kilku godzin od ataku z 28 lutego część personelu Pentagonu wiedziała, że za zniszczenie szkoły Shajarah Tayyebeh w irańskim Minab odpowiadają Stany Zjednoczone – twierdzą urzędnicy zaangażowani w wewnętrzne dochodzenie. Dwie rakiety Tomahawk uderzyły w budynek i teren placówki, zabijając ponad 150 osób, w tym co najmniej 123 dzieci.

Pod względem liczby zabitych dzieci to najtragiczniejszy w XXI wieku błąd w namierzaniu celów przez armię USA. Budynek stał na gruncie dawnego kompleksu wojskowego. W tym tygodniu śledczy ONZ uznali, że są uzasadnione podstawy, by ten oraz inny amerykański atak z tego samego dnia ocenić jako zbrodnię wojenną. Według ich raportu USA nie zrobiły wszystkiego, co możliwe, by zweryfikować cel.

Stany Zjednoczone nie przyjęły publicznie odpowiedzialności. Prezydent Donald Trump sugerował wcześniej winę Teheranu, a w lipcu mówił, że nikt nigdy nie będzie w stanie ustalić, co się tam stało. Pentagon podkreśla, że sprawa jest wciąż badana, a wysoki rangą przedstawiciel administracji zapewnia, że USA nie atakują cywilów. Raport z dochodzenia jest według rozmówców gotowy od miesięcy.

Reklama
Reklama

Pośpiech i nieaktualne dane

Urzędnicy podkreślają, że tragedię spowodowała nie jedna decyzja, lecz suma drobniejszych. Administracja zażądała przytłaczającego uderzenia z powietrza – w pierwszej dobie trafiono ponad 1000 celów. Rozmowy w Genewie załamały się 26 lutego, więc prace, które dawniej trwały tygodnie, zamknięto w kilka dni. Przygotowanie list celów, wcześniej zajmujące godziny, dzięki systemowi Maven skrócono do minut.

Kluczowy był błąd w bazie wywiadowczej: obiekt w Minab wciąż figurował jako placówka Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej (IRGC), choć zmieniono jego przeznaczenie. Zdjęcia satelitarne pokazują mury i wejścia oddzielające szkołę od bazy już w 2017 r. Szkoła działała jawnie: miała stronę internetową i była oznaczona w Mapach Google. Śledczy wskazują, że Agencja Wywiadu Obronnego nie zmieniła klasyfikacji miejsca.

Zdaniem rozmówców część personelu Centcomu, który przeprowadził atak, zbyt ufała sztucznej inteligencji wbudowanej w system Maven firmy Palantir. Spodziewano się, że wychwyci on nieaktualne lub sprzeczne dane, choć nie wiadomo, skąd to oczekiwanie. Palantir odpiera, że nie odpowiada za dane źródłowe i że nie ma dowodów na winę jego oprogramowania.

Cięcia i polityczne konsekwencje

Śledczy wskazują także lukę po likwidacji zespołów ochrony ludności cywilnej. Szef Pentagonu Pete Hegseth zmniejszył ich obsadę o ok. 90 proc., do mniej niż 20 osób; w Centcomie z dziesięciu etatów została jedna. Nikt z tego zespołu nie sprawdzał obiektu w Minab, choć takie kontrole, formalnie niewymagane, były w ostatnich latach rutyną. Nie wiadomo, czy wykryłyby błąd. Hegseth nazywał te cięcia odejściem od „nieletalnych programów ery Bidena”.

Reklama
Reklama

W łańcuchu decyzyjnym uczestniczyło około 36 osób, a każdy etap zostawiał ślad. Na końcu dowódca pytał, czy cel jest legalny, wywiad wystarczający, a środki ostrożności rozsądne. W przypadku Minab na każde pytanie padła odpowiedź twierdząca. „Byliśmy pewni swojego wywiadu. Minab pokazało, że nigdy nie należy być zbyt pewnym” – mówi jeden z urzędników.

Sprawa stała się orężem politycznym. Ponad 120 demokratów z Izby Reprezentantów pytało w marcu Hegsetha o rolę AI w wyborze celu. Senator Jack Reed oskarża Pentagon o celowe wstrzymywanie wyników, a republikanin Thom Tillis domaga się briefingów dla Kongresu. Admirał Brad Cooper, szef Centcomu, obiecywał w maju przejrzystość, lecz nie wiadomo, ile z raportu zostanie ujawnione.

Może Cię także zainteresować:

Reklama
Reklama