Reklama
Reklama
Reklama

Kosztowne rządy Daniela Obajtka w Orlenie. Możliwa gigantyczna skala szkód

W Orlenie trwa liczenie strat, jakie spółka miała ponieść za poprzedniego zarządu
W Orlenie trwa liczenie strat, jakie spółka miała ponieść za poprzedniego zarządu (fot. Leszek Szymański, PAP / Shutterstock)

W Orlenie trwa liczenie strat, które spółka miała ponieść za czasów prezesury Daniela Obajtka. Na ostateczny rachunek trzeba będzie jeszcze poczekać, ale – jak dowiedział się portal Zero.pl – przybliżony szacunek wskazuje na kolosalną sumę szkód, rzędu 17–20 mld zł.

  • Pełnomocnik ds. rozliczeń w Orlenie, który wkroczył do spółki w grudniu ubiegłego roku, zinwentaryzował wszystkie sprawy mające znamiona działań na szkodę spółki – dowiedział się portal Zero.pl.
  • W Ministerstwie Aktywów Państwowych słyszymy, że trwa liczenie potencjalnej skali strat, które płocki koncern mógł ponieść za poprzedniego zarządu pod kierownictwem Daniela Obajtka.
  • Przybliżony szacunek wskazuje na kolosalną kwotę pomiędzy 17 a 20 mld zł.

Pod koniec ubiegłego roku minister aktywów państwowych, Wojciech Balczun, poinformował o powołaniu specjalnych pełnomocników ds. rozliczeń w spółkach Skarbu Państwa. Ich zadaniem było zbadanie nieprawidłowości z czasów rządów PiS.

Czytaj także: Obajtek u Stanowskiego i Figurskiego. Zaczął od złośliwości

Specjalny pełnomocnik wziął Orlen pod lupę

W zamyśle ministra pełnomocnicy mieli odciążyć departamenty audytu i kontroli w państwowych gigantach, które – z racji zaangażowania w bieżącą pracę spółek – nie zawsze dysponowały dostateczną ilością czasu, by dogłębnie analizować te działania poprzednich zarządów, które budziły podejrzenia.

Reklama
Reklama

Orlen odpowiada prezydentowi. „Tłumaczymy to na prostych klockach”

– Takie stanowiska pojawią się przede wszystkim w spółkach strategicznych, które mają specjalne znaczenie – to są te spółki, co do których było najwięcej wątpliwości i najwięcej sytuacji, które bulwersowały opinię publiczną – mówił minister Balczun na antenie RMF FM w grudniu 2025 r.

Taki pełnomocnik ds. rozliczeń pojawił się m.in. w Orlenie. Jakie są efekty jego pracy? Jak słyszymy w resorcie aktywów państwowych, w resorcie, zinwentaryzował on wszystkie sprawy mające znamiona działań na szkodę spółki. Postępowania się toczą, jednak ze względu na skomplikowany charakter spraw na końcowe ustalenia trzeba będzie jeszcze trochę zaczekać. – Wiele spraw jest w trakcie, dotyczą one złożonych zagadnień gospodarczych – mówi Zero.pl źródło.

Do najgłośniejszych kwestii należy sprawa utraconych zaliczek Orlenu na ropę naftową z Wenezueli, wypłaconych pośrednikom handlu tym surowcem przez spółkę zależną płockiego koncernu, Orlen Trading Switzerland. Korzenie tej sprawy sięgają późnego 2023 r. Zamówiona ropa nigdy nie dotarła do Orlenu, także wenezuelski koncern naftowy PDVSA nigdy nie otrzymał zapłaty z tego tytułu. Pieniądze – a konkretnie nośniki z kryptowalutą – przepadły bez śladu.

Reklama
Reklama

Rachunek dla Orlenu był słony. Oprócz pieniędzy za ropę złożyły się na niego koszty wynajętych supertankowców, które miesiącami bezczynnie czekały na załadunek „czarnego złota”. Ostatecznie straty oszacowano na 1,6 mld zł, a płocki koncern dokonał odpisu na taką kwotę w sprawozdaniu finansowym za 2023 r. Aferę OTS opisał niedawno brytyjski dziennik „Financial Times”.

Rachunek strat w Orlenie może okazać się kolosalny

Z naszych informacji wynika jednak, że te 1,6 mld zł może okazać się zaledwie ułamkiem o wiele większej sumy szkód.

– Próbujemy podsumować potencjalną skalę strat, które Orlen poniósł za czasów poprzedniego zarządu na bazie doniesień złożonych do prokuratury – słyszymy w ministerstwie. 

– Ostateczna kwota tych strat zależy, oczywiście, od tego, czy postawione zostaną zarzuty i jak ich zasadność oceni sąd, ale przybliżony szacunek wskazuje na kwotę pomiędzy 17 a 20 mld zł.

– Prokuratura będzie oceniać te wszystkie sprawy, w tym najnowsze doniesienie związane z umową na sprzedaż tlenku etylenu i projektem Olefiny III – dodaje źródło. – Na pewno mówimy tutaj o dużym wyzwaniu związanym z tym i innymi postępowaniami.

Z szafy Orlenu wypadł kolejny „trup”

Afera z umową na sprzedaż tlenku etylenu to najnowszy „trup”, który wypadł z szafy Orlenu. Sprawę opisał serwis „Business Insider”. Obecny zarząd zawiadomił już prokuraturę o podejrzeniu popełnienia przestępstwa w związku z tym kontraktem. Jak ocenia, może on narazić spółkę na kary w wysokości nawet 1,2 mld dol., czyli ponad 4 mld zł.

Reklama
Reklama

O co chodzi? W październiku 2021 r. (a więc za prezesury Daniela Obajtka) Orlen zawarł umowę ze znaną na polskim rynku firmą z branży chemicznej. Zobowiązał się w niej, że od 2024 r. będzie jej dostarczał tlenek etylenu – surowiec wykorzystywany m.in. w produkcji tworzyw sztucznych.

Warunki techniczne tej umowy budzą dziś ogromne wątpliwości. Aby dostarczać tlenek etylenu o parametrach określonych w kontrakcie od 2027 r. (wtedy miała ruszyć zasadnicza część dostaw), Orlen musiał zbudować nową instalację NITE oraz odpowiednią infrastrukturę w ramach kompleksu Olefiny III. Przypomnijmy, że kompleks ten to wielka petrochemiczna inwestycja z czasów Daniela Obajtka. Jej realizacja została zarzucona przez obecny zarząd z powodu braku rentowności (zamiast tego Orlen buduje teraz w Płocku kompleks Nowa Chemia).

Problem w tym, że w chwili podpisywania umowy na dostawy tlenku etylenu Orlen wiedział już, że budowa Olefin III opóźni się o 15 miesięcy. To oznacza, że w momencie zawierania kontraktu istniało ryzyko, że Orlen się z niego nie wywiąże, bo fizyczna możliwość wyprodukowania tlenku etylenu o określonych parametrach stanęła pod wielkim znakiem zapytania.

Reklama
Reklama

Polsce zabraknie ropy? „Dwa scenariusze, czarny i niewesoły”

Według ustaleń „Business Insidera”, obecny zarząd koncernu pod wodzą Ireneusza Fąfary próbuje doprowadzić do ugody z chemiczną firmą, która pozwoliłaby ograniczyć lub wyeliminować ryzyko zapłaty wielomiliardowych kar przez płocki koncern.

Reklama
Reklama