Reklama
Reklama
Reklama

Pysznie już było. „Będę dalej walczył o godne warunki pracy dla kurierów”

TYLKO NA

Jeździ się niezależnie od pogody, pory dnia i daty w kalendarzu. Wynagrodzenie oblicza algorytm. – Może być tak, że za pięć kilometrów jednego dnia dostaję 20 zł, następnego 25 zł, a kolejnego 15 zł. I nie wiem dlaczego – mówi jeden z kurierów Pyszne.pl. Firmy, która do niedawna jako jedyna duża platforma gwarantowała kurierom minimalną stawkę godzinową. Teraz ma się to zmienić.

kurierzy-desktop_1024
Pyszne.pl przez lata działało w modelu, który był bardziej kosztowny niż rozwiązania stosowane przez część konkurencji.. (fot. Shutterstock/Natalia Olak)
  • Nie dostają wynagrodzenia za czas oczekiwania na zamówienie w restauracji, a ich pensje coraz częściej wyliczają niezrozumiałe dla nich algorytmy. Aby móc pracować, płacą za dostęp do aplikacji i podpisują umowy wynajmu… własnego roweru.
  • Kurierzy dostarczający jedzenie w Warszawie opowiadają Zero.pl o patologiach tego rynku. Jeszcze do niedawna chlubnym wyjątkiem było Pyszne.pl, które gwarantowało kurierom minimalną stawkę godzinową. Platforma ogłosiła zmianę formy współpracy – dostawcy mają być zatrudniani przez firmy zewnętrzne.
  • Kurierzy protestują, bo obawiają się, że dosięgną ich wszystkie patologie tego rynku. Pyszne.pl uspokaja, że zmiany są konieczne i będą korzystne dla wszystkich, także dla kurierów.

Spotykamy się pod gąszczem drapaczy chmur w sieciowej kawiarni w centrum Warszawy. Przy stoliku obok rozgadana para nastolatków. Za oknem, na ścieżce rowerowej, cykliści mieszają się z kurierami z charakterystycznymi kwadratowymi plecakami.

Moim rozmówcą jest jeden z nich. Stanisław Kierwiak to kurier w Pyszne.pl oraz działacz związkowy w OPZZ. Na spotkanie – jakżeby inaczej! – przyjeżdża na rowerze. W fizjonomii Kierwiaka jest coś imponującego, niemal szlacheckiego: wysoki, łysy, z sumiastym wąsem. Wypowiada się rzeczowo, bez sentymentów.

Ma trzydzieści jeden lat. Zaczął jeździć w 2022 r. Dla niego praca kuriera miała być na chwilę. Okazała się kompromisem, dobrym pomysłem na swobodne, nieuregulowane życie. Kierwiak został kurierem, aby móc realizować inne plany zawodowe.

Reklama
Reklama

– Trochę dorabiałem korepetycjami, coś załatwiałem i potrzebowałem zajęcia, które dałoby się połączyć z innymi obowiązkami. Kolega polecił mi pracę kuriera. I tak już zostało – opowiada.

Praca na dwóch kółkach jest trudna, fizycznie wymagająca. Dopytuję Kierwiaka, kogo spotyka na rowerowych ścieżkach.

To środowisko jest mocno zdominowane przez mężczyzn. Jeśli chodzi o strukturę zatrudnienia, mamy natomiast bardzo różne osoby. Część traktuje kurierkę jako główne źródło utrzymania, część łączy ją z inną pracą albo ze studiami.

Raport Polskiego Związku Partnerów Aplikacyjnych pokazuje, kto zasila gospodarkę platformową. Kim jest przeciętny kurier? Najczęściej mężczyzną w wieku 25–40 lat. Ta grupa stanowi 54 proc. badanych, ale młodszych ludzi jest również sporo – osoby między 18. a 24. rokiem życia to 22 proc. Co ciekawe, nie jest to świat ludzi słabo wykształconych. 53 proc. ma wykształcenie średnie, a 40 proc. wyższe.

Jest jeszcze jeden szczegół, który mówi o tej branży więcej niż niejeden wykres. Polacy stanowią 52 proc. badanych, obcokrajowcy – 48 proc. Respondenci reprezentowali aż 68 narodowości. Największą grupą cudzoziemców są Ukraińcy – 30 proc. całej próby, a następnie Białorusini – 8 proc. Są również Gruzini, Uzbecy oraz Hindusi – po jednym procencie. To już nie nisza. To mały, wielonarodowy rynek pracy na kołach. Pyszne.pl zatrudnia ponad 4 tys. kurierów.

