Reklama
Reklama

Reklama

NASA wraca na Księżyc, ale jest kilka „ale”. Rożek i Kurdyła o problemach misji Artemis

Reklama

NASA szykuje załogowy przelot wokół Księżyca w ramach programu Artemis II. To pierwszy taki lot od czasów Apollo. Eksperci w Technologicznym Zerze podkreślali, że projekt napotyka trudności techniczne i kosztowe, a rakieta SLS oraz problemy z lądownikiem mogą zagrozić harmonogramowi.

artemis_mini
O szczegółach misji Artemis II w najnowszym odcinku Technologicznego Zera rozmawiają Tomasz Rożek i Krzysztof Kurdyła. (fot. Kanał Zero)
  • NASA przygotowuje misję Artemis II – pierwszy załogowy lot wokół Księżyca od czasów Apollo, który ma przetestować kluczowe technologie programu.
  • Misja napotyka poważne wyzwania finansowe i techniczne, w tym wysokie koszty rakiety SLS i opóźnienia związane z lądownikiem Starship.
  • Eksperci podkreślają, że konsekwentnie realizowany chiński program księżycowy może dać Pekinowi przewagę w kolejnym lądowaniu ludzi na Srebrnym Globie.

Reklama

Powrót na Księżyc w cieniu wyzwań

Po dekadach przerwy NASA stawia kolejny krok ku powrotowi na Księżyc. Program Artemis ma ostatecznie doprowadzić nie tylko do lądowania ludzi na Srebrnym Globie, ale też do ustanowienia tam stałej obecności człowieka. Najbliższy etap, misja Artemis II, zakłada załogowy przelot wokół Księżyca i bezpieczny powrót na Ziemię.

Jednak eksperci podkreślają, że program NASA odbiega dziś od swojego pierwotnego technologicznego sensu.

O Artemis mówili w Technologicznym Zerze Tomasz Rożek i Krzysztof Kurdyła. Kurdyła podkreślał, że „problem z amerykańskimi programami jest taki, że ich celem właściwie nie był Księżyc”. – Ten Księżyc był pretekstem. Celem było utrzymanie projektów, utrzymanie fabryk amerykańskiego przemysłu kosmicznego i pompowanie tych firm – stwierdził.


Reklama

Dramat humbaka na Bałtyku. Wieloryb Timmy znów utknął na mieliźnie


Reklama

Podstawą programu Artemis jest rakieta Space Launch System (SLS), której walory technologiczne budzą kontrowersje. Według ekspertów konstrukcja tej rakiety bazuje na przestarzałych rozwiązaniach z czasów wahadłowców – silnikach i zbiornikach projektowanych w latach 70. i 80. XX w. To zaś przekłada się na dramatyczne koszty.

To jest rakieta, która być może poleci, ale sam jej lot będzie koszmarnie drogi – mówił Kurdyła.

Cały projekt, łącznie ze statkiem Orion, pochłonąć ma nawet 80–100 mld dol. Ekspert ironizował, że program przypomina „przepalanie pieniędzy bez jasnego celu”.


Reklama


Reklama

Brak gotowego lądownika – źródło opóźnień

Kolejnym elementem komplikującym Artemis jest brak gotowego lądownika księżycowego. Początkowe plany NASA zakładały budowę własnego modułu Altair. Projekt został jednak porzucony, a agencja zdecydowała się na model komercyjny.

W konkursie wygrało SpaceX, które miało dostarczyć lądownik bazujący na Starshipie. Jednak sam Starship wciąż przechodzi testy i zmiany konstrukcyjne, co prowadzi do przesunięcia planów lądowania ludzi z misji Artemis III i późniejszych.

Kurdyła skomentował to wprost: – Starship ma sporo problemów. To jest ryzykowne, żeby ten system po raz pierwszy testować w misji załogowej.


Reklama

Chińczycy jako konkurencja

Eksperci zwracają uwagę, że w wyścigu kosmicznym obecnie to nie NASA ma najlepszy plan. Program księżycowy Chin jest konsekwentny i ukierunkowany na konkretne cele: lądowanie, pobieranie próbek i dalszą eksplorację. – Chińczycy mają jakieś 90 proc. szans na wygranie tego wyścigu – zauważył Kurdyła.


Reklama

 

Plan misji Artemis II jest mniej ambitny niż lądowanie – zakłada wejście na orbitę przejściową wokół Księżyca i powrót na Ziemię. Ma to jednak być kluczowy test przed kolejnymi etapami programu, w tym budową stacji Gateway – orbitalnej bazy księżycowej, która ma wspierać przyszłe misje, w tym marsjańskie.


Reklama