
Na łamach portalu Zero.pl opisaliśmy, jak ingerencja rzeczniczki praw dziecka Moniki Hornej-Cieślak doprowadziła do umieszczenia dwójki dzieci w domu dziecka, choć sąd uznał, że nie było ku temu powodów. W sprawie oświadczenie wydała Komenda Stołeczna Policji. Publikujemy jego treść a wraz z nim fragmenty uzasadnienia sądu.
- W środę na portalu opisaliśmy historię dzieci, które trafiły do placówki opiekuńczo-wychowawczej po interwencji Moniki Hornej-Cieślak. Policja ani kurator nie widzieli podstaw do ich odebrania.
- O sprawę jeszcze na etapie tworzenia artykułu zapytaliśmy Komendę Stołeczną Policji. Nie otrzymaliśmy odpowiedzi na pytania, komenda opublikowała natomiast w środę oświadczenie.
- Poniżej odpowiedź Zero.pl do oświadczenia Komendy Stołecznej Policji.
Monika Horna-Cieślak była świadkiem ulicznego incydentu, podczas którego matka szarpała i krzyczała na dziecko próbujące wbiec na ulicę. Horna-Cieślak zwróciła jej uwagę i wtedy miała zostać zwyzywana.
Choć sąd ani kurator nie widzieli podstaw do natychmiastowego odebrania dzieci i umieszczenia ich w pieczy zastępczej, a podobnego zdania początkowo była policja, ostatecznie po nadzwyczajnym spotkaniu z udziałem Hornej-Cieślak oraz Komendanta Stołecznego Policji dzieci trafiły do placówki opiekuńczo-wychowawczej.
W związku ze sprawą wysłaliśmy do Komendy Stołecznej Policji cztery pytania:
- Jaki był udział Komendanta Stołecznego Policji w spotkaniu roboczym, które miało miejsce w weekend 15/16 sierpnia, dotyczącym tej konkretnej rodziny? Kto zainicjował spotkanie i dlaczego Komendant osobiście w nim uczestniczył?
- Czy Komendant Stołeczny Policji często osobiście uczestniczy w spotkaniach dotyczących pojedynczych interwencji rodzinnych? Czy zdarzały się wcześniej podobne weekendowe spotkania z jego udziałem?
- Czy Monika Horna-Cieślak lub jej biuro kontaktowali się z Komendą Stołeczną Policji w sprawie tej rodziny przed spotkaniem? Jeśli tak, czego dotyczyły te kontakty i czy RPD postulowała odebranie dzieci rodzicom?
- Czy normą podczas przeszukania mieszkania rodziny, której odbiera się dzieci spod pieczy, jest angażowanie psa tropiącego? Jeśli tak, w jakich sytuacjach się go wykorzystuje i dlaczego został wykorzystany w tej sprawie?
Do tego momentu nie otrzymaliśmy odpowiedzi. Komenda Stołeczna Policji opublikowała natomiast w mediach społecznościowych oświadczenie. Poniżej publikujemy jego treść. Ze względu na stawiane w nim zarzuty, odpowiedź rozszerzamy o fragmenty uzasadnienia postanowienia sądu, na podstawie którego nakazano oddanie dzieci pod pieczę rodziców.
Zeznania mówią wprost: Komendant był na spotkaniu
Oświadczenie Komendy Stołecznej Policji: „W nawiązaniu do artykułu zamieszczonego na portalu Zero.pl informujemy, że 15 sierpnia w Komendzie Stołecznej Policji odbyło się spotkanie o charakterze roboczym, które dotyczyło sytuacji rodziny oraz kwestii związanych z bezpieczeństwem małoletnich. Nie miało ono charakteru decyzyjnego w zakresie zastosowania przez Policję środków przewidzianych w ustawie. Należy zaznaczyć, że Komendant Stołeczny Policji nie uczestniczył w tym spotkaniu”.
Uzasadnienie postanowienia sądu: „W toku postępowania Sąd przesłuchał w charakterze świadka funkcjonariusz Policji, która wydała nakazy i zakazy w trybie ustawy o Policji. Z jej szczerych zeznań jasno i wprost wynika, że podejmując tak drastyczną decyzję administracyjną, osobiście nigdy nie widziała ona ani małoletnich dzieci, ani ich rodziców. Świadek ta z pełną otwartością przyznała również, że w swojej kilkuletniej karierze zawodowej na zajmowanym stanowisku po raz pierwszy spotkała się z sytuacją, aby w sprawie jakiejkolwiek rodziny podejmowane były tak bezprecedensowe i nadzwyczajne działania, jak organizacja specjalnego spotkania roboczego z udziałem samego Komendanta Stołecznego Policji w dzień ustawowo wolny od pracy, wyłącznie w celu ponownej oceny sytuacji tej jednej rodziny i oceny podstaw do wydania takich czy innych decyzji o charakterze izolacyjnym”.
