Niemiecki Federalny Urząd Ochrony Konstytucji publikuje dane o radykalnych wyznawcach islamu. Spośród blisko 30 tys. osób o poglądach islamistycznych, ponad 9 tys. uznaje się za gotowe do przemocy. Sobotni atak w Berlinie, w którym zginęła obywatelka Polski, wywołał narodową falę dyskusji o potencjalnych zagrożeniach.

- Dziennik „Die Welt” ujawnił w poniedziałek fragmenty raportu Federalnego Urzędu Ochrony Konstytucji (BfV).
- Według służb 9,1 tys. islamistów jest gotowych do przemocy, a 446 stwarza możliwe zagrożenie.
- Do największych grup islamistycznych w Berlinie należą salafici oraz zwolennicy Hamasu i Hezbollahu. Służby nie mają danych o potencjalnych członkach Państwa Islamskiego.
W Niemczech 9,1 tys. osób o poglądach islamistycznych jest gotowych użyć przemocy, a 446 uznano za stwarzających możliwe zagrożenie o podłożu politycznym i ideologicznym – poinformował w poniedziałek dziennik „Die Welt”, powołując się na dane niemieckich służb.
Jak wynika z raportu Federalnego Urzędu Ochrony Konstytucji (BfV), w kraju żyje 28 645 osób o poglądach islamistycznych.
Prawie 50 stopni i rekordowe pożary. Polscy strażacy jadą w piekło Hiszpanii
Niemieckie służby o ekstremistach
Tylko w Berlinie kontrwywiad naliczył prawie 2,6 tys. islamistów, z których 980 uchodzi za zorientowanych na przemoc. Do największych grup należą salafici oraz zwolennicy Hamasu i Hezbollahu. Służby nie dysponują danymi na temat członków terrorystycznego Państwa Islamskiego.
Federalny Urząd Kryminalny (BKA) wskazuje, że 446 osób w Niemczech stanowi potencjalne zagrożenie o podłożu politycznym i ideologicznym.
O takich osobach służby zbierają informacje z internetu oraz sieci społecznościowych. Możliwa jest również ich obserwacja oraz kontrola połączeń telefonicznych i wysyłanych wiadomości.
Co jest największym zagrożeniem dla osób queer?
Sobotni atak na Paradę Równości w Berlinie wywołał dyskusję na temat bezpieczeństwa publicznego oraz działań służb wobec osób o radykalnie islamistycznych poglądach. Część polityków chadeckiej CDU opowiedziała się za zaostrzeniem podejścia wobec podejrzanych. Konsekwencje polityczne po ataku zapowiedział kanclerz Niemiec Friedrich Merz.
Politolog i badacz ekstremizmu Hendrik Hansen ostrzegł w rozmowie z berlińskim dziennikiem „Tagesspiegel”, że islamistyczna wrogość wobec osób homoseksualnych jest w Niemczech „systematycznie bagatelizowana”.
Polska obywatelka zabita w zamachu w Berlinie. Resort zapowiada kroki
– W ostatnich latach w całej Europie miały miejsce różne ataki islamistów na osoby queer, w tym kilka zabójstw. Środowisko islamistyczne regularnie atakuje parady równości. Jednak debata publiczna pomija te fakty – podkreślił Hansen. Jego zdaniem największym zagrożeniem dla osób queer nie jest prawicowo-populistyczna partia AfD, ale islamizm.
Narodowa debata po zamachu
– Istnieje zgubna skłonność do bagatelizowania islamizmu jako reakcji na doświadczenia związane z dyskryminacją – ocenił Hansen. Jak zaznaczył, takie podejście w pewnym stopniu usprawiedliwia islamizm, tak jakby przyczyny nie leżały po stronie sprawcy, lecz po stronie społeczeństwa.
– Uważam to za fatalne, zwłaszcza że umniejsza to również wysiłki integracyjne tak wielu muzułmanów. Przede wszystkim jednak zwalnia to sprawcę z odpowiedzialności za swój czyn – wyjaśnił.
W sobotę późnym wieczorem 21-letni Abdul B., sympatyk Państwa Islamskiego, wjechał furgonetką w tłum ludzi w alejce w berlińskim parku Tiergarten, nieopodal którego odbywała się Parada Równości. Zginęła obywatelka Polski, a 29 osób zostało rannych. Niemiecka policja prowadziła obławę. W niedzielę podejrzanego zastrzelono podczas policyjnej obławy na terenie ogródków działkowych w berlińskiej dzielnicy Spandau.