Niemiecka armia zmaga się z brakiem skutecznej obrony przed hegemonem współczesnego pola walki – dronami. Z powodu opóźnień w dostawach nowoczesnych systemów rakietowych i radarowych, oficjele oraz żołnierze Bundeswehry domagają się zakupu ponad 44 tysięcy klasycznych strzelb.

- Bundeswehra cierpi na brak powszechnych systemów przeciwdronowych, przez co żołnierze na pierwszej linii czują się bezbronni wobec zagrożeń z powietrza.
- Zgodnie z tajnym raportem z testów poligonowych, strzelby śrutowe okazały się znacznie skuteczniejsze na bliskim dystansie niż karabiny szturmowe czy maszynowe.
- Oficerowie apelują w dramatycznym liście o zakup 44 200 strzelb, jednak minister obrony Boris Pistorius stanowczo odrzuca to rozwiązanie, stawiając na zaawansowane technologie.
Współczesne pole bitwy zostało zdominowane przez tanie, zwrotne i niezwykle niebezpieczne drony bezzałogowe. Tymczasem niemiecka armia zmaga się z poważną luką w bezpośredniej osłonie przeciwlotniczej. Zapowiadane od dawna i niezwykle kosztowne systemy, takie jak pojazdy Skyranger, wciąż nie trafiły do masowego użytku. Żołnierze stacjonujący m.in. w strukturach Brygady Litewskiej wskazują, że na pierwszej linii pozostają niemal zupełnie bezbronni wobec ataków z powietrza.
W efekcie w szeregach Bundeswehry rośnie frustracja. Oficerowie i piechurzy szukają doraźnych metod radzenia sobie z zagrożeniem. Zamiast czekać na odległe w czasie wdrażanie zaawansowanych laserów czy wyrzutni sieci, wojskowi chcą powrotu do prostej i sprawdzonej broni – tradycyjnych strzelb, popularnie nazywanych pumpgunami.
Niemiecka armia. Rozczarowujące testy standardowego uzbrojenia
Potrzebę wprowadzenia broni śrutowej potwierdziły oficjalne próby poligonowe przeprowadzone w styczniu 2025 r. na terenie ośrodka Bergen w Dolnej Saksonii. Podczas ćwiczeń sprawdzano skuteczność standardowych karabinów szturmowych oraz maszynowych w zwalczaniu małych celów powietrznych na dystansie do 50 m. Wyniki okazały się katastrofalne – celność żołnierzy była minimalna. Jedynym uzbrojeniem, które dało satysfakcjonujące rezultaty i wysoki odsetek trafień, była właśnie strzelba.
Mimo to w strukturach Bundeswehry strzelba nie jest wciąż formalnie klasyfikowana jako broń bojowa, lecz jedynie jako specjalistyczne narzędzie. Obecnie prawo zezwala na jej użycie wyłącznie wybranym jednostkom i to niemal bez wyjątku do odstrzeliwania zamków w drzwiach podczas szturmowania budynków, przy użyciu specjalnej amunicji cynkowej, a nie klasycznego śrutu.
Dramatyczny apel i sprzeciw szefa resortu
W reakcji na narastające niebezpieczeństwo dwaj wysokiej rangi niemieccy oficjele przygotowali wstrząsający dokument wewnętrzny zatytułowany „Inicjatywa na rzecz strzelb jako broni strzeleckiej Bundeswehry”. W dramatycznym liście domagają się pilnego zakupu 44 200 strzelb. Autorzy podkreślają, że bez broni śrutowej zdolność bojowa oraz przetrwanie żołnierzy na współczesnym polu walki są krytycznie zagrożone.
Mimo alarmujących doniesień z poligonów oraz presji ze strony wojskowych i związku rezerwistów, minister obrony Boris Pistorius kategorycznie odrzuca pomysł masowego wyposażania armii w strzelby. Szef resortu stoi na stanowisku, że obrona przeciwlotnicza musi opierać się na zwalczaniu celów ze znacznej odległości przy użyciu wysokich technologii. W efekcie między dowództwem politycznym a żołnierzami na froncie narasta głęboki spór o życie i bezpieczeństwo na polu bitwy.