Reklama
Nauka

Prolegomena do narcyzmu w nauce

Polityka i nauka to branże, w których narcyzi czują się jak ryba w wodzie. Czy polskie uczelnie to fabryki egocentryków? Poznaj „Narcissist Matrix” – przewodnik po uniwersyteckiej dżungli. Od nieszkodliwych, radosnych leni po skrajnie jadowitych graczy, którzy niszczą wszystko na swojej drodze. Sprawdź, z którym typem profesora musisz użerać się na co dzień i dlaczego... nie ma wśród nich kobiet.

Andrzej Dybczyński
Opinia autorstwa: Andrzej Dybczyński
Wczoraj 20:43
14 min
Czy polskie uczelnie to fabryki egocentryków? (fot. Zero.pl)
TYLKO NA

Narcyzm ma zdecydowanie złą prasę. Jako pewien zespół cech osobowości bywa kłopotliwy, uciążliwy, a niekiedy frustrujący i destrukcyjny dla otoczenia. Narcyzm będzie jednak towarzyszył nam zawsze, gdyż oni, narcyzi, potrzebują nas, społeczeństwa… Przepraszam. Miało być uczciwie. A zatem jeszcze raz:

Narcyzm będzie towarzyszył wam zawsze, gdyż my, narcyzi, potrzebujemy was, społeczeństwa, jak, nie przymierzając, Trump komplementu. Jak Ibisz operacji. Jak Sikorski – lustra. Narcyz bez społeczeństwa jest jak profesor bez doktorantów albo jak książka bez okładki. Niby w porządku, ale trochę podejrzane… I ponieważ narcyzm będzie towarzyszył nam – czy wam – zawsze, musimy go oswoić.  A oswoić możemy jedynie poprzez lepsze poznanie.

Nauka i polityka

Istnieją profesje, w których narcyzm występuje znacznie częściej, niż w jakichkolwiek innych. Profesje, w których narcyzi odnajdują się tak dobrze, jak lekoman w aptece, a bileter w tramwaju. Te dwie profesje to polityka i nauka. Oba zawody stwarzają naturalne warunki, w których narcyzm może być pielęgnowany, może rozkwitać, a często może być wręcz dźwignią zawodowego sukcesu.

Nie znaczy to oczywiście, że każdy naukowiec czy polityk to narcyz – tak, jak nie każdy odwiedzający aptekę to lekoman i nie każdy współpasażer w tramwaju to kontroler biletów. Jednak prowadzone przeze mnie od wielu lat obserwacje wskazują, że odsetek narcyzów w obu tych zawodach jest na tyle wysoki, że warto badać to zagadnienie dokładniej. A jako że koszula bliższa ciału, niniejsze rozważania dotyczyć będą narcyzmu w nauce.

Reklama
Reklama

Ponad dwadzieścia lat badań i eksperymentów pozwoliło mi wyróżnić dwa główne kryteria, według których klasyfikować możemy naukowców – narcyzów.

Kryterium pierwsze to stopień samoświadomości. Mamy zatem narcyzów zupełnie nieświadomych tego, że narcyzami są. Przekonanych o tym, że ich wyjątkowość wynika z obiektywnych przesłanek, a należny im podziw jest zasłużonym hołdem, który winni składać maluczcy. Mamy też narcyzów w pełni świadomych tej swojej cechy, nie ukrywających jej, a własny narcyzm traktujących jak wspaniały dar, którym mogą, a nawet powinni dzielić się ze światem.

Kryterium drugie to stopień szkodliwości wobec otoczenia. Mamy zatem narcyzów, którzy na otoczenie mają wpływ wybitnie destrukcyjny. Dążą oni do kształtowania tegoż otoczenia i bliźnich według boskiego planu, który znacząco poprawili i który żadnych błędów mieć już nie może, a alternatywy będą tylko gorsze. Ale mamy też narcyzów bardziej uciążliwych niż szkodliwych. Czasem są oni po prostu trochę męczący, a czasem wymagają jedynie życzliwego wsparcia lub porządnego ochrzanu – by nie tonąć w smutku niedocenienia przez świat lub dać wam święty spokój.

