Reklama
Reklama
Reklama

„Nie ma pieniędzy, nie ma decyzyjności”. Politycy reagują na tekst Zero.pl o Kotlinie Kłodzkiej

TYLKO NA

Co dalej ze zbiornikami wodnymi w Kotlinie Kłodzkiej? Parlamentarzyści zabierają głos po artykule Zero.pl, w którym opisaliśmy protesty mieszkańców, brak decyzji Wód Polskich i zaniepokojenie włodarzy okolicznych miast. – Uważam, że tutaj jako „superminister” Marcin Kierwiński zawiódł nas na całej linii – mówi poseł z Dolnego Śląska Marcin Gwóźdź, członek stowarzyszenia Rozwój Plus.

Nysa Kłodzka
Powódź w Bystrzycy Kłodzkiej w 2011r. (fot. Adam Hawałej / PAP)
  • Zero.pl opisało konflikt wokół planowanych zbiorników retencyjnych w Kotlinie Kłodzkiej. Po powodzi z 2024 r. powróciła koncepcja budowy nowych zabezpieczeń na Białej Lądeckiej, które miałyby chronić m.in. Stronie Śląskie, Lądek-Zdrój i miejscowości położone niżej. Jednocześnie część planowanych wariantów oznaczałaby wysiedlenia mieszkańców i trwałą zmianę krajobrazu doliny.
  • Po powodzi z 2024 r. przez długi czas nie zapadły konkretne decyzje dotyczące nowych zabezpieczeń. Wody Polskie prowadziły kolejne analizy i konsultacje, a preferowane warianty zbiorników nadal pozostają na etapie koncepcji. 
  • – Oni sami przyznali się do tego, że nie potrafili podczas powodzi dobrze reagować i musieli zmienić wojewodę – mówi Zero.pl poseł Paweł Hreniak z PiS.
  • – Wcale się nie dziwię, że mieszkańcy czują niepokój, ponieważ mówi się o tym, że te zbiorniki będą, a nie wiadomo dokładnie gdzie, nie wiadomo, jakie projekty są kontynuowane, nie wiadomo, kto będzie przesiedlony – mówi poseł Marcin Gwóźdź z Rozwoju Plus.
  • – Kluczowe jest skrócenie procedur administracyjnych przy jednoczesnym zachowaniu najwyższych standardów ocen środowiskowych, aby decyzje realizacyjne nie zapadały z wielomiesięcznym opóźnieniem – mówi poseł KO Robert Jagła.

Zero.pl opisało spór o budowę nowych zbiorników retencyjnych w Kotlinie Kłodzkiej, które mają zwiększyć ochronę regionu przed kolejną powodzią. Inwestycje mogą jednak oznaczać wysiedlenie mieszkańców kilku miejscowości, dlatego spotykają się z ich protestami. 

Uwagę zwracają także przeciągające się decyzje Wód Polskich. Mieszkańcy od blisko dwóch lat nie wiedzą, czy i w jakim kształcie zbiorniki powstaną, co utrudnia im planowanie przyszłości, inwestowanie w nieruchomości czy odbudowę infrastruktury. Zero.pl poprosiło o komentarz polityków reprezentujących Dolny Śląsk. 

„Dużo PR, mało skuteczności”

– Okazało się, że znowu te same miejscowości są zalewane. Dużo PR, mało skuteczności administracyjnej, mało sprawczości urzędniczej. Krytykowane są pewne działania, i słusznie, bo wydaje się, że główny problem jest w tym, że ta administracja jest niewydolna – mówi poseł PiS z okręgu wrocławskiego Paweł Hreniak. 

Reklama
Reklama

– Nawet tam, gdzie jest potrzeba zabezpieczenia ludzi przed katastrofą, a takim jest Kotlina Kłodzka, nawet tam nie ma sprawczości. Według mnie to słaby dobór osób i słaby nadzór, Ministerstwa Środowiska i Ministerstwa Spraw Wewnętrznych. W tym cały problem, że ci ludzie nie potrafią przeprowadzić całej procedury. Nawet tam, gdzie zagrożone jest zdrowie i życie ludzi. Nawet na Opolszczyźnie, mimo obietnic kolejne miejscowości są zalewane. Nie ma sprawczości urzędniczej, mówię to jako były wojewoda – dodaje parlamentarzysta.

Zdaniem posła Hreniaka rząd już wcześniej poniósł porażkę, o czym miały świadczyć decyzje kadrowe. – Przyznali się do tego, że nie potrafili podczas powodzi dobrze reagować i musieli zmienić wojewodę. Ciekawostka, że odwołany wojewoda był wcześniej starostą kłodzkim, więc powinien świetnie wiedzieć, co się tam dzieje – mówi poseł Hreniak.

Na pytanie o Wody Polskie, poseł odpowiada: – To samo. Brak dobrego zarządzania.

„Rząd ma wszystkie karty”

Poseł ugrupowania Rozwój Plus Marcin Gwóźdź przekonuje, że sprawa Kotliny Kłodzkiej jest niełatwa, złożona i może godzić w interesy poszczególnych grup społecznych. – Rząd ma wszystkie karty w swoim ręku i powinien znaleźć tutaj konsensus pomiędzy tym, czego oczekują mieszkańcy, a tym, co jest dla bezpieczeństwa wszystkich najważniejsze. Powinien obrać rolę negocjatora, mediatora, wypracować najbardziej dogodne rozwiązania – mówi poseł z okręgu wałbrzyskiego.

