W Lublinie doszło do ataku w jednym z lokali gastronomicznych, w wyniku którego poważnych obrażeń doznał mieszkaniec miasta. Jak relacjonował poszkodowany, został uderzony w głowę półlitrowym kuflem, co spowodowało rozcięcie i krwawienie oraz konieczność hospitalizacji. Jak ustalił „Dziennik Wschodni”, sprawca napaści – obywatel Zimbabwe, został wydalony z Polski.

- W jednym z pubów w Lublinie doszło do ataku, w którym mieszkaniec miasta został uderzony półlitrowym kuflem w głowę i trafił do szpitala.
- Poszkodowany liczy na to, że jego historia rozpocznie poważną dyskusję na temat przeciwdziałania podobnym zdarzeniom i zwiększeniu bezpieczeństwa w całym kraju.
- Politycy Ruchu Narodowego mówili przy okazji konferencji prasowej o petycji „Stop imigrantom w Lublinie”.
Do zdarzenia miał doprowadzić 41-letni obywatel Zimbabwe. Z informacji przekazywanych przez lokalne media wynika, że agresor nie przebywał na stałe w Lubelskiem. Jest DJ-em, który mieszkał w Warszawie, a do Lublina przyjechał w związku z Africa Day Festival.
Uderzenie kuflem w tył głowy
Grzegorz Jurak relacjonował, że wdał się w sprzeczkę z 41-letnim obywatelem Zimbabwe po tym, gdy został przez niego zaczepiony. W momencie, w którym wydawało się, że cała sprawa zakończy się jedynie na wymianie zdań, odchodzący Polak został uderzony w tył głowy półlitrowym kuflem. Doszło do rozcięcia głowy, konieczna okazała się hospitalizacja i szycie.
Działacz PiS zobaczył czterech imigrantów. Ogłosił inwazję
Według nieoficjalnych ustaleń „Dziennika Wschodniego”, sprawca został później wydalony z Polski. – Mieszkam w Lublinie od kilku lat i chciałbym nadal czuć się tutaj bezpiecznie, rozwijać swoje życie prywatne i zawodowe. Obecna sytuacja sprawiła jednak, że wszystko to zostało niemal przekreślone. Nie nagłaśniałbym tej sprawy, ale zależy mi, żeby stała się impulsem do dyskusji o bezpieczeństwie mieszkańców Lublina, a być może również całej Polski – mówił mediom poszkodowany, Grzegorz Jurak.
Polak uderzony podczas sprzeczki w głowę kuflem od piwa wyraził nadzieję, że wydarzenie z Lublina rozpocznie debatę na temat bezpieczeństwa. – Nigdy wcześniej nie przypuszczałem, że coś takiego może spotkać mnie, moją rodzinę czy znajomych. Wydawało mi się, że takie rzeczy dzieją się jedynie w krajach Europy Zachodniej: Niemczech, Francji czy Anglii. Tymczasem dzieją się już także w Polsce – mówił.
Petycja „Stop imigrantom w Lublinie”
Podczas konferencji prasowej obok poszkodowanego występowali lokalni politycy Konfederacji. – Jeżeli chodzi o imigrację z państw trzeciego świata, zwłaszcza z Afryki czy Azji Środkowej, powinna ona być praktycznie zerowa ze względu na odmienne normy kulturowe. Wyjątkiem mogłyby być pojedyncze przypadki studentów, którzy opłacaliby studia z góry, lub wybitnych specjalistów, których rzeczywiście brakuje na polskim rynku pracy, ale tych drugich raczej próżno w tamtych krajach szukać – mówił wiceprezes Ruchu Narodowego w woj. lubelskim, Piotr Zduńczyk.
Kolumbijczyk brutalnie zaatakował kobietę w centrum Kutna. Był w Polsce legalnie
– Jeżeli już dopuszczać imigrację, to z krajów kulturowo nam bliskich i w takich rozmiarach, które nie wpływają negatywnie na rynek pracy i rynek mieszkaniowy – dodał polityk.
Uczestnicy konferencji poinformowali przy jej okazji o tym, że pod petycją „Stop imigrantom w Lublinie” podpisało się już 15 tysięcy osób.