Reklama
Reklama

I jeszcze staż. 51 proc. pracuje w branży dłużej niż rok. Nie wszyscy więc wpadają tu tylko „na chwilę”. Jednocześnie niemal połowa ma krótszy staż, co pokazuje płynność tego rynku.

Najważniejsze słowo raportu brzmi jednak: elastyczność. Aż 80 proc. wskazuje możliwość wyboru godzin jako jeden z najważniejszych powodów wykonywania zleceń. 40 proc. ceni możliwość łączenia pracy z innymi zajęciami, a 32 proc. traktuje ją jako dodatkowe źródło dochodu.

Waszyngton sprawdza lojalność sojuszników. Polska dostała ostrzeżenie z Białego Domu

Pracują w deszczu, mrozie i upale

Jeździ się niezależnie od pogody. Zimą mróz, śnieg, lód, deszcz, krótkie dni. Latem z kolei są dokuczliwe dla kurierów upały. Do tego dochodzi praca wieczorami, w nocy i w weekendy. Ludzie są głodni bez względu na warunki atmosferyczne czy święta. COVID istotnie przyczynił się do zmian w gastronomicznych przyzwyczajeniach. Coraz rzadziej wielkomiejski konsument udaje się do knajpy. Woli zamówić swoje ulubione danie bezpośrednio do domu.

– Podczas COVID-u był ogromny popyt na dostawy. Wiele osób straciło pracę, a kurierka była zajęciem, które można było stosunkowo łatwo podjąć. Jednocześnie ludzie siedzieli w domach i masowo zamawiali jedzenie. Po zakończeniu lockdownów liczba zamówień spadła, ale pozostała znacznie wyższa niż przed pandemią. Mimo to wynagrodzenia i warunki pracy zaczęły się pogarszać – skarży się Kierwiak.

Jest w tej pracy także osobliwa sezonowość. Zimą, gdy mróz, śnieg i lód skutecznie zniechęcają część kurierów, stawki potrafią rosnąć – platformy potrzebują ludzi gotowych wyjechać na ulice. Latem, kiedy chętnych do pracy jest więcej, wynagrodzenia mogą spadać. Pogoda i ekonomia układają więc regułę: im gorsze warunki, tym większa szansa na lepszą stawkę. Tyle że żeby po nią sięgnąć, trzeba najpierw wyjechać w deszcz, śnieg albo mróz.

Reklama
Reklama

Zanim przejdziemy do zmian w strukturze zatrudnienia w Pyszne.pl, dopytuję Kierwiaka o warunki pracy. Pod oknami kawiarni migają w szalonym pędzie kurierzy na elektrycznych rowerach. Mój rozmówca krzywi się i wypowiada krytycznie o elektrycznych nowinkach. Po pierwsze, elektryczne rowery stanowią realne zagrożenie na ścieżkach rowerowych. A po drugie, korzystający z nich kurierzy są szybsi w stosunku do kolegów wykorzystujących jedynie siłę swoich nóg.

– To tworzy presję. Jeżeli mój kolega jeździ na szybkim, nielegalnym rowerze, a ja jeżdżę na normalnym, to on może wykonywać więcej zamówień. To jest pewnego rodzaju wyścig – zauważa Kierwiak.

Pytam jeszcze o wypadki. Według mojego interlokutora każdy kurier ma w swojej karierze przynajmniej jeden wypadek albo wywrotkę. Sam kilkukrotnie zmierzył się z twardością asfaltu.

– Kilka razy się przewróciłem. Nie były to poważne wypadki, ale zdarzały się sytuacje, w których ktoś zajechał mi drogę. Były też wywrotki na lodzie czy śniegu. Problem polega na tym, że właściwie nie mamy statystyk dotyczących wypadków kurierów. Policja nie prowadzi osobnej kategorii „kurier”. W statystykach wypadków rowerowych nie wiemy więc, czy uczestnikiem był kurier, czy osoba jadąca prywatnie – tłumaczy Kierwiak.

Reklama
Reklama

„Nie ma pieniędzy, nie ma decyzyjności”. Politycy reagują na tekst Zero.pl o Kotlinie Kłodzkiej

Pyszne.pl zmienia model pracy kurierów

Jeszcze do niedawna Pyszne.pl było na polskim rynku osobliwym wyjątkiem. To jedyna duża platforma, która gwarantowała kurierom minimalną stawkę godzinową i umowę zlecenia. Nie był to może raj pracowniczy, umowa zlecenia nie daje przecież pełni praw wynikających z etatu, ale na tle rynku można było mówić o pewnym standardzie premium.