Reklama
Reklama

– Trafiają do mojego biura osoby, które są zaniepokojone budową tych zbiorników, bo to się wiąże z jakimiś przesiedleniami. Ale z drugiej strony wiem, że to jest niezbędne i bez tych zbiorników Kotlina Kłodzka bezpieczna nie będzie. I dziwi mnie trochę opieszałość Wód Polskich i polskiego rządu, bo zapowiedzi były bardzo odważne. Jest sprawa zbiornika w Kamieńcu Ząbkowickim, w Bystrzycy Kłodzkiej. I cisza – dodaje parlamentarzysta Rozwoju Plus. 

Według posła Gwoździa jedną z przyczyn braku szybkich decyzji są finanse. – Tak jak nie ma pieniędzy w samorządach, pieniędzy na inwestycje, to jeżeli się pan zwróci do Wód Polskich, to czytając między wierszami, wszystkie odpowiedzi kończą się tym, że nie ma pieniędzy, więc nie ma decyzyjności – mówi polityk. 

Reklama
Reklama

Parlamentarzysta z okręgu wałbrzyskiego jako głównego odpowiedzialnego wskazuje ministra Marcina Kierwińskiego. – Jest „superministrem” do spraw powodzi, do spraw zabezpieczenia przeciwpowodziowego i tutaj nie ma co zrzucać odpowiedzialności na innych, tylko powinien się wziąć do pracy. Widziałem go tu wielokrotnie – przyjeżdżał, obiecywał, fotografował się na tle krajobrazu popowodziowego, obiecywał wielkie inwestycje. Nic takiego się nie dzieje i uważam, że jako „superminister” minister Kierwiński nas zawiódł na całej linii – dodaje poseł Gwóźdź. 

Strategia „Obecnie aktualizowana”

Poseł Koalicji Obywatelskiej z Dolnego Śląska Robert Jagła przekonuje, że prace związane ze zbiornikami postępują, a kompleksowa strategia wymaga czasu. – Prace nad systemem ochrony przeciwpowodziowej Kotliny Kłodzkiej opierają się na sukcesywnej rozbudowie infrastruktury, w tym ukończonych w ostatnich latach zbiornikach suchych, m.in. Roztoki, Boboszów, Szalejów Górny, Krosnowice – mówi.

CBA w jeleniogórskim ratuszu. Sprawdza zaświadczenia powodziowe

– Skala wyzwań związanych ze zmianami klimatycznymi oraz ukształtowaniem terenu wskazuje jednoznacznie, że dotychczasowy poziom zabezpieczeń wymaga ciągłej weryfikacji i rozbudowy. Całościowa strategia jest obecnie aktualizowana, aby uwzględniać najbardziej skrajne scenariusze opadowe – dodaje poseł z okręgu wałbrzyskiego.

Reklama
Reklama

Polityk przekonuje, że konieczne jest dokończenie i modernizacja istniejącej infrastruktury hydrotechnicznej, przy jednoczesnym położeniu większego nacisku na mniejsze systemy retencji w wyższych partiach rzek. Wskazuje także na potrzebę zwiększania zdolności retencyjnych gleb i lasów w Sudetach, co ma pozwolić na spowolnienie spływu wód opadowych do dolin.

Zdaniem parlamentarzysty KO niezbędne jest również rygorystyczne egzekwowanie zakazu zabudowy na terenach bezpośredniego zagrożenia powodziowego oraz stałe udoskonalanie systemów wczesnego ostrzegania i modelowania hydrologicznego w czasie rzeczywistym.

Zapytaliśmy posła również o tempo wdrażanych prac. – Procesy decyzyjne w obszarze gospodarki wodnej i dużych inwestycji infrastrukturalnych ze swojej natury wymagają czasu ze względu na skomplikowane procedury środowiskowe, konsultacje społeczne oraz wymogi przetargowe.  Pamiętać musimy, że w działaniach musimy brać pod uwagę czynnik społeczny – mówi Robert Jagła.

– Niemniej jednak, tempo wdrażania niektórych kluczowych rozwiązań oraz aktualizacji planów zarządzania ryzykiem powodziowym pozostawia przestrzeń do przyspieszenia. Kluczowe jest skrócenie procedur administracyjnych przy jednoczesnym zachowaniu najwyższych standardów ocen środowiskowych, aby decyzje realizacyjne nie zapadały z wielomiesięcznym opóźnieniem – dodaje polityk.

Reklama
Reklama

Poseł z Dolnego Śląska odniósł się również do sprawy Wód Polskich. – Z jednej strony widać wysiłek operacyjny przy utrzymaniu istniejących zbiorników i realizacji rozpoczętych projektów. Z drugiej strony, wyzwania związane ze sprawnością proceduralną, transparentnością komunikacji ze społecznościami lokalnymi oraz dynamiką wdrażania kompleksowych strategii dla obszarów szczególnie narażonych, takich jak Kotlina Kłodzka, wciąż wymagają istotnej poprawy i bardziej efektywnego zarządzania.

Powódź, która we wrześniu 2024 r. dotknęła południowo-zachodnią Polskę, szczególnie mocno uderzyła w miejscowości Kotliny Kłodzkiej. Duże zniszczenia odnotowano m.in. w Kłodzku i Lądku-Zdroju, a w wielu miejscach uszkodzona została infrastruktura drogowa, mosty i zabezpieczenia przeciwpowodziowe.

Po przejściu fali powodziowej wróciła dyskusja o rozbudowie systemu ochrony przeciwpowodziowej regionu, w tym o odbudowie zniszczonych oraz budowie nowych zbiorników retencyjnych. Spór o ich lokalizację i zakres trwa do dziś.

Źródło: Zero.pl
Przemysław Staciwa
Przemysław StaciwaDziennikarz
Reklama
Reklama