Olbrzymia niespodzianka na mistrzostwach świata. Uznawana za jednego z faworytów turnieju Portugalia zaledwie zremisowała z Demokratyczną Republiką Konga 1:1. Portugalskie media surowo oceniają podopiecznych Roberto Martineza, a eksperci kwestionują formę 41-letniego Cristiano Ronaldo.

- Joao Neves wyprowadził Portugalię na prowadzenie już w 6. minucie, ale tuż przed przerwą Yoane Wissa zdobył historyczną, pierwszą bramkę dla DR Konga na mundialu.
- Kapitan reprezentacji Portugalii, Cristiano Ronaldo, rozegrał słabe spotkanie, marnując w drugiej połowie dwie znakomite okazje bramkowe.
- Portugalskie media i kibice określają występ mianem „wielkiego rozczarowania”, a stylowi gry zarzucają powolność, brak zgrania i bojaźliwość taktyczną.
Reprezentacja Portugalii wkroczyła w turniej w Ameryce Północnej z jasnym zamiarem potwierdzenia swoich mistrzowskich aspiracji. Dodatkowym smaczkiem inauguracyjnego starcia w Houston miała być snajperska odpowiedź Cristiano Ronaldo na wcześniejszego hat-tricka Leo Messiego. Rzeczywistość okazała się jednak brutalna dla podopiecznych Roberto Martineza. Choć spotkanie rozpoczęło się dla nich idealnie – już w 6. minucie Joao Neves strzałem głową wykończył podanie Pedro Neto – to z każdą kolejną minutą na boisku radzili sobie coraz gorzej.
Nisko notowani reprezentanci Demokratycznej Republiki Konga nie zamierzali przestraszyć się naszpikowanej gwiazdami ekipy z Europy. Choć pierwsza połowa nie obfitowała w klarowne sytuacje, to ambitni Kongijczycy dopięli swego w ostatnich sekundach przed przerwą. Po precyzyjnym dośrodkowaniu w pole karne, Yoane Wissa strzałem pod poprzeczkę pokonał Diogo Costę. Gol ten wywołał prawdziwą euforię – był to bowiem pierwszy, historyczny punkt i bramka dla tego kraju w historii występów na mistrzostwach świata, na które DR Kongo powróciło po 52 latach od debiutu (w 1974 r. jako Zair).
W drugiej odsłonie meczu kibice zgromadzeni na stadionie w Houston oglądali widowisko zaskakująco wyrównane, w którym to afrykańska drużyna momentami prezentowała się odważniej i bardziej dynamicznie. Swoje szanse miał Cedric Bakambu, który najpierw trafił w słupek, a także znany z występów w Ekstraklasie Steve Kapuadi. Portugalczycy próbowali odpowiadać akcjami Joao Cancelo i Bruno Fernandesa, jednak ich gra była rwana, pozbawiona polotu i przewidywalna dla dobrze zorganizowanej defensywy rywali.
Mundial 2026: bezradność Ronaldo i potężna krytyka w kraju
Oczy całego świata tradycyjnie zwrócone były na Cristiano Ronaldo. 41-letni kapitan reprezentacji Portugalii zagrał jednak bardzo słabe zawody. Przez większość meczu był zupełnie niewidoczny, a kiedy w drugiej połowie dwukrotnie stanął przed doskonałą szansą na zdobycie gola, uderzał nieczysto i marnował okazje bez przyjęcia piłki. Kamery telewizyjne wielokrotnie pokazywały bezradność i niedowierzanie na twarzy legendarnego napastnika saudyjskiego Al-Nassr, który opuszczał murawę z wyraźnym rozczarowaniem.
Ostateczny remis 1:1 wywołał natychmiastową i niezwykle ostrą reakcję w portugalskich mediach. Lizbońskie rozgłośnie Antena 1 oraz Radio Renascenca nie zostawiły na kadrze suchej nitki, nazywając środowy występ „smutnym wydarzeniem” oraz „wielkim rozczarowaniem”. Dziennikarze ironicznie przypominali przedturniejowe zapowiedzi o potędze i najgroźniejszej ofensywie świata, wytykając drużynie powolność i brak jakiegokolwiek zgrania. Oberwało się także selekcjonerowi – telewizja SIC oceniła, że Roberto Martinez przygotował zespół zbyt bojaźliwie i unikał odważnych zmian personalnych.
Głosy krytyki dotknęły również bezpośrednio pozycji samego Ronaldo w zespole. Eksperci i dziennikarze sportowego dziennika „A Bola” wprost deklarują, że prezentując taki styl, ekipa z Półwyspu Iberyjskiego nie ma najmniejszych szans na końcowy sukces i marzenia o tytule mistrza świata. Remis skomplikował sytuację w grupie K, w której występują także Kolumbia oraz Uzbekistan. Bezpośrednie starcie tych ekip zadecyduje o tym, kto niespodziewanie zostanie liderem tabeli po pierwszej kolejce spotkań.