Komentarz redakcji: Z zawartych w uzasadnieniu postanowienia zeznań funkcjonariuszki policji biorącej udział w spotkaniu jasno wynika, że udział w nim brał również osobiście Komendant Stołeczny Policji.
Sąd wiedział o wszystkich „nowych” faktach
Oświadczenie Komendy Stołecznej Policji: „Podkreślamy, że ocena sytuacji rodziny przez Policję nie opierała się wyłącznie na okolicznościach jednego zdarzenia, mającego miejsce w piątek, 13 sierpnia na warszawskiej Białołęce. W sprawach dotyczących bezpieczeństwa małoletnich Policja analizuje informacje dostępne z różnych źródeł i współpracuje z podmiotami posiadającymi wiedzę o sytuacji rodziny, w szczególności z sądem rodzinnym, kuratorami sądowymi, pracownikami pomocy społecznej oraz zespołem interdyscyplinarnym. W omawianym przypadku istotnym elementem oceny były również informacje dotyczące wcześniejszej sytuacji rodziny, w tym związane z jej poprzednimi miejscami pobytu. Ma to znaczenie, ponieważ rodzina przeprowadzała się. Przy ocenie aktualnego poziomu zagrożenia bezpieczeństwa małoletnich uwzględniano zatem także informacje pochodzące z wcześniejszych miejsc pobytu i działań podejmowanych przez właściwe służby i instytucje. Wobec rodziny prowadzona była już procedura interdyscyplinarna, Niebieska Karta oraz sprawowany był nad nią nadzór sądowy. Rodzina była objęta opieką Ośrodka Pomocy Społecznej oraz nadzorem ze strony zespołów interdyscyplinarnych w dwóch dzielnicach, gdzie wcześniej zamieszkiwała. Materiał dotyczący sytuacji rodziny był sukcesywnie uzupełniany o informacje uzyskane od kuratora sądowego oraz pracowników socjalnych. Oznacza to, że zakres informacji dostępnych Policji na kolejnych etapach sprawy zwiększał się. Późniejsza ocena sytuacji uwzględniała szerszy materiał, a nie wyłącznie okoliczności zdarzenia z 13 sierpnia. Sprawa ma charakter wielowątkowy i pozostaje w zainteresowaniu właściwych organów, a sytuacja w rodzinie ulegała zmianie na przestrzeni czasu. Jest to istotne dla właściwego odczytania chronologii podejmowanych działań. Fakt, że na wcześniejszym etapie nie zastosowano określonych środków, nie oznacza, że po uzyskaniu nowych informacji nie należało dokonać ponownej oceny sytuacji. Zgodnie z przepisami Policja może pozyskiwać dodatkowe informacje od innych instytucji lub organów w celu ustalenia, czy zachodzą ustawowe przesłanki zastosowania określonych środków zapobiegawczych. Decyzję o zastosowaniu tych środków podejmuje uprawniony policjant, dokonując oceny całokształtu informacji zgromadzonych w sprawie. Środki mają charakter interwencyjny i są natychmiast wykonalne. W omawianej sprawie decyzja o zastosowaniu nakazu opuszczenia mieszkania i zakazu zbliżania została podjęta przez uprawnioną funkcjonariuszkę po dokonaniu oceny całokształtu zgromadzonych informacji. Nie była ona oparta wyłącznie na jednym, ostatnim zdarzeniu, lecz uwzględniała informacje dotyczące sytuacji rodziny zgromadzone w toku wcześniejszych działań różnych instytucji oraz informacje uzyskane na późniejszym etapie. Nakazy i zakazy zostały wydane w oparciu o dokumenty, które wynikają z obowiązujących procedur Niebieskiej Karty oraz zeznań świadków”.
