Reklama
Reklama
Reklama

Złote żniwa firm paliwowych. Minister energii wskazuje na Trumpa i krytykuje Nawrockiego

Amerykańskie koncerny naftowe odnotowały imponujące zyski, co ściągnęło uwagę Donalda Trumpa, który stwierdził, że powinny one podzielić się zarobkami z kierowcami. Wywołał tym samym za oceanem debatę o podatku od nadzwyczajnych zysków firm paliwowych. Tymczasem projekt analogicznej daniny w Polsce zablokował Karol Nawrocki. Minister energii Miłosz Motyka zauważył w tym kontekście, że prezydent RP powinien wzorować się na swoim „idolu”.

Donald Trump krytykuje gigantów naftowych, takich jak ExxonMobil, za zbyt duże zyski
Donald Trump krytykuje gigantów naftowych, takich jak ExxonMobil, za zbyt duże zyski (fot. Shutterstock / Shutterstock)
  • Amerykańscy giganci naftowi, zwani Big Oil, odnotowali rekordowy kwartał pod kątem przepływów pieniężnych i pokazali imponujące zyski.
  • Donald Trump uważa, że firmy te powinny podzielić się swoimi zyskami z amerykańskim społeczeństwem i obniżyć ceny paliw na stacjach. Wywołał tym samym debatę o tzw. windfall tax – podatku od nadzwyczajnych zysków koncernów paliwowych.
  • W Polsce rząd prawdopodobnie podejmie drugą próbę przeforsowania analogicznej daniny po tym, jak prezydent Karol Nawrocki odesłał ustawę o podatku od nadzwyczajnych zysków firm z sektora naftowego do Trybunału Konstytucyjnego.
  • Minister energii Miłosz Motyka stwierdził w tym kontekście, że decyzja prezydenta to „totalny odjazd”. Wskazał przy tym na stanowisko Donalda Trumpa, którego określił jako „idola politycznego” Karola Nawrockiego.

Pięć największych koncernów naftowych notowanych na giełdzie – ExxonMobil, Chevron, BP, Shell i TotalEnergies – wypracowało w okresie od kwietnia do czerwca zysk w wysokości 48 mld dol. – podaje CNBC. To efekt wystrzału cen ropy naftowej i produktów ropopochodnych po wybuchu wojny USA i Izraela z Iranem.

W USA dyskusja o dodatkowej daninie dla firm

„Kraj węgla odkrywa OZE”. Niemcy cieszą się ze zmian w Polsce, martwi ich prezydent

Przepływy pieniężne wielkiej piątki, zwanej Big Oil, wyniosły w II kwartale br. 90 mld dol., co jest rekordem wszech czasów. CNBC zauważa, że nawet turbulencje na rynkach energetycznych po agresji Rosji na Ukrainę nie wywindowały tak mocno wyników naftowych gigantów.

Reklama
Reklama

Wyniki te nie uszły uwadze Donalda Trumpa, który stwierdził w ubiegłym tygodniu, że amerykańskie koncerny ExxonMobil i Chevron „zarobiły za dużo” – i wezwał je do podzielenia się zyskami z konsumentami poprzez obniżkę cen paliw na stacjach. Słowa te stały się wodą na młyn dla zwolenników wprowadzenia w USA tzw. windfall tax, czyli daniny, którą koncerny naftowe zapłaciłyby właśnie z tytułu nadmiarowych zysków, spowodowanych nadzwyczajnymi okolicznościami na rynkach.

Takiemu rozwiązaniu sprzeciwia się American Petroleum Institute (API) – główne amerykańskie stowarzyszenie branżowe reprezentujące ok. 600 firm z sektora ropy naftowej i gazu ziemnego. Zaapelowało ono, aby na zysk branży patrzeć w perspektywie dekad, a nie kwartałów. W oświadczeniu przesłanym CNBC podkreśla, że amerykański sektor ropy naftowej i gazu ziemnego odnotowuje rekordowe wyniki wydobycia i pozostaje jednym ze światowych liderów w dziedzinie przerobu surowców energetycznych, a wszystko to w czasie zawirowań na rynkach energetycznych, które należą do najpoważniejszych w historii.

