Reklama
Reklama
Reklama

Horna-Cieślak pod lupą prokuratury. Jest oficjalny komunikat

Monika Horna-Cieślak
Prokuratura bada sprawę Horny-Cieślak. Chodzi o rodzinę z Warszawy. (fot. Biuro Rzecznika Praw Dziecka)

Prokuratura Krajowa poinformowała o wpłynięciu zawiadomienia dotyczącego Rzecznik Praw Dziecka Moniki Hornej-Cieślak. Chodzi o podejrzenie przekroczenia uprawnień i fałszywego oskarżenia w związku z interwencją, po której dwoje małych dzieci trafiło do placówki opiekuńczo-wychowawczej.

  • Prokuratura Krajowa przyjęła zawiadomienie o możliwym przekroczeniu uprawnień i fałszywym oskarżeniu przez RPD Monikę Hornę-Cieślak – sprawę zbada Prokuratura Okręgowa w Szczecinie.
  • Sierpniowa interwencja w Białołęce doprowadziła do czasowego odebrania dwojga małych dzieci rodzicom, mimo że sąd później nakazał ich natychmiastowy powrót i skrytykował skalę ingerencji instytucji.
  • Sprawa wywołała falę reakcji politycznych – zawiadomienia złożyli też poseł Paweł Jabłoński i Ruch Obrony Granic, a klub PiS domaga się odwołania rzeczniczki.

Prokuratura Krajowa wydała komunikat w sprawie Rzecznik Praw Dziecka Moniki Hornej-Cieślak. Do Prokuratury Krajowej wpłynęło zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przez Rzecznika Praw Dziecka przestępstwa przekroczenia uprawnień (art. 231 § 1 k.k.) i fałszywego oskarżenia (art. 234 k.k.) w związku z interwencją dotyczącą rodziny z warszawskiej Białołęki.

Jak podkreślono w oficjalnym stanowisku, zawiadomienie zostanie rozpoznane przez Prokuraturę Okręgową w Szczecinie.

Zawiadomienie jest bezpośrednią konsekwencją publikacji portalu Zero.pl, który jako pierwszy opisał okoliczności głośnej interwencji sprzed kilku tygodni.

Reklama
Reklama

Co wydarzyło się w Warszawie?

Sprawa zaczęła się w piątek, 14 sierpnia, gdy Rzeczniczka Praw Dziecka Monika Horna-Cieślak, spacerując chodnikiem na warszawskiej Białołęce, miała zobaczyć kobietę szarpiącą i krzyczącą na swoje dziecko. Po zwróceniu jej uwagi matka miała odpowiedzieć wulgaryzmami.

Horna-Cieślak zawiadomiła policję, jednak funkcjonariusze i sąd rodzinny nie znaleźli wówczas przesłanek do odebrania dzieci rodzinie. Według ustaleń Zero.pl, jeszcze tego samego dnia do przełomu doszło podczas spotkania na komendzie.

W spotkaniu na policji uczestniczyli Monika Horna-Cieślak, komendant stołeczny policji Krzysztof Ogroński oraz policjantka, która ostatecznie wydała wobec rodziców nakaz opuszczenia mieszkania i zakaz zbliżania się do dzieci w wieku trzech i czterech lat. Ponieważ nie udało się szybko zapewnić dzieciom innej opieki, trafiły one do placówki opiekuńczo-wychowawczej.

Sąd: ingerencja rażąco nieproporcjonalna

Sprawa trafiła później do sądu, który zajął zdecydowane stanowisko. Sąd nakazał natychmiastowy powrót dzieci do rodziców i bardzo krytycznie ocenił skalę ingerencji instytucji w życie rodziny.

Jak ustalił Zero.pl, policjantka podejmująca decyzję zeznała później przed sądem, że w momencie jej wydawania nie widziała ani dzieci, ani ich rodziców, a cała sytuacja była dla niej – mimo kilkuletniego stażu pracy – bez precedensu.

Reklama
Reklama

Biuro Rzecznika Praw Dziecka przedstawia jednak przebieg wydarzeń inaczej  – przekonuje, że rzeczniczka działała w ramach swoich kompetencji i w celu ochrony dzieci. Sama Horna-Cieślak w rozmowie z Polsat News tłumaczyła, że nie komentuje orzeczeń sądu, ale wielokrotnie nie zgadzała się z ocenami dotyczącymi krzywdzenia dzieci.

Polityczna burza wokół sprawy

Publikacja Zero.pl wywołała lawinę reakcji politycznych. Poseł i adwokat Paweł Jabłoński z klubu Rozwój Plus zapowiedział złożenie zawiadomienia do prokuratury, oceniając, że opisane działania rzeczniczki mogą stanowić przekroczenie uprawnień na szkodę interesu prywatnego. Na platformie X napisał wprost: „Przerażające. Jak można coś takiego zrobić?!”.

Jabłoński apelował też o zabezpieczenie dokumentacji sprawy, pisząc, że prokuratura powinna pilnie zabezpieczyć całość korespondencji między rzeczniczką a jej pracownikami, policją, kuratorem i sądem, jeszcze tego samego dnia. Zawiadomienie do prokuratury złożył również Ruch Obrony Granic – jak tłumaczył dr Oskar Kida, chodzi o możliwość popełnienia przestępstwa przez Rzecznik Praw Dziecka, ponieważ to, co ujawniły media, „nie mieści się w głowie”.

Reklama
Reklama

Do sprawy odniósł się także minister sprawiedliwości i prokurator generalny Waldemar Żurek, który w rozmowie w RMF FM zaznaczył, że nie zna jej dokładnie. Tymczasem klub parlamentarny PiS złożył wniosek o odwołanie Moniki Hornej-Cieślak ze stanowiska. Sprawa pozostaje otwarta – ostateczną ocenę działań rzeczniczki wyda teraz Prokuratura Okręgowa w Szczecinie.

Obejrzyj także:

Reklama
Reklama