
Rada Ministrów przyjęła projekt nowelizacji ustawy o VAT, który zwiększa stawkę tego podatku na trunki bezalkoholowe, a także na popularne energetyki. Danina wzrośnie zarówno w sklepie, jak i w restauracji. Dla rządu niebagatelne znaczenie ma to, że dzięki takiemu posunięciu wzrosną wpływy do budżetu – dziura w finansach państwa jest olbrzymia.
- Stawka VAT na piwo czy wino bezalkoholowe oraz na napoje zawierające kofeinę lub taurynę – tak zdecydował rząd.
- Podatek VAT od tych produktów zostanie podniesiony zarówno w sprzedaży detalicznej, jak i w ramach sprzedaży w gastronomii. Zapłacimy zatem więcej zarówno w sklepie, jak i np. zamawiając wino bezalkoholowe do obiadu w restauracji.
- Rząd policzył już, ile zyska na takim posunięciu budżet państwa. W perspektywie dekady to blisko 11,6 mld zł.
Rząd wie, że budżet państwa jest napięty. W tym roku deficyt w państwowej kasie ma wynieść 271,1 mld zł, a w przyszłym roku – według projektu ustawy budżetowej – ma sięgnąć 282,6 mld zł. W takiej sytuacji ważne jest zwiększanie wpływów budżetowych, jeśli nie można ciąć wydatków (a nie bardzo można, bo zbliżają się wybory). Rząd sięga więc po sprawdzony sposób, jakim jest podwyżka podatku.
Ponad 150 miliardów na minusie. Rząd pokazał nowe dane o budżecie
VAT na popularne napoje w górę
Na wtorkowym (22 września) posiedzeniu Rada Ministrów przyjęła projekt noweli ustawy o VAT, którego autorem jest Ministerstwo Finansów i Gospodarki. Cel jest szczytny, bo prozdrowotny. Podnosi stawkę podatku na napoje, które niekoniecznie mogą być dobre dla zdrowia obywateli. W ocenie skutków regulacji (OSR) do projektu czytamy:
„Zmiana wpisuje się w cele odpowiedzialnej polityki społecznej i zdrowotnej państwa – ograniczenie niekorzystnego wpływu spożywania energetyków na samopoczucie i zdrowie (w szczególności młodych) ludzi oraz negatywnych nawyków i przyzwyczajeń wywołujących skojarzenia z piciem alkoholu w przypadku bezalkoholowych odpowiedników napojów alkoholowych”.
Ale przy okazji rząd upiecze na tym ogniu jeszcze jedną pieczeń. Według OSR budżet państwa zyska na podwyższeniu stawek 1 mld 127,3 mln zł w 2027 r., a w 2028 r. będzie to 1 mld 191,3 mld zł. W latach 2029–2035 pozytywny skutek dla budżetu szacuje się na poziomie ok. 1 mld 256,5 mln zł dla każdego roku. Natomiast w perspektywie 10 lat podwyższenie stawki VAT na bezalkoholowe piwo i wino oraz energetyki ma dać budżetowi ok. 11 mld 558,2 mln zł.
O ile wzrosną stawki podatku? Zacznijmy od sytuacji wyjściowej. Obecnie wina i piwa bezalkoholowe, które zawierają co najmniej 20 proc. soku owocowego, warzywnego lub owocowo-warzywnego, a także napoje energetyczne zawierające co najmniej 20 proc. soku, są objęte 5-proc. stawką VAT w przypadku sprzedaży detalicznej oraz 8-proc. stawką w ramach usług gastronomicznych (to oznacza, że niższa stawka obowiązuje w sklepie, a wyższa, kiedy zamawiamy te napoje np. w restauracji czy pubie).
Decyzją rządu podatek VAT od wymienionych wyżej produktów zostanie podniesiony w obu przypadkach do 23 proc. (a więc z 5 do 23 proc. w sprzedaży detalicznej i z 8 proc. do 23 proc. w ramach sprzedaży w gastronomii).
Wyższy VAT obejmie:
- piwo bezalkoholowe o objętościowej mocy alkoholu przekraczającej 0 proc. (a więc zawierające tzw. śladowe ilości alkoholu, najczęściej między 0,1 proc. a 0,5 proc.) oraz piwo o mocy alkoholu równej 0 proc., które zawiera co najmniej 20 proc. soku owocowego, warzywnego lub owocowo-warzywnego;
- inne niż piwo napoje bezalkoholowe (a więc np. wino czy cydr) powstałe w procesie dealkoholizacji lub zatrzymania fermentacji alkoholowej o objętościowej mocy alkoholu 0 proc.;
- napoje energetyzujące (z kofeiną lub tauryną), jeśli zawierają one w swoim składzie co najmniej 20 proc. soku owocowego, warzywnego lub owocowo-warzywnego.
Konsumenci muszą się liczyć ze wzrostem cen
Po takiej rewizji stawek VAT w górę konsumenci mogą zapłacić więcej za napoje, które ta korekta obejmie, co przyznaje sam rząd w ocenie skutków regulacji. „Podwyższenie stawki VAT na moszcz gronowy, a także bezalkoholowe odpowiedniki napojów alkoholowych oraz napoje z dodatkiem kofeiny lub tauryny (...) w zależności od sytuacji ekonomicznej, w tym oferty handlowej czy strategii sprzedaży danego przedsiębiorstwa – spowodować może podwyższenie cen ww. towarów” – czytamy.
Jednocześnie rządzący liczą się z tym, że Polacy, zniechęceni wyższymi cenami trunków bezalkoholowych i energetyków, będą kupować ich mniej, przez co pozytywny skutek podwyżki VAT dla budżetu państwa może nie być aż tak duży. Za to efekt prozdrowotny zostanie osiągnięty.
Donald Tusk apeluje do prezydenta
By jednak nowe przepisy weszły w życie, ustawę musi podpisać Karol Nawrocki – a prezydent zapowiedział swego czasu, że nie będzie podpisywał niczego, co zwiększy obciążenia podatkowe dla Polaków. Premier Donald Tusk liczy jednak zapewne na to, że głowę państwa przekona w tym wypadku prozdrowotny charakter regulacji, do czego nawiązał, mówiąc przed posiedzeniem rządu o projekcie podwyższającym akcyzę na alkohol (którym Rada Ministrów też się zajmowała).
Tusk apeluje do Nawrockiego ws. akcyzy. „Nawet jeśli ktoś zaoferuje 200 tys. dolarów”
– Panie prezydencie, mam nadzieję, że do USA dotrze ten głos – mówił premier (prezydent Nawrocki przebywa obecnie w Stanach Zjednoczonych – red.). – Proszę nie ulegać żadnemu lobbingowi w tej sprawie, nawet jeśli ktoś przyjdzie i zaoferuje 200 tys. dol. za spotkanie. Proszę ich nie słuchać. Proszę podpisać coś, co wszystkim wyjdzie na zdrowie.
Może zainteresuje Cię także: