Reklama
Reklama
Reklama

Niemieccy żołnierze żądają 44 tys. strzelb do walki z dronami. Minister mówi: nie

Niemieccy żołnierze
Niemieccy żołnierze podczas parady. (fot. Arnoldas Vitkus / Shutterstock)

Niemiecka armia zmaga się z brakiem skutecznej obrony przed hegemonem współczesnego pola walki – dronami. Z powodu opóźnień w dostawach nowoczesnych systemów rakietowych i radarowych, oficjele oraz żołnierze Bundeswehry domagają się zakupu ponad 44 tysięcy klasycznych strzelb.

  • Bundeswehra cierpi na brak powszechnych systemów przeciwdronowych, przez co żołnierze na pierwszej linii czują się bezbronni wobec zagrożeń z powietrza.
  • Zgodnie z tajnym raportem z testów poligonowych, strzelby śrutowe okazały się znacznie skuteczniejsze na bliskim dystansie niż karabiny szturmowe czy maszynowe.
  • Oficerowie apelują w dramatycznym liście o zakup 44 200 strzelb, jednak minister obrony Boris Pistorius stanowczo odrzuca to rozwiązanie, stawiając na zaawansowane technologie.

Śledź z nami DZIEŃ NA ŻYWO

Współczesne pole bitwy zostało zdominowane przez tanie, zwrotne i niezwykle niebezpieczne drony bezzałogowe. Tymczasem niemiecka armia zmaga się z poważną luką w bezpośredniej osłonie przeciwlotniczej. Zapowiadane od dawna i niezwykle kosztowne systemy, takie jak pojazdy Skyranger, wciąż nie trafiły do masowego użytku. Żołnierze stacjonujący m.in. w strukturach Brygady Litewskiej wskazują, że na pierwszej linii pozostają niemal zupełnie bezbronni wobec ataków z powietrza.

W efekcie w szeregach Bundeswehry rośnie frustracja. Oficerowie i piechurzy szukają doraźnych metod radzenia sobie z zagrożeniem. Zamiast czekać na odległe w czasie wdrażanie zaawansowanych laserów czy wyrzutni sieci, wojskowi chcą powrotu do prostej i sprawdzonej broni – tradycyjnych strzelb, popularnie nazywanych pumpgunami.

Niemiecka armia. Rozczarowujące testy standardowego uzbrojenia

Potrzebę wprowadzenia broni śrutowej potwierdziły oficjalne próby poligonowe przeprowadzone w styczniu 2025 r. na terenie ośrodka Bergen w Dolnej Saksonii. Podczas ćwiczeń sprawdzano skuteczność standardowych karabinów szturmowych oraz maszynowych w zwalczaniu małych celów powietrznych na dystansie do 50 m. Wyniki okazały się katastrofalne – celność żołnierzy była minimalna. Jedynym uzbrojeniem, które dało satysfakcjonujące rezultaty i wysoki odsetek trafień, była właśnie strzelba.

Reklama
Reklama

Mimo to w strukturach Bundeswehry strzelba nie jest wciąż formalnie klasyfikowana jako broń bojowa, lecz jedynie jako specjalistyczne narzędzie. Obecnie prawo zezwala na jej użycie wyłącznie wybranym jednostkom i to niemal bez wyjątku do odstrzeliwania zamków w drzwiach podczas szturmowania budynków, przy użyciu specjalnej amunicji cynkowej, a nie klasycznego śrutu.

Dramatyczny apel i sprzeciw szefa resortu

W reakcji na narastające niebezpieczeństwo dwaj wysokiej rangi niemieccy oficjele przygotowali wstrząsający dokument wewnętrzny zatytułowany „Inicjatywa na rzecz strzelb jako broni strzeleckiej Bundeswehry”. W dramatycznym liście domagają się pilnego zakupu 44 200 strzelb. Autorzy podkreślają, że bez broni śrutowej zdolność bojowa oraz przetrwanie żołnierzy na współczesnym polu walki są krytycznie zagrożone.

Reklama
Reklama

Mimo alarmujących doniesień z poligonów oraz presji ze strony wojskowych i związku rezerwistów, minister obrony Boris Pistorius kategorycznie odrzuca pomysł masowego wyposażania armii w strzelby. Szef resortu stoi na stanowisku, że obrona przeciwlotnicza musi opierać się na zwalczaniu celów ze znacznej odległości przy użyciu wysokich technologii. W efekcie między dowództwem politycznym a żołnierzami na froncie narasta głęboki spór o życie i bezpieczeństwo na polu bitwy.

Reklama
Reklama