Reklama
Reklama
Reklama

Tyle Rosja straciłaby na blokadzie Bałtyku. Analitycy podali kwotę

Rosja mogłaby stracić 90 mld dolarów rocznie, jeśli państwa NATO zdecydowałyby się na zamknięcie Bałtyku lub 30 mld dolarów w przypadku częściowej blokady – wynika z ekspertyzy firmy analitycznej Politea dla szwedzkich sił zbrojnych. Eksperci przewidują jednocześnie, że taka decyzja krajów europejskich spotkałaby się ze stanowczą odpowiedzią Moskwy.

Warszawa Tomasz Oszczepalski
Statek serwisowy Baltic Eagle płynie w kierunku masowca Tomini Mistral. Port w Gdańsku / zdjęcie ilustracyjne (fot. Tomasz Oszczepalski / East News)
  • Według analizy Politea zamknięcie szlaków żeglugowych w duńsko-szwedzkiej cieśninie Sund oraz cieśnin duńskich Wielki Bełt oraz Mały Bełt, spowodowałoby w Rosji „szok geopolityczny”.
  • W jednym ze scenariuszy, które zostały wzięte pod uwagę w analizie, państwa NATO przeprowadziłyby blokady tras bałtyckich przy użyciu środków wojskowych, takich jak miny i okręty wojenne.
  • W takim scenariuszu najbardziej poszkodowana spośród państw regionu byłaby Rosja, tracąc rocznie 90 mld dolarów.

Rosja wstrzymuje eksport paliwa lotniczego. Po ukraińskich atakach

Politea, która opublikowała raport na temat zamknięcia bałtyckich szlaków, to firma konsultingowa specjalizująca się m.in. w analizie wpływu globalnej geopolityki na biznes. Jej najnowszy raport dotyczący Bałtyku zakłada dwa scenariusze i przedstawia ich koszty. Mowa o całkowitej blokadzie wojskowej szlaków morskich oraz częściowe ich zamknięcie, bazujące na sankcjach.

Jak twierdzą autorzy analizy, krótkoterminowe skutki decyzji o ewentualnym zamknięciu rosyjskich szlaków eksportowych przez Morze Bałtyckie niosą ze sobą ryzyko utraty nawet 90 mld dolarów rocznie z tytułu przychodów z energii i nawozów, które trafiają do Moskwy.

Reklama
Reklama

Trasy bałtyckie to obecnie najważniejszy korytarz transportowy dla zachodniej Rosji. Ewentualne zamknięcie ich uderzyłoby w rosyjską „flotę cieni”, która masowo wykorzystuje Bałtyk do transportu surowców energetycznych z pominięciem zachodnich sankcji.

Paraliż eksportu ropy, izolacja Obwodu Królewieckiego, przekierowanie handlu morskiego

Do tego odcięcie tras żeglugowych sparaliżowałoby eksport rosyjskiej ropy naftowej z kluczowych portów, takich jak Primorsk czy Ust-Ługa, generujących ogromne zyski dla rosyjskiego budżetu wojennego.

Doprowadziłoby ono także do całkowitej izolacji logistycznej Obwodu Królewieckiego, który stałby się odciętą od Rosji enklawą, zależną wyłącznie od silnie kontrolowanego tranzytu lądowego lub powietrznego. Jak wynika z analizy Politei, decyzja o zamknięciu szlaków bałtyckich zmusiłaby Rosję do przekierowania całego handlu morskiego na znacznie trudniejsze, droższe i zamarzające szlaki arktyczne oraz porty na Dalekim Wschodzie.

Reklama
Reklama

Jak przypomina szef Politea Bjoern Faegersten, cytowany przez gazetę „Dagens Nyheter”, „Morze Bałtyckie odgrywa bardzo ważną rolę dla Rosji, umożliwia eksport ropy naftowej, handel, jak i dostarczanie sprzętu wojskowego”.

Negatywne skutki dotknęłyby również Finlandię i kraje bałtyckie, ale też Szwecję, gdzie nastąpiłaby recesja gospodarcza porównywalna z kryzysem finansowym w UE z 2008 r. Szwedzki PKB skurczyłby się o 10.5 proc.

Negatywnie odbiłoby się to również na nastawionych na przeładunki kontenerowe portach w Polsce i na Litwie, ale zyskałaby na znaczeniu polsko-litewska granica, gdzie wzrósłby przepływ towarów dla państw bałtyckich. Podobnie wzrosłoby znaczenie skandynawskich portów, m.in. w Goeteborgu czy norweskim Trondheim. Kluczowa stałaby się również przeprawa przez most nad cieśniną Sund, choć kontrola towarów spowolniłaby ruch samochodowy.

Krwawy biznes wokół mundialu. Meksykańskie kartele już liczą zyski

Reklama
Reklama

„Rosja odpowiedziałaby na blokadę”

W przypadku częściowej blokady cieśnin przez państwa NATO, gdyby władze Danii i Szwecji, zdecydowały się na zatrzymywanie, kontrolowanie i przetrzymywanie rosyjskich statków, Rosja traciłaby rocznie 30 mld dolarów. Jednak również i w tym scenariuszu ucierpiałby szwedzki eksport i import, kurcząc się o 4,1 proc.

W analizie podkreślono, że częściowa blokada Bałtyku byłaby możliwa w następstwie dramatycznego zdarzenia, takiego jak poważna katastrofa ekologiczna z udziałem floty cieni. – Byłoby to czymś, co wyraźnie mogłoby wpłynąć na polityczny konsensus wokół dalszego podniesienia temperatury (w konflikcie z Rosją) – zauważa Faegersten.

Według eksperta blokada Bałtyku przez państwa NATO byłaby czymś, na co Rosja nie mogłaby sobie pozwolić. – Skutkowałoby to eskalacją, od ataków hybrydowych i gróźb użycia broni jądrowej po użycie siły zbrojnej przeciwko jakiejś części Morza Bałtyckiego – ocenia Faegersten.

Źródła: PAP, Zero.pl, Politea
Reklama
Reklama