Uzasadnienie postanowienia sądu: „Bezpośrednio po zdarzeniu z dnia 14 sierpnia 2026 roku funkcjonariusze Policji B. jednoznacznie wskazali, że po zweryfikowaniu sytuacji w rodzinie nie widzą podstaw do wydania nakazów i zakazów w trybie ustawy o przeciwdziałaniu przemocy domowej. Tożsamy wniosek wywiódł kurator sądowy, który na pilne zlecenie Sądu przeprowadził w dniu następnym wywiad środowiskowy w miejscu zamieszkania rodziny i na wyraźną prośbę Sądu przekazał swoją ocenę, kategorycznie stwierdzając brak podstaw i potrzeby natychmiastowego zabezpieczenia małoletnich w pieczy zastępczej. Warto również zauważyć, że podczas wcześniejszego nadzoru nad rodziną, mimo oczywistej konieczności monitorowania jej funkcjonowania, kurator nigdy nie złożył wniosku o odebranie dzieci, co dowodzi, że dotychczasowe metody pracy z rodziną były uznawane za wystarczające. Potwierdza to też orzeczenie Sądu Rejonowego dla Warszawy-Żoliborza z dnia 23 lipca 2026 roku, w którym Sąd ten znając ówczesną sytuację rodziny, jej problemy i to, że zamieszkali oni sami, (…), na B., nie zarządził zabrania dzieci spod pieczy rodziców tylko wydał zarządzenia ukierunkowane na podniesienie kompetencji i wydolności opiekuńczo-wychowawczej rodziców. Analiza zgromadzonego materiału dowodowego prowadzi do wniosku, że od momentu wydania tego orzeczenia, co – należy podkreślić – miało miejsce w dniu 23 lipca tego roku, czyli trzy tygodnie temu, nie nastąpiła żadna istotna zmiana okoliczności uzasadniająca tak radykalną decyzję. Sąd opiekuńczy trzy tygodnie temu nie znalazł podstaw do umieszczenia dzieci w pieczy zastępczej, decydując tylko o wydaniu szeregu zarządzeń opiekuńczych mających na celu dalszą intensywną pracę w środowisku rodzinnym. (…) Z analizy akt wykonawczych wynika bowiem wprost i co zostało ujawnione na rozprawie, że Sąd opiekuńczy wydając poprzednie postanowienie posiadał pełną wiedzę o tym, iż rodzice przeprowadzają się na B. i będą tam samodzielnie prowadzić gospodarstwo domowe. Okoliczność ta była zatem Sądowi znana i uwzględniona w strukturze dotychczasowych zarządzeń, przez co nie może być obecnie traktowana jako nowa czy zaskakująca zmiana sytuacji życiowej. Podobnie, jeśli chodzi o podnoszoną przez (…) okoliczność karalności ojca małoletniej”.
Komentarz redakcji: Policja tłumaczy podjęcie kroków napływem nowych informacji oraz dynamiką zmian w rodzinie. Jak jednak wynika z uzasadnienia, eksponowane przez KSP kwestie – takie jak wcześniejsza historia rodziny, przeprowadzka na Białołękę czy przeszłość ojca – były sądowi doskonale znane zaledwie trzy tygodnie wcześniej, kiedy decydowano w innej sprawie dot. rodziny, i nie stanowiły żadnych „nowych okoliczności”, które uzasadniałyby tak radykalną ingerencję. Oświadczenie KSP myli się także dwukrotnie co do daty zdarzenia, do którego doszło rzeczywiście w piątek, ale nie 13, a 14 sierpnia.
Nadzwyczajne, niecodzienne środki
Oświadczenie Komendy Stołecznej Policji: „Zastosowanie przez Policję nakazu lub zakazu nie oznacza przy tym wydania przez Policję decyzji ostatecznej w sprawie sytuacji prawnej dzieci. Środki zastosowane przez policjanta mają charakter natychmiastowy i są poddane kontroli sądowej. Oznacza to, że decyzja interwencyjna Policji nie zastępuje rozstrzygnięcia sądu w sprawach dotyczących małoletnich. To sąd rodzinny rozstrzyga kwestie dotyczące władzy rodzicielskiej i dalszej sytuacji prawnej dzieci, prowadząc w tym zakresie własne postępowanie. Policja nie wydaje również decyzji o umieszczeniu małoletnich w placówce opiekuńczo-wychowawczej. Jeżeli zastosowanie policyjnych środków powoduje konieczność zapewnienia im opieki, podejmowane są działania zmierzające do ich zabezpieczenia, natomiast kwestie dotyczące dalszego miejsca pobytu dzieci oraz władzy rodzicielskiej pozostają w kompetencji właściwego sądu”.
Uzasadnienie postanowienia sądu: „(…) działania organów pozasądowych, które doprowadziły do faktycznego umieszczenia dzieci w placówce opiekuńczo-wychowawczej bez orzeczenia sądu, były działaniami podjętymi w warunkach braku rzeczywistego, nagłego bezpośredniego zagrożenia ich zdrowia i życia czy bezpieczeństwa. Skoro powołane do tego służby na miejscu nie znalazły podstaw do natychmiastowej izolacji, późniejsze decyzje administracyjne podjęte – jak się Sądowi wydaje, ale co nie jest przedmiotem niniejszego postępowania – na skutek zewnętrznych nacisków uznać należy za niezasadne, nieproporcjonalne, a na pewno przedwczesne”.
