Południe Europy zmaga się z kolejną falą pożarów. W reakcji na kryzys do walki z żywiołem ruszają polscy strażacy. – Specyfika działań za granicą różni się od warunków polskich. Pożary są znacznie bardziej dynamiczne, a wysokie temperatury otoczenia utrzymują się przez długi czas – tłumaczy w rozmowie z Zero.pl kpt. Przemysław Rogalewicz z Państwowej Straży Pożarnej. Ekspert wskazuje także na charakterystykę lokalnych warunków, które dodatkowo utrudniają akcje gaśnicze.

- Polscy strażacy ruszają na pomoc do Hiszpanii. W misji modułu GFFF Poland od 1 do 31 sierpnia weźmie udział 105 ratowników.
- Jak mówi Zero.pl kpt. Przemysław Rogalewicz, będą oni działać rotacyjnie w trzech grupach na terenie obszaru Kastylia-La Mancha.
- Hiszpania zmaga się z gigantycznym żywiołem. Warunki na miejscu są skrajne. Prognozy mówią o temperaturach sięgających 45–47 st. C. Dodatkowe zagrożenie stwarzają zmienne wiatry w terenach górzystych.
Kataklizm w Hiszpanii. Żywioł zmusza tysiące osób do ucieczki
Gigantyczne pożary lasów i nieużytków sieją spustoszenie na południu Europy. W Hiszpanii już co najmniej 175 tys. mieszkańców zostało ewakuowanych lub zalecono im pozostać w domach. We Francji natomiast dopiero w poniedziałek udało się ustabilizować pożar, który od środy zniszczył powierzchnię 42 tys. hektarów w departamencie Żyronda.
Do Hiszpanii w ramach unijnego mechanizmu prepozycjonowania wyjadą w najbliższych dniach strażacy z Polski.
– Chodzi o wcześniejsze rozlokowanie zasobów ratowniczych. Kraj, który przewiduje wystąpienie katastrof, prosi o wsparcie z wyprzedzeniem za pośrednictwem unijnego mechanizmu ochrony ludności – mówi Zero.pl kpt. Przemysław Rogalewicz z Komendy Wojewódzkiej Państwowej Straży Pożarnej we Wrocławiu, dowódca dolnośląskiego modułu.
– Wyjeżdżamy modułem GFFF Poland (Ground Forest Fire Fighting Poland) i będziemy pełnić służbę od 1 do 31 sierpnia – dodaje.
Polscy strażacy w Hiszpanii
Łącznie w działaniach operacyjnych weźmie udział 105 osób. Zarówno dowództwo, jak i ratownicy wymieniają się rotacyjnie.
– Misja została podzielona na trzy 11-dniowe zmiany operacyjne. Na każdej zmianie będzie pracować 35 osób. Rotacja odbywa się „na zakładkę” – jeden dzień przeznaczamy na przekazanie sprzętu i wymianę informacji między grupami – tłumaczy Rogalewicz.
Największy pożar w historii trawi Hiszpanię i Francję. „Nie ma możliwości, by go opanować”
Polscy strażacy będą w dwóch lokalizacjach na terenie obszaru Kastylia-La Mancha. – Naszym głównym celem jest wsparcie lokalnych sił w zwalczaniu pożarów, które – jak wiemy z doniesień i analiz unijnych – są obecnie bardzo dynamiczne i rozległe. Od lat nie notowano tam sytuacji o takiej skali – zaznacza specjalista.
I tłumaczy: – Działamy w pełnej dyspozycji kraju przyjmującego pomoc. Używamy określenia „moduł”, a nie „pododdział”, ponieważ nasze siły mają elastycznie dopasowywać się do struktury ratowniczej w innym kraju – niczym klocki czy puzzle. Kluczowa jest tu sprawne współdziałanie sprzętowe i taktyczne, zarówno z gospodarzami, jak i innymi jednostkami przybyłymi na miejsce.
Piekielne temperatury i nieprzewidywalne warunki
Kpt. Rogalewicz podkreśla, że „specyfika działań za granicą różni się od warunków polskich – pożary są znacznie bardziej dynamiczne, a wysokie temperatury otoczenia utrzymują się przez długi czas”.
I chodzi nie tylko o temperaturę otoczenia, która w najbliższych dniach ma wynieść w Hiszpanii około 45-47 st. C.
– Do tego dochodzi dodatkowe obciążenie organizmu ciepłem generowanym przez sam pożar. Ostateczna temperatura zależy od mocy pożaru, rodzaju paliwa oraz odległości od frontu ognia. Czasami działamy bezpośrednio przy ogniu, a innym razem kilkaset metrów lub kilka kilometrów dalej, wykonując pasy ochronne lub prowadząc kontrolowane wypalanie materiału palnego na drodze pożaru. Nagrzana gleba i otoczenie dodatkowo oddają ciepło, co utrudnia chłodzenie organizmu – tłumaczy strażak.
Specjalista wylicza także, dlaczego pożary na południu Europy są bardziej dynamiczne niż w Polsce.
– To wynika z rodzaju roślinności oraz stopnia jej wysuszenia. Tutejsza szata roślinna zawiera dużo olejków eterycznych, które intensyfikują palenie. Przy bardzo niskiej wilgotności ściółki i roślinności – spadającej poniżej 10 proc. – mówimy o niezwykle wysokiej dostępności i podatności paliwa na ogień – mówi Zero.pl Rogalewicz.
Duże znaczenie ma również ukształtowanie terenu. – W rejonach górzystych pożar rozprzestrzenia się w górę stoku znacznie szybciej – tłumaczy ekspert. – Powstająca kolumna konwekcyjna unosi gorące powietrze, osuszając roślinność w wyższych partiach, zanim ogień fizycznie do niej dotrze, co dodatkowo przyspiesza jego marsz.
Lokalne niebezpieczeństwa
Jakie sytuacje są najtrudniejsze do przewidzenia podczas akcji gaśniczych? – Przede wszystkim lokalne warunki pogodowe – odpowiada dowódca dolnośląskiego modułu – W terenie górzystym występują zmienne wiatry w dolinach i kotlinach. Ponadto pożary o dużej mocy wytwarzają własne podciśnienie, co prowadzi do nagłej zmiany kierunku wiatru i nieprzewidywalnego zwrotu frontu ognia.
Rogalewicz przyznaje także, że z roku na rok intensywność pożarów oraz ich powierzchnia w Europie wzrastają. – W krajach o utrudnionym dostępie do terenów leśnych lub mniejszej lokalnej dostępności zasobów pojedyncze ogniska często łączą się, tworząc pożary wielkopowierzchniowe – tłumaczy ekspert i dodaje, że jak na razie sytuacja w Polsce jest inna.
– U nas powierzchnia pojedynczych pożarów pozostaje niewielka, choć ich liczba bywa znaczna – przypomina i ocenia, że to efekt „sprawnego systemu prewencji, wczesnego wykrywania i dużej dostępności sił ratowniczych”.

