Reklama
Reklama
Reklama

Alert RCB o poderwaniu myśliwców nie rozwiązuje problemu. SMS to nie wszystko

Rządowe Centrum Bezpieczeństwa ma wysyłać alerty o poderwaniu myśliwców. „Jeśli w związku z niebezpieczną sytuacją na Ukrainie poderwane zostaną nasze myśliwce, będą wysyłane o tym informacje SMS-em" – poinformowała w poniedziałek w Wirtualnej Polsce wiceminister obrony narodowej Magdalena Sobkowiak-Czarnecka. Czy to wystarcza?

F-16
Start polskiego myśliwca F-16 pod Poznaniem. (fot. Shutterstock / Shutterstock)
  • Rządowe Centrum Bezpieczeństwa ma wysyłać alerty o poderwaniu myśliwców w związku z atakami przeciw Ukrainie.
  • System alertów RCB ma być „jeszcze bardziej domknięty” i na ten temat trwają konsultacje ze Sztabem Generalnym WP i Dowództwem Operacyjnym Rodzajów Sił Zbrojnych.
  • To pokłosie krytyki w związku z wstępnym brakiem alertów RCB w czasie syren lotniczych.
  • Problemy z brakiem alertów w SMS-ach nie były jednak jedynym kłopotem z komunikacją w czasie naruszenia przestrzeni powietrznej przez rosyjski pocisk manewrujący Ch-101.

– Jeśli w związku z niebezpieczną sytuacją na Ukrainie poderwane zostaną nasze myśliwce, będą wysyłane o tym informacje SMS-em – zadeklarowała w poniedziałek w „Wirtualnej Polsce" Magdalena Sobkowiak-Czarnecka, wiceminister obrony narodowej.

Wiceszefowa MON stwierdziła, iż „system po stronie wojskowej zadziałał tak, jak miał zadziałać”, gdy 30 lipca, w trakcie zmasowanego ataku lotniczego na Ukrainę, rosyjski pocisk manewrujący Ch-101 wleciał w polską przestrzeń powietrzną.

– Dzisiaj Rządowe Centrum Bezpieczeństwa oraz Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji wyciągają wnioski z tej lekcji –  stwierdziła wiceminister. Trwają konsultacje Sztabu Generalnego WP i Dowództwa Operacyjnego Rodzajów Sił Zbrojnych wraz z RCB, aby „cały system jeszcze bardziej domknąć”.

Reklama
Reklama

Obecnie DORSZ publicznie komunikuje społeczeństwo za pośrednictwem mediów społecznościowych o poderwaniu myśliwców w związku z sytuacją na Ukrainie, a „będą (...) też informacje wysyłane SMS-em o sytuacji niebezpiecznej, jeszcze na terenie Ukrainy”.

Kiedy alerty?

Póki co nie ma pewności, czy w praktyce alert RCB będzie wysyłany ilekroć zostaną poderwane myśliwce, czy też w ekstraordynaryjnych okolicznościach, czyli szczególnych misjach polskiego lotnictwa.

Przykładowo w styczniu Rosja przeprowadziła zmasowany atak z użyciem dronów i pocisków balistycznych przeciw Ukrainie. Rosjanie poderwali bombowce strategiczne mogące przenosić rakiety hipersoniczne. Wiceszef MON Cezary Tomczyk poinformował wówczas, że na wszelki wypadek w powietrzu operowały nasze myśliwce, a lotniska w Rzeszowie i Lublinie wstrzymały operacje lotnicze. 

Co oczywiste, polskie lotnictwo wojskowe jest aktywizowane zawsze przy tego rodzaju sytuacji. Pamiętajmy także, że operuje w warunkach pokojowych, czyli w polskiej przestrzeni powietrznej są obecne cywilne samoloty. Na Ukrainie (oraz często w innych strefach konfliktów zbrojnych) przestrzeń powietrzna jest zamknięta dla cywilnych lotów. 

– Jeżeli nasze myśliwce będą podrywane, będziemy jeszcze więcej informacji rozsyłać, wykorzystując systemy Rządowego Centrum Bezpieczeństwa, ale oczywiście w szczegółach, jak to będzie działało, to zostawiam w kompetencjach ministra spraw wewnętrznych i administracji – zadeklarowała wiceminister. 