Reklama
Reklama

Dzięki połączeniu obu tych kryteriów zidentyfikować możemy cztery główne typy naukowców – narcyzów, zgodnie z poniższą Narcissist Matrix:

Narcissist Matrix. Opracowanie własne autora, najlepsze. (fot. Andrzej Dybczyński / Zero.pl)

Poniżej przeanalizuję behawior każdego z wyróżnionych typów narcyzów oraz udzielę kilku wskazówek, jak przeżyć w ich towarzystwie minimalizując straty własne lub też jak doświadczać rozrywki dzięki ich istnieniu.

Narcyz cierpiący

Typ zamknięty w sobie. Powierzchownie introwertyczny. Najłatwiejszy do zidentyfikowania po wysokim autokrytycyzmie, który to autokrytycyzm w istocie ma charakter pozorny. Ten krytyczny i zdystansowany stosunek narcyza cierpiącego do własnych osiągnięć naukowych jest w istocie wołaniem o zaprzeczenie i uznanie.

Reklama
Reklama

Przeczytaj także: O banalności ludobójstwa (Polaków), czyli skandaliczny apel Seweryna-Frasyniuka

Uznanie to narcyz cierpiący przyjmuje z wdzięcznością i ma skłonności do trwałego związywania się z donatorem. Typową metodą znęcania się nad narcyzem cierpiącym przez jego kolegów – naukowców jest zgadzanie się z jego krytyczną oceną własnych osiągnięć, łączone z zachęcaniem narcyza cierpiącego do jeszcze bardziej wytężonej pracy. Nie należy przesadzać z tym bodźcem, gdyż narcyz cierpiący ma tendencję do wpadania w melancholię oraz nadużywania alkoholu.

Z narcyzmem w odmianie cierpiącej często współwystępuje hipochondria oraz wysoka sumienność wobec administracyjnych absurdów świata nauki.  Typowym wzorcem zachowań dla tego typu jest również unikanie rozmów o nauce i własnej dyscyplinie. Nie jest to jednak cecha dystynktywna, gdyż w nauce bywa znacznie częściej spotykana wśród naukowców, którzy narcyzami nie są, lecz zwyczajnie nigdy nie interesowali się własną dyscypliną naukową i niewiele mogą na jej temat powiedzieć.

Co ważne, narcyz cierpiący jest zdecydowanie nieszkodliwy, a wręcz życzliwy wobec innych. W nauce to najczęściej solidny rzemieślnik. W ekosystemie pełni często funkcję emocjonalnego piorunochronu i obiektu dręczeń dla kolegów – naukowców o silnych cechach socjopatycznych.

Reklama
Reklama

Bartek, dasz radę!

Narcyz wyniosły

Najczęstszy typ wśród narcyzów nauki polskiej. Często błędnie utożsamiany z narcyzem jako takim, jak CPN ze stacją paliw albo pani z dziekanatu z wszechmocą. Wybitnie ekstrawertyczny, ze skłonnością do choleryzmu. Bardzo inteligentny, doskonały manipulator z wysoką zdolnością do budowania w środowisku taktycznych sojuszy w celu osaczania domniemanych lub rzeczywistych wrogów. Poziom dystansu do siebie i autorefleksji porównywalne z workiem cementu portlandzkiego. Zdecydowanie ponadprzeciętny w osiągnięciach naukowych, ale głównie w krajowym kontekście. W środowisku międzynarodowym ma status „local hero”, a nie międzynarodowej gwiazdy, co stanowi dla niego niewyczerpane źródło frustracji i daje energię do działań na polach wszelakich, w celu potwierdzenia własnej wartości.

