Polska mocno inwestuje w sektor kosmiczny. Do końca maja br. ma zostać ogłoszona decyzja, w którym mieście w naszym kraju zlokalizowane będzie centrum Europejskiej Agencji Kosmicznej (ESA). Nasza składka do ESA na lata 2026-2028 jest niebagatelna – wpłacimy blisko 550 mln euro na programy opcjonalne agencji. Czy to pieniądze „wysłane w kosmos”, czy realny zysk? Co statystyczny Kowalski będzie miał z centrum ESA w Polsce?

- Polska stawia na sektor kosmiczny. Nasza łączna składka do Europejskiej Agencji Kosmicznej w latach 2026-2028 wyniesie 731 mln euro, z czego ok. 550 mln euro poświęcone będzie na tzw. programy opcjonalne.
- Tak wysoka część opcjonalna składki pozwoli polskiemu sektorowi technologii kosmicznych rozwijać przełomowe projekty. Nie mniej ważna jest decyzja o budowie centrum ESA w Polsce – ma to związek z obecną sytuacją geopolityczną w Europie.
- Czym zajmie się to centrum i czy pieniądze na sektor kosmiczny to dobra inwestycja? Portal Zero.pl zapytał ekspertów, co – kolokwialnie mówiąc – będzie miał z tego statystyczny Kowalski.
Minister finansów i gospodarki Andrzej Domański poinformował w rozmowie z „Rzeczpospolitą”, że do końca maja zapadnie decyzja, w którym polskim mieście ulokowane zostanie centrum ESA. Zdaniem ministra, „inwestycja w sektor kosmiczny to dziś jedno z kluczowych wyzwań, aby utrzymać tempo wzrostu gospodarczego i liczyć się na światowej arenie”.
Centrum ESA w Polsce i miliony euro „składkowego”
– Z perspektywy makroekonomicznej sektor kosmiczny należy do tzw. space economy, której globalna wartość przekroczyła już 500 mld dol. i rośnie w tempie kilkunastu procent rocznie – wskazał Andrzej Domański, podkreślając, że jest to dla niego jeden z sektorów, które budują „siłę nowoczesnej gospodarki”.
Szef resortu finansów przekazał, że obecnie trwają negocjacje pomiędzy Ministerstwem Rozwoju i Technologii a ESA, dotyczące głównie zakresu działalności centrum, jego roli w strukturze agencji, a także kwestii finansowych i lokalizacyjnych. Wybór lokalizacji ma być wspólną decyzją Polski i ESA.
„Nie było strzałów ostrzegawczych”. Świadek mówi o tragedii w Bystrzycy Kłodzkiej
Polska jest członkiem ESA od listopada 2012 r. Jako kraj członkowski płaci składkę, w której wyróżniamy część obowiązkową (przeznaczoną na cele uzgodnione podczas spotkań ministrów reprezentujących kraje ESA) i składkę na programy opcjonalne. Ta druga składka, pozwalająca na realizację przełomowych projektów przez polskich naukowców i firmy z sektora technologii kosmicznych, została określona na poziomie blisko 550 mln euro na lata 2026-2028.
Łącznie, wraz z częścią obowiązkową, Polska składka do ESA w tym okresie wyniesie 731 mln euro – to znaczący wzrost z poziomu 194 mln euro wyłożonych na stół przez polski rząd w 2022 r.
Deklaracja zwiększonej składki Polski do ESA (płaci ją m.in. Ministerstwo Rozwoju i Technologii, MON i MSZ – można powiedzieć, że to taka międzyresortowa „zrzutka”) została złożona w listopadzie ub. r., podczas Rady Ministerialnej ESA w niemieckiej Bremie. Wtedy też podpisano list intencyjny dotyczący budowy centrum ESA w Polsce.
– Takie centrum to wielkie wyróżnienie dla Polski, bo będzie to pierwsza oficjalna siedziba Europejskiej Agencji Kosmicznej na wschód od Odry – mówi portalowi Zero.pl Łukasz Wilczyński, prezes Europejskiej Fundacji Kosmicznej. I zaznacza: – Europa Środkowo-Wschodnia nie miała dotychczas oficjalnej placówki ESA. Pewne projekty były, oczywiście, rozwijane we współpracy z ESA, w tym Polsce, jednak były one realizowane w siedzibach partnerów lokalnych.
Nasz rozmówca wskazuje, że placówki ESA rozsiane po Europie to sieć współdziałających ze sobą podmiotów o określonej specjalizacji. – Każde centrum zajmuje się czym innym. Nie wchodzą one sobie w drogę, a uzupełniają się – tłumaczy.
