– Szukałem pracy, wysyłałem CV – tak Tomasz Zbróg, polityk dawnej Suwerennej Polski tłumaczył, jak doszło do jego zatrudnienia. Zbróg po wyborach samorządowych nie dostał żadnej funkcji w lokalnym samorządzie, więc zgłosił się do szpitala. Sam. Został zatrudniony. – Konkursu nie było a pogotowie ratunkowe jest zaś własnością Urzędu Marszałkowskiego, w którym rządzi PiS – opisuje Wirtualna Polska.

- Nowo utworzone stanowisko w świętokrzyskim pogotowiu objął polityk PiS po wcześniejszych nieudanych próbach objęcia funkcji samorządowych.
- Wśród dyrektorów szpitali i spółek medycznych znajdują się byli samorządowcy, kandydaci w wyborach oraz osoby powiązane z partiami politycznymi.
- Eksperci podkreślają potrzebę większej transparentności, ale wskazują, że obecne przepisy nie zakazują łączenia działalności politycznej z kierowaniem placówkami ochrony zdrowia.
Wirtualna Polska opisała kulisy zatrudnienia Tomasza Zbroga w Świętokrzyskim Centrum Ratownictwa Medycznego i Transportu Sanitarnego. Objął on funkcję dyrektora ds. administracyjno-gospodarczych, która została utworzona przed jego zatrudnieniem.
Sam zainteresowany podkreśla, że po prostu szukał pracy i wysłał swoje CV. Jak tłumaczył, usłyszał o możliwości zatrudnienia i zgłosił swoją kandydaturę. Stanowisko zostało obsadzone bez konkursu w drodze powołania przez dyrektora jednostki.
Wcześniej Zbróg bez powodzenia ubiegał się o stanowiska w samorządzie wojewódzkim i powiatowym po wyborach samorządowych.
Szpitale kierowane przez byłych kandydatów i samorządowców
Ale to dopiero początek długiej listy osób z politycznym doświadczeniem zarządzających placówkami medycznymi w regionie. Wśród nich znajdują się byli kandydaci na wójtów, radnych czy parlamentarzystów, reprezentujący różne ugrupowania polityczne.
Czytaj także: Mieszkają w toksycznej pułapce. Za usunięcie azbestu mają płacić przez 20 lat
Niektórzy po przegranych wyborach obejmowali stanowiska dyrektorów szpitali powiatowych, inni wcześniej pełnili funkcje w administracji rządowej lub spółkach Skarbu Państwa. Są również osoby związane rodzinnie z politykami oraz byli członkowie rad nadzorczych państwowych przedsiębiorstw.
Przykłady dotyczą zarówno środowiska Prawa i Sprawiedliwości, jak i Polskiego Stronnictwa Ludowego.
W pojedynczych przypadkach kierownicze funkcje pełnią także osoby związane z KO, lecz deklarują brak przynależności partyjnej.
Czy politykę da się oddzielić od zarządzania szpitalami?
Eksperci zwracają uwagę, że obecnie nie istnieją przepisy zakazujące politykom kierowania publicznymi placówkami ochrony zdrowia. O ewentualnym zatrudnieniu decydują najczęściej organy prowadzące – samorządy lub inne instytucje będące właścicielami szpitali.
Czytaj także: Kacprzyk chciał ustawić się na SOR-ze w kolejnym mieście. Rzucił za duże kwoty
Część menedżerów ochrony zdrowia uważa, że problem można ograniczać poprzez większą przejrzystość procedur i konkursów. Inni wskazują, że jeśli miałoby dojść do ustawowego rozdzielenia polityki od zarządzania publicznymi instytucjami, regulacje powinny objąć nie tylko ochronę zdrowia, ale również inne sektory samorządowe, takie jak transport, gospodarka komunalna czy przedsiębiorstwa użyteczności publicznej.
Transparentność pozostaje głównym wyzwaniem
Zwolennicy zmian przekonują, że kierownicze stanowiska powinny być obsadzane wyłącznie w oparciu o kompetencje i otwarte procedury konkursowe. Z kolei przeciwnicy całkowitego zakazu wskazują, że sama aktywność polityczna nie musi przekreślać kwalifikacji do zarządzania placówką medyczną.