Reklama
Reklama

– Strona wojskowa, która (...) zadziałała w tym przypadku bez uwag, współuczestniczy też w tej poprawie jakości systemu ze strony MSWiA – dodała.

Wszystko rozbija się o brak konsekwencji

Problemem jest konsekwencja w alarmowaniu społeczeństwa i sposób tej komunikacji o zagrożeniach, a nie brak technicznych środków wojskowych do zestrzeliwania rosyjskich rakiet czy dronów.

Polska tę zdolność posiada, ale cztery lata od rozpoczęcia frontalnej inwazji Rosji przeciw Ukrainie cały czas zmienia się styl komunikacji między rządem a społeczeństwem w czasie poważnego zagrożenia. 

Nie jest to odosobnione, że są zmiany. Na Ukrainie alarmowanie społeczeństwa też się zmienia, ale z uwzględnieniem coraz lepszych środków. W 2022 r. na początku inwazji Rosji głównie wyły syreny lotnicze, ale jednocześnie z audycjami radiowymi ostrzegającymi o nalotach i wzywającymi do udania się w kierunku schronu lub miejsc ukrycia.

Kolejne miesiące wojny to doskonalenie systemu aplikacji, które alarmują nie zwykłym sms-em, ale wyraźnym sygnałem dźwiękowym, także wibrując. W sytuacji, gdy obiekt latający narusza polską przestrzeń powietrzną, sms to mało – innymi rozwiązaniami oprócz wiadomości tekstowej jest opcja tzw. cell broadcast albo alarm ze strony aplikacji dedykowanej do takich zagrożeń. Pod wpływem takich komunikatów telefon „wariuje” i trudno przegapić powiadomienie. 

Reklama
Reklama

Największym problemem w czasie alarmów lotniczych i w ich następstwie było wszelako niestosowanie się przez władzę do zasad wpisanych w „Poradnik Bezpieczeństwa” wskazujący, że jeśli usłyszysz syreny lotnicze, włącz telewizję albo radio. Tam zabrakło komunikatów. Problemem jest zatem niekonsekwencja władzy. Następnie spóźniony sms alertu RCB zawierał link, przed czym przestrzegało samo rządowe centrum, a masowe zainteresowanie „Poradnikiem" doprowadziło do „zatkania" serwera. 

Przypomnijmy, że pocisk manewrujący wleciał w polską przestrzeń powietrzną w nocy z 29 na 30 lipca. Wówczas Rosjanie przeprowadzili kolejny zmasowany atak na Ukrainę, w tym na Lwów. Polskie niebo zabezpieczały myśliwce F-16. Wspierały je polskie oraz sojusznicze samoloty rozpoznawcze oraz tankowce powietrzne NATO operujące z bazy w Niemczech. 

Z informacji Dowództwa Operacyjnego Rodzajów Sił Zbrojnych wynika, że 30 lipca, o godz. 3.40, wykryto w polskiej przestrzeni powietrznej niezidentyfikowany obiekt. Celem rozpoznania i przechwycenia obiektu skierowano myśliwiec F-16. O 3.46 obiekt zanikł. Miejsce jego upadku zlokalizowano w pobliżu miejscowości Tarnawa-Kolonia. Mi-24 wykrył tam krater, który uznano za miejsce uderzenia pocisku manewrującego.  

Reklama
Reklama

Szef MSWiA Marcin Kierwiński zadeklarował, że w ciągu najbliższych tygodni zostanie uruchomiona specjalna aplikacja dotycząca kwestii ostrzegania ludności. Stwierdził, iż priorytetem jest systematyczne uzupełnianie zaległości oraz budowa nowoczesnego, skutecznego systemu reagowania na zagrożenia. Minister Kierwiński stwierdził także, że nie każdy mógł alert RCB odczytać o tej porze, gdy Ch-101 wleciała w polską przestrzeń powietrzną. Dlatego do takich ostrzeżeń w innych państwach wykorzystuje się nie tylko sms-y. 

Reklama
Reklama