Znaczenie przesmyku suwalskiego dla bezpieczeństwa Europy Środkowo-Wschodniej ponownie znalazło się w centrum aktualnych debat strategicznych. Premier Litwy Inga Ruginiene w wywiadzie dla niemieckiego dziennika „Die Welt” wskazała, że to właśnie ten wąski pas terytorium łączący Polskę z państwami bałtyckimi jest jednym z najbardziej newralgicznych punktów wschodniej flanki NATO.

- Litwa uznaje przesmyk suwalski za najbardziej wrażliwy punkt wschodniej flanki NATO.
- Wilno zakłada konieczność samodzielnej obrony w pierwszej fazie ewentualnego ataku.
- Wydatki na obronność Litwy sięgną 5,38 proc. PKB, a priorytetem jest obrona powietrzna i gotowość wojskowa.
W ocenie Wilna potencjalny konflikt w tym rejonie oznaczałby konieczność samodzielnej obrony w pierwszej fazie ewentualnego ataku.
Litewska premier podkreśliła, że choć Litwa jest częścią silnego sojuszu i objęta gwarancjami wynikającymi z artykułu 5 Traktatu Północnoatlantyckiego, to realia militarne wymuszają gotowość do działania, zanim sojusznicy zdążą przerzucić swoje siły. Z tego powodu kluczowe znaczenie ma obecność wojsk NATO na miejscu, w tym niemieckich sił zbrojnych oraz rozbudowa własnych zdolności operacyjnych.
Litwa przygotowuje się na samodzielną obronę w pierwszej fazie konfliktu
„Jesteśmy świadomi zagrożeń. Nawet jeśli mamy silny sojusz i obowiązuje artykuł 5, wiemy, że przez krótki czas bylibyśmy najpierw sami. (...) Musimy utrzymać bezpieczeństwo do momentu przybycia naszych partnerów. Z tego powodu też bardzo cenimy sobie obecność niemieckich sił zbrojnych na Litwie oraz struktur NATO w naszym kraju” – powiedziała niemieckiej gazecie szefowa litewskiego rządu.
Wilno nie ukrywa, że obecnie priorytetem jest obrona powietrzna oraz regularne ćwiczenia wojskowe, które mają przygotować państwo na scenariusze kryzysowe. Ruginiene zaznaczyła, że w przypadku próby naruszenia bezpieczeństwa przez siły rosyjskie lub białoruskie, reakcja Litwy byłaby natychmiastowa.
„Nie będziemy czekać, aż obce siły zbrojne dotrą do naszego terytorium” – zaznaczyła Inga Ruginiene.
Zagrożenia hybrydowe z Rosji i Białorusi rosną
Premier zwróciła również uwagę na rosnące zagrożenia hybrydowe. Litwa już dziś mierzy się z prowokacjami, takimi jak balony przemytnicze przylatujące z Białorusi, które stanowią problem trudny do rozwiązania klasycznymi środkami militarnymi. To właśnie tego typu działania, balansujące na granicy otwartego konfliktu, Wilno uznaje za jedno z największych wyzwań dla bezpieczeństwa państwa.
W odpowiedzi na rosnące napięcia Litwa zdecydowała się na bezprecedensowe zwiększenie wydatków na obronność. W budżecie na 2026 rok na ten cel przeznaczono 5,38 proc. PKB, co stawia kraj wśród liderów NATO pod względem nakładów wojskowych. Środki te mają posłużyć zarówno modernizacji armii, jak i wzmocnieniu infrastruktury obronnej.
Zmiana strategii USA a potrzeba europejskich zdolności obronnych
Równolegle Litwa dostosowuje swoją strategię do zmieniającej się polityki Stanów Zjednoczonych, które coraz wyraźniej sygnalizują ograniczenie koncentracji na Europie. Wilno liczy na utrzymanie amerykańskiej obecności wojskowej, ale jednocześnie coraz mocniej akcentuje potrzebę budowy europejskich zdolności obronnych. W ocenie litewskiego rządu Unia Europejska musi być gotowa na „plan B”, nawet jeśli temat ten wciąż budzi kontrowersje.
Ruginiene nie ma wątpliwości, że Rosja dąży do testowania odporności krajów regionu, w tym Polski i państw bałtyckich. Dlatego apeluje o odpowiedzialne i szybkie decyzje: zwiększenie wydatków na obronność, uproszczenie procedur w Unii Europejskiej oraz rozwój zdolności natychmiastowego reagowania.
W ocenie Ingi Ruginiene tylko realna gotowość militarna może skutecznie odstraszyć potencjalnego agresora i zapobiec eskalacji konfliktu na wschodniej flance NATO.