Lekceważy naukowców o podobnym lub nieco słabszym dorobku, przekonany, że dobrze to ukrywa, i że w istocie jest znacznie lepszy od nich. Świetny patron dla najmłodszych naukowców, zapewniający im właściwy start i wsparcie, jeśli odwdzięczą się kultem boskości. Silnie destrukcyjny dla organizacji naukowej, ze względu na uznawanie się za eksperta w każdej dziedzinie oraz genetyczną niezdolność do oddzielenia siebie i własnych idei od organizacji jako takiej i zespołu naukowego jako całości – „nauka to ja”.

Przeczytaj także: Z Warszawy do Manili. Moja ucieczka na koniec świata #1

Reklama
Reklama

Skryty materialista. Toksyczny, ze skłonnością do energetycznego wampiryzmu. Budzi niekłamany szacunek psychologów za swoją zdolność do zasypiania i budzenia się z demonami we łbie, które normalnego człowieka doprowadziłyby do szaleństwa. Casanova doskonałych pomysłów, które potrafi formułować na akord, ale porzuca je natychmiast, gdy przestaną budować jego pomnik, stając się żmudną codziennością weryfikowaną przez realne efekty pracy – tę zostawia innym.

W ekosystemie pełni kilka funkcji – inicjuje rozwój organizacji naukowej oraz zmusza otoczenie do większego i często bardzo kreatywnego wysiłku. Jednak po zdobyciu władzy stara się ją bezwzględnie skonsolidować oraz zwalcza wszelkie przejawy opozycji, gdyż utrata tej władzy byłaby katastrofą dla jego narcyzmu. Wdzięczny i niezawodny cel prowokacji dla znudzonych literaturą naukową cyników – ma krótki lont, eksploduje łatwo i widowiskowo, a swoimi wybuchami dostarcza niezapomnianej rozrywki tym, którzy obserwują falę uderzeniową z bezpiecznej odległości.

Radek, jednak to Ty miałeś rację, jesteś wielki!

Narcyz radosny

Typ ambiwalentny. Męczący w ogniskowaniu uwagi na sobie, ale zdolny do pewnego stopnia samokontroli – choć bez przesady. Cechy dystynktywne – błyskotliwa inteligencja i zdolność do autoironii, zaś w podtypie z nadekspresją genu autoironii zdolny nawet do naigrywania się z własnego narcyzmu. Nie dostrzega, że bawi to tylko jego. Rozkochany w prowokowaniu narcyzów wyniosłych, niekiedy dla czystej zabawy, a niekiedy dla potwierdzenia, że oni mają pod sufitem jeszcze bardziej nierówno. Naturalny sympatyk narcyzów cierpiących, dających mu poczucie, że nie upadł jeszcze tak nisko. Naukowo na poziomie ponadprzeciętnym, ale z pewną, ograniczoną, świadomością swojej niewybitności.

Reklama
Reklama

Koń roboczy najlepszych polskich jednostek naukowych. Ze względu na pewną samokontrolę – wynikającą z samoświadomości – osiąga zdecydowane mniejsze sukcesy organizacyjne niż narcyz wyniosły i narcyz jadowity. Często ma to też po prostu w nosie, bo swoje ego pieści intelektem, a nie stanowiskami. Dodatkowym, pomocniczym wyróżnikiem tego typu jest posiadanie silnych pasji spoza obszaru nauki.

Przeczytaj także: Unikatowe zjawisko. Paryż nie zapomni Mai Chwalińskiej

Główną wadą narcyza radosnego jest wysublimowane lenistwo, kultywowane w postkoitalnej fazie osobistego sukcesu. Najczęstszy bohater negatywny środowiskowych romansów i obyczajowych skandali, ale zawsze ku rozmarzonym westchnieniom byłych partnerek. Niezdolny do współpracy z idiotami i ukrywania opinii o swojej intelektualnej wyższości nad nimi, co przysparza mu wrogów i ma destabilizujący wpływ na zespół pracowników.