Reklama
Reklama

Zdaniem API, nie można na podstawie zysków jednego kwartału obciążać sektora nowym podatkiem, bo zniechęci to firmy do inwestycji w infrastrukturę, stabilność dostaw i rozwiązania podnoszące odporność na kryzysy. Tym samym taki podatek, zamiast przysłużyć się konsumentom, odniesie wręcz odwrotny skutek – argumentuje branża.

Minister Motyka o Karolu Nawrockim: Totalny odjazd

W Polsce też trwa debata o windfall tax. Za tym, by rząd znów podjął prace nad projektem ustawy o dodatkowej daninie dla koncernów paliwowych, opowiada się minister energii Miłosz Motyka. Przypomnijmy, że w lipcu prezydent Karol Nawrocki skierował ustawę w tej sprawie do Trybunału Konstytucyjnego w trybie tzw. kontroli następczej. Minister Motyka na antenie TVP Info określił tę decyzję głowy państwa mianem „totalnego odjazdu”. – Jak można było stanąć po stronie koncernów, kiedy nawet jego idol polityczny, Donald Trump, mówi, że to koncerny w takiej sytuacji nadmiarowe zyski generują i powinny się zyskami właśnie tymi podzielić? – zastanawiał się szef resortu energii.

Jak dodał, „wiele na to wskazuje”, że prezydent Karol Nawrocki uległ w tej kwestii „lobbingowi koncernów, niekoniecznie polskich”.

Rząd regularnie podkreśla, że decyzja prezydenta Nawrockiego pozbawiła budżet państwa ok. 4 mld zł wpływów z windfall tax, którymi zrekompensowane zostałyby wydatki z budżetu na pakiet osłonowy dla kierowców CPN (Ceny Paliwa Niżej). Gdyby ustawa weszła w życie, w tym roku producenci i sprzedawcy paliw zapłaciliby 3,8 mld zł, a w 2027 r. resztę.

Czy niższe ceny paliw wrócą na końcówkę wakacji?

Pakiet CPN przestał funkcjonować z końcem czerwca – wtedy wygasły przepisy, na mocy których stosowana była obniżona stawka VAT na niektóre paliwa (8 proc. zamiast 23 proc.) oraz ustalana była cena maksymalna benzyny i diesla na stacjach. Wcześniej, bo w połowie czerwca, wygasły przepisy o obniżce akcyzy na te paliwa.

Reklama
Reklama

Według MF, koszt programu CPN dla budżetu wyniósł ok. 4,7 mld zł.

Prezydent Karol Nawrocki, tłumacząc swoją decyzję o odesłaniu ustawy o windfall tax do TK, wskazywał przede wszystkim na to, że prawo nie powinno działać wstecz. Podatek od nadmiarowych zysków firm paliwowych miał obejmować okres od 1 marca do 31 grudnia 2026 r., przy czym przepisy miały wejść w życie 1 sierpnia 2026 r.

Wysychające serce Niemiec. Możliwa powtórka z czarnego scenariusza

Z zapowiedzi premiera Donalda Tuska wynika, że rząd planuje wprowadzić regulowane ceny paliw na ostatnie dwa tygodnie wakacji, jeśli sytuacja na Bliskim Wschodzie znów będzie windować ceny ropy. Ponieważ USA i Iran wciąż nie doszły do porozumienia w sprawie otwarcia cieśniny Ormuz, w poniedziałek ropa naftowa znów drożeje – cena ropy Brent, będąca międzynarodowym punktem odniesienia dla notowań surowca, po godz. 15 rosła o ok. 3,4 proc. do prawie 85 dol. za baryłkę.

Reklama
Reklama