Kierwiak: – Pyszne.pl przez lata działało w modelu, który był bardziej kosztowny niż rozwiązania stosowane przez część konkurencji.

Kurier, który przez pół godziny czekał w restauracji na zamówienie, nie czekał za darmo. A umowa zlecenia, choć daleka od ideału, przynajmniej nie była uzupełniana o osobliwy mechanizm fikcyjnego wynajmu własnego roweru, co jest na tym rynku dość popularnym zabiegiem.

– To wyglądało tak, że dostawał pan właściwie dwie umowy. Jedną, na przykład na 200 zł, i drugą – umowę najmu pojazdu. I tutaj zaczynał się cały mechanizm. Jeżeli miał pan własny rower albo samochód, formalnie wynajmował go pan partnerowi. Partner płacił panu za ten wynajem, choć samochód cały czas pozostawał w pana rękach i to pan nim jeździł. Widziałem takie dokumenty, w których był zapis, że wynajmujący, czyli partner flotowy, nie może korzystać z pojazdu bez pisemnej zgody właściciela. Tyle że właścicielem był właśnie sam kurier – tłumaczy mój rozmówca.

Reklama
Reklama

Pytam o powody gwałtownych zmian w Pyszne.pl.

– Moim zdaniem jednym z powodów jest zmiana właściciela i nowa polityka biznesowa. Podobne zmiany przeprowadzono w Niemczech i Austrii. Drugi powód to konkurencja. Trzeci, moim zdaniem, to brak wiary w skuteczność regulacji państwowych – wylicza Kierwiak.

Pyszne.pl ma polską nazwę, polskie korzenie i przez lata budowało swoją pozycję nad Wisłą. Ale właścicielska historia firmy jest dziś znacznie bardziej międzynarodowa. Pyszne.pl należy do Just Eat Takeaway.com, a ta grupa znajduje się pod kontrolą Prosusa.

Kurierów poinformowano o zmianie sposobu organizacji pracy na początku lipca. Mają zostać przejęci przez tzw. partnerów flotowych. I właśnie tutaj zaczynają się pytania, bo wraz ze zmianą modelu może zmienić się także sama istota pracy.

Nastroje są złe. I trzeba pamiętać, że ludzie, którzy pracowali w Pyszne.pl, wybrali tę platformę właśnie dlatego, że oferowała większą stabilność współpracy – mówi mi dwudziestoparoletni kurier, który woli pozostać anonimowy.

Po pierwsze: znika gwarancja minimalnej stawki godzinowej, a wraz z nią wynagrodzenie za oczekiwanie na zamówienie. Okres, który dotąd był wliczany do pracy, może więc stać się dla kuriera bezpłatną gotowością – choć nadal będzie musiał pozostawać pod telefonem i czekać na zlecenie. – W innych aplikacjach kurier może często po prostu zalogować się wtedy, kiedy chce. W Pyszne.pl system był bardziej uporządkowany. Pracownik deklarował dostępność, a następnie otrzymywał określone godziny pracy – tłumaczy mi ten sam kurier.

Reklama
Reklama

Po drugie: kurier ma płacić co tydzień za możliwość korzystania z aplikacji niezbędnej do świadczenia pracy. Trudno nie dostrzec w tym paradoksu: człowiek nie tylko wykonuje usługę na rzecz platformy, ale jeszcze płaci za dostęp do narzędzia, które pozwala mu tę usługę wykonywać.

Po trzecie wreszcie: powraca znany z rynku model dwóch umów – zlecenia oraz umowy najmu sprzętu. W praktyce oznaczałoby to konstrukcję, w której kurier wynajmuje od pośrednika… własny środek transportu.

Wszystko to dzieje się w szczególnym momencie. W 2026 r. Polska ma wdrażać unijną dyrektywę o pracy platformowej, której jednym z zasadniczych celów jest ograniczenie patologii związanych z tzw. uberyzacją pracy i zapewnienie osobom pracującym za pośrednictwem platform większej ochrony.

Tymczasem zamiast ochrony widzimy coś odwrotnego: próbę przesunięcia ryzyka z platformy na człowieka, który dostarcza jej usługę. Mniej gwarancji, więcej kosztów po stronie kuriera, więcej pośredników i większa niepewność.

