We wtorek po godz. 12 nad Bałtykiem, ok. 30 km od Ustki, nad wodami międzynarodowymi doszło do przechwycenia przez parę dyżurną polskich samolotów bojowych rosyjskiego samolotu rozpoznawczego Ił-20 – poinformował we wtorek wicepremier, szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz.

- Polscy piloci przechwycili rosyjską maszynę Ił-20 nad Morzem Bałtyckim. Rosyjski samolot po ostrzeżeniach wycofał się do własnej strefy.
- Władysław Kosiniak-Kamysz nazwał incydent próbą rozpoznania systemów obronnych. Minister podkreślił, że Rosja stale prowadzi działania hybrydowe.
- W samym 2023 r. myśliwce NATO interweniowały ponad 300 razy. Większość tych misji miała miejsce w rejonie Morza Bałtyckiego.
Jak relacjonował minister obrony narodowej, polscy piloci nawiązali kontakt z rosyjską załogą i dali jej jednoznacznie do zrozumienia, że musi opuścić ten rejon. W reakcji na te ostrzeżenia maszyna skierowała się z powrotem w stronę Rosji.
– To pierwsza od dłuższego czasu rosyjska próba zbliżenia się do naszej granicy morskiej po to, żeby rozpoznawać nasze systemy obrony powietrznej – podkreślił Kosiniak-Kamysz.
Zdaniem szefa resortu obrony działania te są kolejnym dowodem na agresywną politykę Kremla.
– Federacja Rosyjska cały czas prowadzi wojnę hybrydową, prowadzi rozpoznanie, jest wrogo nastawiona do wszystkich państw Sojuszu Północnoatlantyckiego – powiedział.
Rosyjskie samoloty regularnie testują obronność NATO
To nie pierwsza niebezpieczna sytuacja w tym rejonie w ostatnich miesiącach. Do poprzedniego przypadku odnotowania rosyjskiego Ił-20 nad Bałtykiem doszło 13 maja. Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych przekazało wówczas, że maszyna wykonywała lot w międzynarodowej przestrzeni powietrznej bez złożonego planu lotu oraz z wyłączonymi transponderami.
Brak włączonych urządzeń identyfikacyjnych stwarza ogromne zagrożenie dla ruchu pasażerskiego. „To kolejne agresywne działania Federacji Rosyjskiej i testowanie naszych systemów obrony powietrznej. Loty bez włączonych transponderów mogą stanowić zagrożenie dla innych samolotów” – pisał wówczas Kosiniak-Kamysz.
Do analogicznych incydentów dochodziło także w kwietniu. Między innymi 8 i 9 kwietnia dyżurne myśliwce przechwyciły ten sam typ maszyny. Od początku rosyjskiej inwazji na Ukrainę w lutym 2022 r. aktywność lotnictwa Sojuszu Północnoatlantyckiego na flance wschodniej uległa znacznemu zintensyfikowaniu.
Myśliwce NATO w ramach misji Baltic Air Policing, która funkcjonuje od 2004 r., startowały już setki razy w celu neutralizacji potencjalnych zagrożeń. W samym 2023 r. piloci Sojuszu interweniowali ponad 300 razy. Większość tych zdarzeń miała miejsce nad wodami Morza Bałtyckiego, gdzie krzyżują się szlaki cywilne i wojskowe.
Rosyjskie maszyny regularnie naruszają standardy bezpieczeństwa. Ignorują obowiązek składania planów lotu i nie nawiązują kontaktu z cywilnymi kontrolerami. Procedura przechwycenia stosowana przez NATO polega na zbliżeniu się do celu, jego identyfikacji wizualnej, wykonaniu zdjęć oraz eskortowaniu go do momentu opuszczenia chronionej strefy.