Bywa lubiany przez pracowników administracji za dręczenie narcyzów wyniosłych. Nie chwalony i nie doceniany dłużej niż przez godzinę popada w depresję, którą zwalcza nadaktywnością na dowolnym polu. Dąży wówczas do szybkiego docenienia, którego potrafi się domagać w irytujący sposób. Raczej niezdolny do osiągnięć wybitnych, z uwagi na lenistwo i zaspokojenie potrzeb narcystycznych już na znacznie niższym poziomie sukcesu.

Reklama
Reklama

Piotrze, jesteś naprawdę genialny, ale teraz muszę popracować, wynoś się!

Narcyz jadowity

Typ skrajnie niebezpieczny. Skrywa swój narcyzm przed otoczeniem, ale nigdy nie wybacza najsłabszego choćby zakwestionowania swej pozycji i dorobku. Potrafi długo czekać, by się zemścić. Naukowo najczęściej słaby, rekompensuje to wybitną zdolnością uprawiania polityki personalnej oraz zdobywania kolejnych stanowisk, które stanowią podstawowy pokarm dla jego narcyzmu, pikantnie przyprawiany klęską konkurentów – najlepiej upokarzającą.

Narcyzów wyniosłych zjada na śniadanie. Radosnych traktuje jak zasłonę dymną dla swoich planów, a cierpiących – ignoruje jak rekin plankton. Podatny na komplementy i dopieszczanie ego, ale zawsze w takich sytuacjach podejrzliwy. Wybitnie skuteczny dzięki wyeliminowaniu jakichkolwiek ograniczeń etycznych. Błyszczy nie tyle dzięki wynoszeniu się ponad innych – jak typy wyniosły oraz radosny – lecz dzięki niszczeniu zdolniejszych.

O ile dla pozostałych trzech typów narcyzów dobro nauki najczęściej będzie miało kluczowe, albo wręcz decydujące znaczenie, to dla narcyza jadowitego dobro nauki nie ma znaczenia żadnego – jest całkowicie podporządkowane celom osobistym. Z tej perspektywy jest jedynym typem narcyza, który stanowi zagrożenia dla nauki jako takiej. O ile typy pozostałe są folklorem środowiska naukowego, czasem destrukcyjnym, a czasem kreatywnym, czasem męczącym, a czasem zabawnym – to narcyz jadowity naukę aktywnie niszczy.

Reklama
Reklama

W typowej polskiej jednostce naukowej, funkcjonującej według ogólnie przyjętych u nas mechanizmów, to właśnie narcyz jadowity jest naturalnym pretendentem do zajmowania najwyższych stanowisk i zdobywa je, jeśli uda mu się wystarczająco skutecznie zwieść pozostałą część środowiska. W świecie cywilizowanym na wymarciu, z uwagi na obiektywne kryteria weryfikacji osiągnięć naukowych i kompetencji zarządczych. W Polsce gatunek niezagrożony, na szczycie łańcucha pokarmowego.

Marku, to co napisałem wyżej jest wierutną bzdurą, a typ narcyza jadowitego całkowicie zmyśliłem, przepraszam!

Zarysowana powyżej krótka charakterystyka czterech głównych typów narcyzmu w polskiej nauce byłaby niepełna, gdybym nie próbował odnieść jej do kwestii płci. Oczywiste pytania badawcze dotyczyć będą tego, który typ narcyzmu występuje częściej wśród której płci? Czy narcyzi rozmnażają się między sobą? Jakie typy narcyzmu rodzą się ze związków narcyzów różnych typów? Jak nepotyzm wsobny – inne pasjonujące zjawisko w polskiej nauce – wpływa na ewolucję narcyzmu? Czy obserwujemy wówczas degradację narcyzmu, czy też osiąga on nowe, nieznane wcześniej formy i wariacje?

 

Reklama
Reklama

Niestety, moje dotychczasowe badania, jakkolwiek rozległe, prowadzone w różnych typach jednostek naukowych, przy zastosowaniu metod zarówno teoretycznych, jak i eksperymentalnych oraz z silnym naciskiem na obserwację uczestniczącą, natknęły się na dwie potężne przeszkody o charakterze ontologicznym.