– W starszych modelach było znacznie bardziej przejrzyście. Można było wiedzieć, ile dostaje się za odbiór zamówienia, ile za kilometr, ile za dostawę czy pracę w określonych warunkach – tłumaczy mi jeszcze inny pracownik Pyszne.pl.

Reklama
Reklama

– Dzisiaj coraz częściej mamy tzw. dynamic pricing (strategia biznesowa, w której ceny produktów lub usług zmieniają się automatycznie w czasie rzeczywistym – przyp. red.). Algorytm ustala wartość zamówienia na podstawie czynników, których kurier nie zna. Może być tak, że za pięć kilometrów jednego dnia dostaję 20 zł, następnego 25 zł, a kolejnego 15 zł. I nie wiem dlaczego – objaśnia Kierwiak.

Dla Pyszne.pl rezygnacja z własnej floty kurierów nie jest zmianą wymuszoną przez Państwową Inspekcję Pracy ani przez dyrektywę o pracy platformowej. Jest to decyzja biznesowa, u podłoża której stoi organizacja rynku usług delivery w Polsce.

– Jesteśmy wyjątkowym rynkiem, gdzie konkuruje ze sobą pięć dużych platform tego typu. Własna flota przy naszej skali przestaje być przewagą, a staje się ograniczeniem. Model 3PL daje nam to, czego potrzebujemy: elastyczność, zasięg i możliwość dalszego wzrostu, dzięki czemu zyskają nasi klienci, partnerzy i kurierzy – uzasadnia w rozmowie z Zero.pl Aleksander Rosa, rzecznik prasowy Pyszne.pl.

– Nie stawiamy nikomu żadnego ultimatum, chcę to silnie podkreślić. Informujemy zawczasu o zmianie, pozostawiając szeroki wachlarz wyboru. Przede wszystkim kurierzy, którzy dziś jeżdżą tylko dla nas, mogą dobrowolnie przejść do wybranego przez siebie partnera flotowego (jednego z pięciu, każdy zrzeszony w ramach PZPA) i dalej dla nas dostarczać, równolegle robiąc to dla innych platform. Kurierzy będą mogli dowolnie decydować o tym, kiedy dostarczają, dla kogo i swobodnie odrzucać zlecenia, których nie chcą podjąć – dodaje Rosa.

Reklama
Reklama

„Maszyna” zachęca kurierów do wykonywania kolejnych zleceń

Dla moich rozmówców era uporządkowanej pracy, jasnych reguł, gwarantowanej stawki bezpowrotnie mija. Pyszne.pl po prostu podąża za ogólnoświatowym trendem.

– Przez długi czas słyszeliśmy: czekamy na unijną dyrektywę. Dyrektywa została przyjęta – teraz czekamy na jej implementację. Tymczasem mamy konkretne problemy, które można było rozwiązywać niezależnie od dyrektywy: przestrzeganie minimalnego wynagrodzenia, opłaty pobierane przez pośredników, odpowiedzialność platform czy rekompensowanie kosztów sprzętu – ocenia Stanisław Kierwiak.

Algorytm – oto nowy władca i organizator. Domena jego panowania poszerza się z każdym dniem. Konsumentom sufluje potrzeby. Pracownikowi wyznacza priorytety i wylicza należne wynagrodzenie.      

– Platforma może napisać: jeśli wykonasz dziesięć zamówień, dostaniesz dodatkowe 50 czy 100 zł. Jeżeli ktoś potrzebuje pieniędzy, a jest już zmęczony, może pomyśleć: „Jeszcze godzina i dostanę dodatkowe 100 zł”. Tylko że w tym systemie właściwie nie ma mechanizmu, który mówiłby: „Jesteś zmęczony, skończ pracę, odpocznij” – zwraca uwagę jeden z moich rozmówców.

I właśnie tutaj kończy się opowieść o kurierach, a zaczyna coś znacznie szerszego – opowieść o człowieku próbującym odnaleźć się w świecie, który coraz częściej organizują za niego maszyny. Algorytm nie ma twarzy, nie podnosi głosu, nie wydaje poleceń wprost. Wyznacza tempo, podsuwa „wyzwania”, ustala priorytety i wynagrodzenie. Człowiekowi pozostaje się dostosować.

Reklama
Reklama

Pytam Stanisława Kierwiaka o ciąg dalszy.

– To nie koniec. Będę dalej walczył o godne warunki pracy dla kurierów. Zamierzamy rozszerzyć działalność związku zawodowego na partnerów flotowych.

Źródło: Zero.pl
Reklama
Reklama