
Wicepremier i szef MSZ Radosław Sikorski przekonywał w Nowym Jorku, że z wielu źródeł płyną sygnały o rosyjskich planach na ten rok. Jego zdaniem Putin potrzebuje pretekstu do mobilizacji, a ten może stworzyć atak pod fałszywą flagą. Poruszył też kwestię Białorusi, Narwy i bazy USA w Polsce.
- Sikorski twierdzi, że według wielu źródeł Rosja szykuje „coś dużego”. Uważa, że Putin potrzebuje pretekstu do mobilizacji, ale spodziewa się działań mniej jednoznacznych niż pełnoskalowa inwazja.
- Wśród możliwych scenariuszy wymienił rosyjską mniejszość w Narwie i na Łotwie oraz lądowy most do enklawy królewieckiej przez Litwę. Białorusini obawiają się natomiast wciągnięcia w wojnę.
- Sugerował również, że Rosja może walczyć jeszcze rok lub dwa, chyba że Ukraina zniszczy ponad połowę mocy rafinerii.
Zełenski o ataku nożownika w Jarosławiu. „Jesteśmy wstrząśnięci”
– Rosja szykuje coś dużego w tym roku – powiedział w czwartek wicepremier i szef MSZ Radosław Sikorski. Podczas rozmowy w Council on Foreign Relations w Nowym Jorku, prowadzonej wspólnie z szefową rumuńskiej dyplomacji Oaną Toiu, zaznaczył, że nie ujawnia źródeł, ale informacji jest wiele.
Zdaniem Sikorskiego opinia publiczna istnieje nawet w dyktaturach, dlatego Putin potrzebuje pretekstu do mobilizacji.
– Mogą przeprowadzić atak pod fałszywą flagą, aby powiedzieć Rosjanom: „jesteśmy atakowani i dlatego musimy się zmobilizować” – wyjaśniał minister.
Pytany o inne możliwe scenariusze, Sikorski przypomniał, że dzień wcześniej po raz pierwszy spotkał się z szefem dyplomacji Białorusi Maksymem Ryżenkowem. Jak relacjonował, Białorusini są bardzo zaniepokojeni wciągnięciem w wojnę.
Narwa, Łotwa i most do Królewca
Minister zwrócił uwagę, że w estońskiej Narwie większość mieszkańców stanowią Rosjanie, podobnie jak w niektórych miastach na Łotwie. Dodał, że Moskwa chciałaby też lądowego połączenia z Białorusi do enklawy królewieckiej przez Litwę.
– Nie wiemy, co zrobią, ale musimy się przygotować, żeby ich odstraszyć – mówił.
Sikorski uznał jednocześnie, że pełnoskalowa inwazja byłaby ze strony Rosji szaleństwem. Spodziewa się raczej działań mniej jednoznacznych, które dodatkowo utrudniłyby uruchomienie art. 5 NATO o wzajemnej obronie.
Zapytany, czy Polska obroniłaby się bez pomocy USA, wicepremier odparł, że Polacy walczyli z Rosją jeszcze przed powstaniem Stanów Zjednoczonych. Jego zdaniem także tym razem Polska stanęłaby do walki.
Rok lub dwa wojny
Według Sikorskiego obecna strategia Rosji polega na odcięciu Ukrainy od dostaw z Zachodu. To tłumaczy, jak ocenił, uderzenia w przejścia graniczne z Polską. Przyznał, że budzą one niepokój w kraju, bo rosyjskie rakiety nie zawsze trafiają w cel.
Choć rosyjska gospodarka cierpi, a rezerwy się kurczą, Moskwa może – jak podkreślił szef MSZ – prowadzić wojnę jeszcze rok lub dwa. Wyjątkiem byłaby sytuacja, w której Ukraina zniszczy ponad połowę mocy przerobowych rosyjskich rafinerii.
Rosja uważa, że ma jeszcze dwie karty: mobilizację i ostrą zimę. Do tego dochodzi niszczenie ukraińskiej sieci energetycznej, systemów ciepłowniczych i dużych firm. Sikorski zastrzegł, że Ukraińcy również mają swoje karty, o czym mówił prezydent Trump.
Baza USA i „małżeństwo” z Ameryką
Wicepremier odniósł się także do planów stałej bazy wojsk USA w Polsce. Docelowo miałaby ona pomieścić jedną brygadę, a obecnie na zasadzie rotacyjnej stacjonuje u nas ok. 7 tys. żołnierzy amerykańskich.
– Chcemy takiej obecności Stanów Zjednoczonych, która by nas uspokoiła, ale nie stanowiła zagrożenia dla Rosji – powiedział Sikorski. Do tego celu wystarczyłoby ok. 10 tys. żołnierzy. Wyraził nadzieję, że Trump dotrzyma obietnicy złożonej polskiemu prezydentowi.
Relacje Europy z Ameryką minister porównał do małżeństwa, w którym może nie ma już miłości, ale obie strony powinny w nim trwać, bo jest korzystne dla każdej z nich.
– Możemy mieć romanse gdzie indziej, ale dla nas jesteśmy małżeństwem i powinniśmy w nim wytrwać, ponieważ jesteśmy rozsądni – skwitował.
Nawrocki w ONZ o Rosji. „Imperialna pycha”
Obejrzyj także: