Reklama
Reklama
Reklama

„Służby zatrudniały youtuberów”. Burza po słowach byłego szefa Agencji Wywiadu

TYLKO NA

Były szef Agencji Wywiadu Piotr Krawczyk ujawnił kulisy działań specsłużb w związku z kryzysem na granicy wschodniej. – To nie mieści się w żadnym standardzie. Żaden szef żadnej poważnej, szanującej się służby na świecie nigdy by tego nie zrobił. Wszystko ma swoje granice – mówi Zero.pl były wysoki funkcjonariusz służb specjalnych.

Piotr Krawczyk
Szef Agencji Wywiadu w latach 2016-2022 Piotr Krawczyk. (fot. Leszek Szymański / PAP)
  • Były szef AW opowiedział w Kanale Otwartym o działalności operacyjnej służb specjalnych po wybuchu kryzysu na granicy wschodniej. 
  • Krawczyk ujawnił, że działały polskie farmy trolli, które dezinformowały migrantów, kierowanych przez reżim Łukaszenki w stronę Polski.
  • Wypowiedź Krawczyka skrytykowali dziennikarze i byli funkcjonariusze służb specjalnych. 

Pułkownik Piotr Krawczyk, były szef Agencji Wywiadu, ujawnił w Kanale Otwartym kulisy działań służb specjalnych w związku z kryzysem migracyjnym na granicy z Białorusią. Krawczyk podkreślał, że Polsce udało się przygotować na ten kryzys, a podległa mu Agencja Wywiadu podejmowała działania „w każdym punkcie, nie tylko na granicy”.

Krawczyk zdradził m.in., że istniały polskie tzw. farmy trolli, które działały na platformach komunikowania migrantów, próbujących sforsować granicę. – Polskie służby też mają takie zdolności i też mogą to robić, by zniechęcać i pokazywać tym ludziom, że próba przedostania się przez Polskę na Zachód może być obciążona wieloma ryzykami – komentował.

Były szef AW ujawnił, że polskie służby specjalne reagując na kryzys migracyjny podjęły współpracę z youtuberami.

Reklama
Reklama

– Zatrudnialiśmy z jednej strony youtuberów, którzy rozpowszechniali korzystną dla nas narrację, na przykład mówiącą o tym, że władze białoruskie chcą wykorzystać tych potencjalnych migrantów, że są agresywni, że biją, że wypychają ludzi na granicę. To jest pierwsza rzecz. Druga rzecz, ci youtuberzy również informowali o tym, że granica polsko-białoruska jest bardzo dobrze strzeżona, że jest tam wojsko, świetnie wyszkolona Straż Graniczna, które czuwają nad tą granicą i nie będą się wahać, żeby użyć siły do tego, żeby odeprzeć ludzi, którzy będą próbowali tę granicę przekroczyć w sposób nielegalny – powiedział.

Dodał, że były stosowane różnego rodzaju inne narracje, np. pokazujące, że na granicy zamarza i ginie wiele osób.

– Cała operacja związana z dzwonieniem do hoteli, w których zatrzymywali się ci ludzie, ponieważ ci ludzie byli przewożeni do specjalnie wyselekcjonowanych hoteli w Mińsku i pod Mińskiem, gdzie czekali na możliwość bycia przerzuconymi właśnie na granicach. My robiliśmy im różnego rodzaju psikusy, tzn. dzwoniąc właśnie do tych hoteli i doprowadzając do sytuacji, w której ci ludzie musieli z tych hoteli być ewakuowani czy przemieszczani do innych – wskazał.

Reklama
Reklama

„Organy ścigania muszą zareagować”

Zachowanie byłego szefa Agencji Wywiadu w ostrych słowach skrytykował były wysoki funkcjonariusz służb specjalnych, który prosi o zachowanie anonimowości. Jego zdaniem sytuacja jest poważna. Wypowiedź Krawczyka nasz rozmówca ocenił jako skandaliczną. – O sprawach służb należy mówić – i trzeba mówić więcej niż się mówi – ale trzeba umieć to robić tak, żeby nie zdradzać tego, czego zdradzać nie wolno – zaznacza w rozmowie z Zero.pl.

Zwraca uwagę, że „tam zostały ujawnione metody i formy pracy operacyjnej wywiadu”. A to – zaznacza – jest przestępstwo zagrożone bardzo wysokimi karami.

