
Jeszcze kilkadziesiąt lat temu było czwartym największym jeziorem świata. Dziś znaczna część dawnego Morza Aralskiego jest pustynią, z której wiatr unosi sól i pył. Uzbekistan próbuje ograniczyć skutki jednej z największych katastrof ekologicznych XX wieku. Według władz prace nad zazielenianiem wyschniętego dna objęły już około 2 mln hektarów. Kluczową rolę odgrywa wyjątkowo odporna roślina.
- Morze Aralskie było niegdyś czwartym największym jeziorem świata. Jego wysychanie rozpoczęło się na dużą skalę w latach 60. XX wieku.
- Główną przyczyną katastrofy było skierowanie wód Amu-darii i Syr-darii do nawadniania pól uprawnych, przede wszystkim plantacji bawełny.
- Na wyschniętym dnie jeziora powstała pustynia Aralkum, z której wiatr unosi pył i sól.
Tam, gdzie jeszcze kilkadziesiąt lat temu pływały statki rybackie, dziś rozciągają się ogromne połacie piasku i zasolonej ziemi. Wyschnięte dno Morza Aralskiego stało się jednym z największych problemów środowiskowych Azji Środkowej. Uzbekistan od kilku lat próbuje ograniczyć jego skutki, tworząc roślinność ochronną na obszarach, z których ustąpiła woda.
Przedsięwzięcie rozpoczęto na dużą skalę w 2018 r. z inicjatywy prezydenta Szawkata Mirzijojewa. Zamiast koncentrować się wyłącznie na przywracaniu dawnego poziomu wody, władze postanowiły zabezpieczyć odsłoniętą powierzchnię przed erozją i burzami pyłowymi.
Według danych uzbeckich instytucji państwowych w latach 2018–2025 działania związane z tworzeniem roślinności ochronnej objęły około 2 mln hektarów dawnego dna jeziora. W samym 2025 r. nasadzenia prowadzono na kolejnych rozległych obszarach, a prace są kontynuowane również w 2026 r.
Nie oznacza to jednak, że cały objęty programem teren zamienił się w las. W znacznej części są to obszary, na których wysiano nasiona lub posadzono młode krzewy. Ich dalszy rozwój zależy od warunków pogodowych i zasolenia gleby.
Jak Morze Aralskie zamieniło się w pustynię? Wszystko zaczęło się w XX wieku
W latach 60. XX wieku Morze Aralskie zajmowało około 68 tys. kilometrów kwadratowych. Było wówczas czwartym największym jeziorem świata, a jego objętość przekraczała 1000 kilometrów sześciennych.
Przełom nastąpił wraz z rozwojem rolnictwa w radzieckiej Azji Środkowej. Władze ZSRR skierowały znaczną część wód dwóch rzek zasilających jezioro – Amu-darii i Syr-darii – do rozbudowywanych systemów nawadniania. Woda służyła przede wszystkim do uprawy bawełny, ale także innych roślin.
W rezultacie do jeziora docierało coraz mniej wody. Jego powierzchnia systematycznie malała, rosło zasolenie, a lokalne rybołówstwo zaczęło zanikać.
Pod koniec lat 80. Morze Aralskie rozdzieliło się na dwa główne zbiorniki: północny i południowy. W kolejnych dekadach południowa część ulegała dalszemu rozpadowi. W 2014 r. jej płytka, wschodnia odnoga okresowo całkowicie wyschła.
Na terenach odsłoniętych przez cofającą się wodę powstała pustynia Aralkum. Według dokumentów ONZ zajmuje ona obecnie ponad 5,5 mln hektarów.
Skutki katastrofy nie ograniczają się do samego zaniku jeziora. Wiatr unosi z wyschniętego dna pył i sól, a miejscami również osady zawierające pozostałości substancji chemicznych stosowanych dawniej w rolnictwie. Zanieczyszczenia mogą być przenoszone na duże odległości, pogarszając jakość powietrza i warunki upraw.
Saksauł ma zatrzymać piasek i sól. Dlaczego wybrano właśnie tę roślinę?
