Reklama
Biznes

Książulo miał być inny. Aż sam stał się produktem

Książulo zbudował popularność na szczerości i bezlitosnym ocenianiu cudzych produktów. Teraz sam stał się marką i sprzedaje mrożoną pizzę. Ci, którzy czują się rozczarowani, zapomnieli tylko o jednym: internetowa popularność też jest biznesem.

Jan Wróbel
Opinia autorstwa: Jan Wróbel
Dzisiaj 18:21
3 min
Książulo zbudował popularność na bezlitosnych recenzjach jedzenia, a dziś sam sprzedaje mrożoną pizzę pod własną marką (fot. Szymon Nyczke: @ksiazulo YouTube)
TYLKO NA

Kiedy „Książulo” wspinał się na wyżyny internetowej popularności, wielu sceptyków mówiło: „No, nie pociągnie długo z tą swoją uczciwością recenzenta”.

Co powiedziawszy, przyspieszmy puentę: ci, co dzisiaj płaczą nad utratą wiarygodności internauty popularnego, bo zabawnego i uczciwego, sami sobie winni. Ale nie dlatego, że wierzyli. Wierzyć w ludzi warto. I w dobre rzeczy. Rozczarowanie, że wielu z nich okaże się ludźmi zwykłymi, wpisane jest w cenę.

Pizza Książula w Żabce. Redakcja Zero.pl sprawdziła, jak smakuje

Tajemnica rynku

Wina polega tu na tym, że w ogóle ktoś mógł założyć, że w starciu z kapitalizmem wygra inna logika niż kapitalistyczna. Otóż w XXI wieku nawet pustelnik modlący się w puszczy zostanie odkryty przez matołów z kamerką (bodaj nazywa się ta postawa „lokalny przewodnik”). I albo zostanie wzięty żywcem do nieba (rekomendowane), albo wprowadzi opłaty za podglądanie życia w pustelni. W wariancie premium – asysta przy wieczornym kładzeniu się do trumny. I nie ma na to rady, taki jest e-świat.

Książulo pustelnikiem nie był. Ani świętym. Od początku grał w grę zgodnie z regułami kapitalizmu. YouTube, polubienia, subskrypcje, dochód. Dlaczego publiczność ceniła sobie akurat refleksję na temat zapiekanek i kebabów, pozostaje tajemnicą rynku. Pan Książulo radził sobie z tą tajemnicą. Został Sławomirem Mentzenem polskiej konsumpcji wysokotłuszczowej. Ze swoimi zabawnymi opowieściami wlepił się w monstrum, któremu na imię Produkt Rynkowy. Nie ma nic dziwnego w tym, że obecnie wykorzystuje okazję, by stworzyć mrożoną pizzę, po ludzku mówiąc – sklepowy podprodukt marki „Książulo w internecie”.

Reklama
Reklama

Karmieni złudzeniami

W gruncie rzeczy atakowanie rycerza recenzenckiej uczciwości za to, że okazał się zwykłym wyrobnikiem kapitalizmu, to objaw hipokryzji! Przecież każdy wie, jakie są reguły. Nie ma teraz co udawać, że ojeju, proszę pana, ale jak tak można… No, można – a właściwie wszyscy tak robią.

Pizza Książula i spółka zarejestrowana w Estonii. Bierzemy ten biznes pod lupę

Chyba że… Jest pewna ścieżka w bok – otóż naprawdę i na serio jakaś część publiczności karmiła się na zmianę pizzą mrożoną i złudzeniami? Przedstawiciel gatunku samooszukanego: owszem, sam(a) nabijam lajki, podbijam komentarze i wbijam serduszka, ale z jakichś dziwnych powodów uważam, że cały ten dobrze znany mi mechanizm nie dotyczy akurat właśnie mojego kochanego Książula.

Tacy ludzie żyli w iluzji. Co nigdy nie jest zalecane (podobnie jak jedzenie kaloryczno-śmieciowej bomby, jaką jest na ogół mrożona pizza itp.). Wysłany do sklepów wyrób pana Książula pozwolił ludziom wyjść z tunelu samookłamywania się. Dzięki, brachu.

„To nie jest muala”. Książulo w Żabce sprzedaje własną pizzę

Źródło: Zero.pl
Jan Wróbel
Jan WróbelHistoryk, nauczyciel, publicysta; prowadzi Poranną Rozmowę Radia VOX - autor zewnętrzny
Reklama
Reklama