Przeczytaj także: Chińskie marki samochodów w Polsce. Nasz subiektywny ranking (z doświadczenia)

Po pierwsze, analiza dystrybucji typów narcyzmu z perspektywy płci musiałaby zakładać, że znamy liczbę płci i potrafimy je od siebie odróżnić. Te dwa założenia stają się jednak w dzisiejszych czasach dość karkołomne. Gdy rozpoczynałem swoje badania, uważałem, że istnieją dwie płcie. Oczywiście, dostrzegałem również gejów czy lesbijki. Ale gej ciągle pozostawał facetem, tyle że umawiającym się na randki z innymi facetem. Lesbijka pozostawała niekwestionowaną kobietą, tyle, że przepięknie całującą się z inną kobietą.

Jednak dzisiaj literatura przedmiotu wyróżnia już kilkanaście różnych płci gatunku ludzkiego. Liczba ta rośnie, zaś cechy odróżniające płcie od siebie pozostają przedmiotem naukowych debat lewaków i faszystów, z ograniczoną możliwością zabierania głosu przez normalsów. Niestety, aparat pojęciowy i metody poznawcze, którymi dysponujemy na obecnym etapie rozwoju epistemologii badań społecznych nie pozwalają nam jeszcze uchwycić aktualnego bogactwa płci. Narzędzia nie nadążają za rzeczywistością. Trochę jak w naukach przyrodniczych – nie mamy jeszcze mikroskopów o odpowiedniej rozdzielczości i sorterów o wystarczającej czułości.

Reklama
Reklama

Przeczytaj także: Naukowcy zbadali sen po kofeinie. Wnioski mogą zaskoczyć kawoszy

Po drugie, próba redukcji ontologicznej i zawężenia dystrybucji typów narcyzów w nauce do dwóch płci doprowadziła mnie do wyników zaskakujących, mocno podejrzanych i wymagających powtórzenia badań. Otóż nie znalazłem w ogóle kobiet – narcyzów! A pozostając superdokładnym: w ciągu ponad dwudziestu lat poszukiwań odkryłem zaledwie jeden przypadek kobiety – narcyza jadowitego (Teresko – pozdrawiam!). Niestety, po dokładnym zbadaniu okazało się, że żaden z niej tam narcyz jadowity, tylko po prostu strasznie wredna baba. Banalna anamorfoza fenotypowa dwóch odrębnych gatunków, w amoku badawczym wzięta przeze mnie za odkrycie na miarę żółwi z Galapagos…

 

Wstępnie postawiona przeze mnie hipoteza sugeruje, że zjawisko narcyzmu wśród kobiet w nauce nie występuje zatem w ogóle. Kobieta może być wprawdzie naukowcem, ale to nie sprawia, że przestaje być kobietą – a więc osobą posiadającą trzy cechy z kobiecością nierozerwalnie związane. Jest rozsądna, odpowiedzialna i zbyt pochłonięta naprawdę poważnymi problemami, by znajdować czas na zajmowanie się swoim ego oraz absorbowanie tym ego całego swego otoczenia. Kobiecość jest więc prawdopodobnie inhibitorem narcyzmu, zanim on się w ogóle narodzi.

Reklama
Reklama

Oczywiście, jak sygnalizuje tytuł niniejszego artykułu, przedstawione tu rozważania to jedynie prolegomena do badań nad – węziej – narcyzmem w nauce i – szerzej – psychopatologią życia naukowego. Nie sądzę jednak, by ktokolwiek mógł napisać te prolegomena lepiej niż ja.

Jachranka, 22 września 2025

PS A poza tym sądzę, że Pałac Kultury winien być zburzony.

Źródło: Zero.pl
Andrzej Dybczyński
Andrzej DybczyńskiDoktor nauk humanistycznych, były prezes Sieci Badawczej Łukasiewicz – autor zewnętrzny