Technologie kosmiczne na rzecz bezpieczeństwa
Premier Donald Tusk, mówiąc pod koniec ubiegłego roku o podpisaniu listu intencyjnego między Polską a ESA ws. budowy centrum, podkreślał, że polska placówka Europejskiej Agencji Kosmicznej będzie wykorzystywać potencjał technologii kosmicznych na rzecz bezpieczeństwa.
– To, że centrum ESA powstaje w Polsce, wymusiły okoliczności geopolityczne i dostosowująca się do nich nowa strategia ESA, zaprezentowana w 2025 r. na spotkaniu ministrów krajów członkowskich w Bremie – potwierdza Łukasz Wilczyński. – ESA nie może w obecnych uwarunkowaniach pozostać obojętna na fakt, że musi rozwijać technologie podwójnego zastosowania (dual use), które będą służyć obronności. Warto jednak podkreślić, że tego rodzaju technologie nie są tylko wykorzystywane na potrzeby wojska – myliłby się zatem ten, kto by sądził, że będziemy budować w Polsce jakieś centrum wojskowe.
– To podwójne zastosowanie można doskonale wytłumaczyć na przykładzie pionierskiego projektu Civil Security Hub Poland (CSHub), który jest rozwijany we współpracy z ESA – dodaje rozmówca Zero.pl. – Polega on na wykorzystaniu danych satelitarnych dla służb, które muszą zarządzać sytuacjami kryzysowymi lub operować w czasie tych sytuacji. Efekt działania tego projektu mogliśmy zaobserwować już w 2024 r., podczas powodzi w południowo-zachodniej Polsce, kiedy to okazało się, że satelity obserwacyjne – stworzone w pierwszej kolejności dla wojska przez polsko-fińską firmę ICEYE – mogą też służyć temu, żeby monitorować przebieg powodzi, ratować ludzkie życie i dobytek.
Także mgr inżynier Michał Niemczyk, wykładowca Uniwersytetu WSB Merito w Chorzowie i członek Śląskiego Klastra Lotniczego, zaznacza, że ulokowanie w Polsce centrum ESA pozwoli na rozwój nowoczesnych technologii obrazowania opartych na systemach satelitarnych. – To też gałąź rynku, która bardzo mocno się rozwija – mówi Zero.pl.
Łukasz Wilczyński podkreśla w tym kontekście, że bezpieczeństwo to „nie tylko przygotowywanie programów defensywnych”. – Ale też zabezpieczenie sieci, monitoring infrastruktury krytycznej – wszelkie rozwiązania, które mają chronić kraje członkowskie ESA pod każdym względem – wylicza. – W ten sposób statystyczny Kowalski korzysta z tego, że Polska płaci składkę członkowską do ESA – otrzymując w zamian rozwiązania zwiększające jego poczucie bezpieczeństwa – wskazuje.
– Warto dodać, że polskie centrum ESA nie będzie obejmowało kwestii cyberbezpieczeństwa, bo tym zajmuje się centrum ESA w Belgii – nasza placówka, w myśl ogólnej zasady współdziałania tych centrów, będzie komplementarna wobec belgijskiej – dodaje Łukasz Wilczyński.
Pielgrzymka Leona XIV do Algierii: między imperium a sumieniem św. Augustyna
Michał Niemczyk z WSB Merito w Chorzowie podaje jeszcze jeden przykład technologii, której rozwój w Polsce mógłby przyspieszyć dzięki centrum ESA. Wskazuje na rynek kompozytów, tworzyw sztucznych o bardzo wysokiej wytrzymałości, wytwarzanych przy użyciu żywic i włókien węglowych. – My już teraz bardzo mocno stawiamy na technologie kompozytowe, które z kolei są wykorzystywane przez ESA i znajdują zastosowanie w przemyśle kosmicznym – mówi.
Wykładowca śląskiej uczelni podkreśla też aspekt „kuźni kadr” związany z posadowieniem centrum ESA w Polsce. – Powstanie takiego centrum da Polsce możliwość kształcenia specjalistycznej kadry, a także zapewni miejsca pracy dla uczniów i studentów, którzy kształcą się na kierunkach kosmicznych czy lotniczych.
Jaki koszt centrum ESA w Polsce?
Minister Andrzej Domański, pytany przez „Rzeczpospolitą” o szacowany koszt budowy centrum ESA w Polsce i późniejszego utrzymania tej placówki, przekazał, że koszty inwestycyjne i operacyjne będą ściśle wiązać się z zakresem jej funkcjonowania i zadań, jakie docelowo będzie realizować.
– Model finansowania będzie zbliżony do rozwiązań funkcjonujących w innych państwach europejskich, które goszczą oddziały ESA. Opiera się na współfinansowaniu ze strony ESA oraz państwa gospodarza. W praktyce oznacza to rozłożenie obciążeń finansowych oraz powiązanie ich z realnymi korzyściami gospodarczymi – powiedział szef resortu finansów.