Najważniejszą rolę w uzbeckim programie odgrywa saksauł, nazywany też saksałem. To pustynny krzew lub niewielkie drzewo z rodzaju Haloxylon, naturalnie występujące na suchych terenach Azji Środkowej.
Roślina potrafi przetrwać przy niewielkiej ilości opadów i jest przystosowana do trudnych warunków glebowych. Rozbudowany system korzeniowy pomaga jej pobierać wodę i stabilizować podłoże, a nadziemne części ograniczają przemieszczanie się piasku przez wiatr.
Według danych przytaczanych przez Program Narodów Zjednoczonych ds. Rozwoju (UNDP) dorosły saksauł może zatrzymywać nawet kilka ton przemieszczającego się piasku. Nie oznacza to jednak usuwania zanieczyszczeń z gleby. Głównym zadaniem rośliny jest ograniczenie erozji i unoszenia pyłu.
Oprócz saksaułu na wyschniętym dnie sadzi się również inne rośliny odporne na suszę i zasolenie, między innymi tamaryszki oraz gatunki należące do rodzaju Salsola.
Prace prowadzone są z wykorzystaniem maszyn rolniczych, a także samolotów służących do rozprowadzania nasion na trudno dostępnych obszarach. W nasadzeniach uczestniczą pracownicy leśnictwa i mieszkańcy Karakałpacji, jednego z regionów najbardziej dotkniętych skutkami zaniku jeziora.
Miliony hektarów nasadzeń. Czy program rzeczywiście działa?
Pierwsze obserwacje wskazują, że rozwijająca się roślinność może pomagać w ograniczaniu przemieszczania się piasku. Nie wszystkie obszary nadają się jednak w równym stopniu do zazieleniania.

Morze Aralskie (fot. NASA)
Dużym wyzwaniem pozostaje przeżywalność młodych saksaułów. Jak tłumaczył Mongabay Turaxon Ziyotov z Instytutu Badań Leśnych w Taszkiencie, w latach z większą ilością opadów przeżywa około 50–70 proc. sadzonek. W okresach suszy odsetek ten może spaść do około 30 proc.
Problemem jest również wysokie zasolenie części dawnego dna jeziora. Nawet rośliny przystosowane do trudnych warunków nie zawsze są w stanie przetrwać w miejscach, gdzie sól i niedobór wilgoci szczególnie silnie ograniczają rozwój korzeni.
Na ograniczenia programu zwracają uwagę również autorzy pracy naukowej opublikowanej w 2026 r. w czasopiśmie „Land Use Policy”. Ich analizy wskazują, że roślinność na obszarze dawnego południowego Morza Aralskiego może przyczyniać się do magazynowania węgla i stabilizowania powierzchni ziemi.
Jednocześnie badacze podkreślają, że postępujące ocieplenie i nasilająca się susza mogą ograniczać skuteczność nasadzeń w kolejnych dekadach.
Kazachstan uratował część Morza Aralskiego. Uzbekistan wybrał inną drogę
Sytuacja po północnej stronie dawnego jeziora pokazuje, że nie wszystkie jego części są skazane na dalszy zanik.
W 2005 r. Kazachstan ukończył budowę tamy Kokarał, która zatrzymuje wodę w północnej części Morza Aralskiego. Dzięki inwestycji poziom wody wzrósł, zasolenie spadło, a w regionie zaczęło odradzać się rybołówstwo.
Według danych Banku Światowego przytaczanych przez Eurasianet poziom północnego zbiornika podniósł się po budowie tamy o około cztery metry, a zasolenie zmniejszyło się o połowę.
Na południu sytuacja jest znacznie trudniejsza. Wody Amu-darii nadal są intensywnie wykorzystywane w rolnictwie, dlatego powrót Morza Aralskiego do rozmiarów sprzed kilkudziesięciu lat uznawany jest za nierealistyczny w obecnych warunkach.
Uzbekistan koncentruje się zatem na łagodzeniu skutków katastrofy. Sadzenie pustynnych krzewów nie przywróci dawnego jeziora, ale może zmniejszyć ilość pyłu unoszonego przez wiatr i poprawić warunki życia mieszkańców okolicznych terenów.