Komentarz redakcji: Faktem jest, że policja sama w sobie nie może wydawać decyzji o umieszczeniu małoletnich w placówce opiekuńczo-wychowawczej, a jedynie nakaz opuszczenia lokalu lub zakaz zbliżania. W tym przypadku zastosowane zostały oba mechanizmy, których efektem było pozostawienie dzieci bez opieki, przez co konieczne było ich umieszczenie w domu dziecka. Nie jest to codzienna procedura. Sąd ocenił te decyzje jako niezasadne, nieproporcjonalne, przedwczesne i podjęte prawdopodobnie pod wpływem zewnętrznych nacisków.
Pies tropiący i dwa piwa
Oświadczenie Komendy Stołecznej Policji: „Odnosząc się do kwestii wykorzystania psa służbowego – w omawianej sprawie czynności z jego udziałem nie wynikały z samego faktu prowadzenia postępowania dotyczącego małoletnich, ale z innych okoliczności zaistniałych w czasie realizacji czynności przez policjantów w miejscu zamieszkania rodziny. Ze względu na ochronę prywatności rodziny, w szczególności małoletnich, Policja nie może ujawniać wszystkich szczegółów dotyczących zgromadzonego materiału ani wszystkich informacji uzyskanych od poszczególnych instytucji. Policja będzie nadal współpracować z sądem, którego decyzje są dla niej wiążące, kuratorami sądowymi, pomocą społeczną oraz zespołem interdyscyplinarnym w zakresie wynikającym z przepisów prawa, kierując się nadrzędnym obowiązkiem ochrony życia, zdrowia i bezpieczeństwa małoletnich”.
Uzasadnienie postanowienia sądu: „Sąd pragnie również z całą stanowczością wskazać, iż argument, jakoby o konieczności natychmiastowego odebrania dzieci i umieszczenia ich w pieczy zastępczej miał decydować fakt ujawnienia w miejscu zamieszkania rodziny dwóch butelek piwa, jest – w ocenie Sądu – całkowicie chybiony i wręcz absurdalny. Sąd opiekuńczy z urzędu nie popiera nadużywania alkoholu i zawsze stoi na straży trzeźwości w środowisku rodzinnym, niemniej jednak należy zdrowo rozsądkowo i obiektywnie zauważyć, że alkohol jest w Polsce legalną, ogólnodostępną substancją przeznaczoną dla osób pełnoletnich. Jest rzeczą powszechnie znaną i stanowiącą element realiów społecznych, że dorośli ludzie spożywają alkohol w swoich domach, a sam fakt posiadania w lodówce czy na stole legalnych napojów procentowych nie może być automatycznie utożsamiany z patologią czy bezpośrednim zagrożeniem dla życia i zdrowia małoletnich. Kluczowe w niniejszej sprawie jest to, że w toku przeprowadzonych interwencji i pilnych weryfikacji środowiska ani razu nie zastano rodziców opiekujących się dziećmi w stanie nietrzeźwości, co wprost potwierdzają pierwsze ustalenia Policji oraz kuratora sądowego. Co więcej, w trakcie skrajnie rygorystycznych czynności przeszukania domu, podczas których zaangażowano nawet specjalistycznego psa tropiącego, nie ujawniono w miejscu zamieszkania jakichkolwiek substancji zakazanych przez ustawę o przeciwdziałaniu narkomanii. Czynienie z legalnie posiadanych dwóch sztuk piwa podstawy do traumatycznego rozdzielenia rodziny i uruchamiania tak potężnej machiny państwowej jawi się jako działanie rażąco nieproporcjonalne, krzywdzące dla rodziców i głęboko szkodliwe dla dobra samych dzieci. Dodatkowo – już tylko na marginesie – istotniejszych tu ustaleń”.
Komentarz redakcji: W obszernym uzasadnieniu sądu nie pojawiają się żadne argumenty wskazujące na przeszukanie z wykorzystaniem psa tropiącego. Jedynym, na co wskazano, jest znalezienie w mieszkaniu dwóch butelek piwa – o czym informacji zabrakło w policyjnym oświadczeniu. Nie stwierdzono przy tym nietrzeźwości u rodziców. Uruchomienie machiny państwowej i odebranie dzieci z takiego powodu sąd wprost nazwał działaniem absurdalnym, rażąco nieproporcjonalnym i krzywdzącym.
Może zainteresuje Cię także:



