„Informacje zawarte w wiadomościach od szefa MSZ uznaję za poważne” – ogłosił w mediach społecznościowych Petr Pavel, który ujawnił korespondencję Petra Macinka wysłaną do jednego ze swoich doradców. Polityk miał zaszantażować głowę czeskiego państwa w związku z powołaniem nowego członka rządu, sugerował także upublicznienie sporu na forum NATO.

- Czeski prezydent ujawnił w sieci korespondencję między szefem MSZ a jego doradcą.
- Nowy minister czeskiej dyplomacji miał szantażować w niej głowę państwa i zapowiadał „długotrwały konflikt bez skrupułów” w walce o stanowisko ministerialne dla swojego kolegi.
- Petr Pavel zawiadomił w tej sprawie służby oraz wyraził swój sprzeciw wobec zachowania Petra Macinka.
Prezydent Czech udostępnił w mediach społecznościowych zaskakujący wpis ze screenami wiadomości, które otrzymał jeden z jego doradców. Nadawcą SMS-ów był nowy minister spraw zagranicznych, który domagał się nominacji dla swojego partyjnego kolegi Filipa Turka na stanowisko ministra środowiska.
„W środę jadę do Brukseli, gdzie będę miał ważne spotkania. Do tego czasu muszę wiedzieć, co robię, ponieważ będę rozmawiał zarówno z najważniejszymi partnerami zagranicznymi, jak i największymi zagranicznymi mediami. Prezydent ma teraz ostatnią szansę, aby znacząco wpłynąć na to, co im ogłoszę. Jeśli nic nie zrobi, a przynajmniej nie zgodzi się na negocjacje w sprawie Turka w Ministerstwie Środowiska, konsekwencje będą dla niego (i nie tylko dla niego) bardzo zaskakujące” – napisał Petr Macinka.
Polityk zaznaczył, że jest gotowy „walczyć z prezydentem o Turka tak brutalnie, że stanie się to ważnym i długotrwałym tematem, bez skrupułów”.
Petr Pavel szantażowany? Czeski prezydent zawiadamia służby
Petr Pavel odebrał to jako próbę wywierania nacisków i szantażu, co było i jest – jak podkreśla – nieakceptowalne w warunkach demokratycznych.
„Jeśli Petr Macinka rzeczywiście ma poparcie premiera w swoich działaniach, to jego wypowiedzi nie tylko ilustrują podejście nowego rządu do podziału władzy w naszym porządku konstytucyjnym, ale także dowodzą, że podstawowe kwestie naszej polityki zagranicznej i bezpieczeństwa stały się zakładnikami osobistych animozji i interesów” – napisał Pavel.
„Jeśli jednak nie ma poparcia Andreja Babiša – a wierzę, że nie ma – to jest ilustracją arbitralnych i całkowicie nieodpowiedzialnych działań partii Kierowcy dla Siebie, której nie chodzi o interesy Republiki Czeskiej i jej obywateli, a jedynie o realizację własnych ambicji, by uczynić kontrowersyjną postać ministrem. I to za wszelką cenę” – dodał czeski prezydent.
Głowa państwa poinformowała we wpisie o złożeniu zawiadomienia do stosownych służb, ponadto kopia korespondencji trafiła do prawników, aby ci zbadali, czy faktycznie doszło do próby szantażu.
Do sporu na szczytach władz odniósł się nowy-stary czeski premier. Andrej Babiš określił słowa swojego koalicjanta jako „niefortunne”, ale według niego nie ma mowy o szantażu, gdyż cała konwersacja była „prywatną komunikacją”.
Polityczny kryzys w Czechach. Spór na szczytach władzy
Kryzys wydaje się jednak nie gasnąć – główny bohater afery SMS-owej zapowiedział, że rząd zwróci się do sekretarza generalnego NATO ws. zmiany reprezentacji kraju na szczytach NATO. Według Petra Macinka to właśnie resort dyplomacji jest władny w ustalaniu składu osobowego udającego się na spotkania w Brukseli.
Jak zwraca uwagę „Denik.cz”, czeska konstytucja zakłada, że republikę na zewnątrz reprezentuje prezydent. Jednak według wypowiadającego się w tekście Cyrila Svobody, ta zasada ma swoje ograniczenia.
– Prezydent Republiki potrzebuje zgody rządu lub upoważnionego przez niego członka rządu na każdą decyzję. Rząd ponosi odpowiedzialność za całą politykę, w tym zagraniczną. W związku z tym określa mandat. Dojrzałe byłoby, gdybyśmy się wewnętrznie porozumieli w tej kwestii – powiedział były szef czeskiej dyplomacji.