– Nie wyobrażam sobie, żeby organy ścigania – z urzędu lub z zawiadomienia Agencji Wywiadu – nie podjęły działań wyjaśniających. Tego rodzaju praktyki muszą zostać nie tylko potępione, ale zneutralizowane. Uderzają w zdolność służb do realizacji ich zadań. Co gorsza, narażają na niebezpieczeństwo osoby, które współpracowały z polskim wywiadem po stronie białoruskiej – podnosi nasz rozmówca.

Reklama
Reklama

Pułkownik Krawczyk mówił o tzw. proaktywności służb – że z wyprzedzeniem reagowały na sytuację na granicy. Zapytaliśmy eksperta, czy nie jest to hipokryzja w zestawieniu z tym, co ujawnił Krawczyk.

– To więcej niż hipokryzja. To wewnętrzna sprzeczność logiczna. Koncentruje się wyłącznie na promocji własnej osoby i tego, co robił – nie dostrzegając, że jednocześnie niszczy pracę wywiadowczą, którą chwali. Myślę też, że jest tu element instrumentalnego wykorzystania – przez medium i osoby za nim stojące. Wykorzystują jego defekty charakterologiczne i brak kompetencji – ocenił.

Zwraca uwagę, że ten człowiek był sześć lat szefem służby, a „ewidentnie nie zdaje sobie sprawy, że popełnia przestępstwo”.

– Powinien być tu zastosowany przypadek, jaki mieliśmy w przeszłości z panem Siemiątkowskim, który nieświadomie, bo był niekompetentnie do tego przygotowany, ujawnił tajemnicę na posiedzeniu komisji sejmowej i za to został skazany prawomocnym wyrokiem. Tu jest dokładnie ta sama sytuacja – dodaje.

Reklama
Reklama

Suchoń po słowach byłego szefa wywiadu: Za to może grozić odpowiedzialność karna

Sprawę komentuje też w rozmowie z Zero.pl poseł Centrum Mirosław Suchoń, zastępca szefa sejmowej komisji służb specjalnych. – Jeżeli doszło do ujawnienia informacji niejawnych, to bez wątpienia oznacza to odpowiedzialność karną. Za taki czyn może grozić nawet osiem lat więzienia – mówi nam Suchoń.

Zdaniem Piotra Woyciechowskiego, eksperta ds. służb specjalnych, wypowiedź pułkownika Piotra Krawczyka „nie zalicza się do trafnych i udanych”. – Mówiąc delikatnie – w ogóle nie powinna była mieć miejsca. Zagłębia się bowiem w konkretne sprawy, które Agencja Wywiadu pod jego kierownictwem prowadziła, oraz narzędzia, którymi się posługiwała. Dobry obyczaj i dobry ton nakazują nieupublicznienie kuchni operacyjnej – wskazuje nasz rozmówca.

W jego ocenie z pułkownikiem Piotrem Krawczykiem „jest w ogóle problem – to kolejny z jego strony incydent, który każe stawiać sobie zasadne pytanie, czy jego kandydatura była trafna”.

Reklama
Reklama

– Przypominam sobie jego wcześniejszą, dość długą wypowiedź dla programu „Bez doktryny”. Okazuje się, że ten człowiek młodego pokolenia odwołuje się wprost do tradycji Służby Bezpieczeństwa PRL. Mam tu na myśli między innymi jego słowa nt. liftingu pogańskiego pomnika Światowida jako symbolu kontynuacji i wspólnej tradycji służb wywiadowczych PRL i III RP, który od ponad pięciu dekad stoi w Kiejkutach Starych, w miejscu, gdzie mieściła się szkoła wywiadu najpierw PRL-owskiego, a potem Urzędu Ochrony Państwa i Agencji Wywiadu – komentuje dla Zero.pl Woyciechowski.

Burza w sieci

Wypowiedź byłego szefa Agencji Wywiadu była szeroko komentowana w mediach społecznościowych. Zdaniem byłego szefa Biura Bezpieczeństwa Narodowego Sławomira Cenckiewicza, to „dowód na kondycję tej służby wywiadowczej i politykę kadrową w czasach Zjednoczonej Prawicy”.

Źródło: Zero.pl
Filip Baczkura
Filip BaczkuraDziennikarz
Reklama
Reklama