CBA zatrzymało we wtorek dwóch byłych członków zarządu Polskiej Fundacji Narodowej w śledztwie dotyczącym finansowania kampanii „Sprawiedliwe sądy”. Prokuratura bada, czy doszło do nadużycia uprawnień i wyrządzenia fundacji szkody majątkowej w wielkich rozmiarach. To nie jedyne kontrowersje wokół fundacji. Organizacje pozarządowe od lat wytykali jej olbrzymie wydatki i brak transparentności.

- Centralne Biuro Antykorupcyjne zatrzymało dwóch byłych członków zarządu Polskiej Fundacji Narodowej w śledztwie dotyczącym kampanii „Sprawiedliwe sądy”.
- Prokuratura sprawdza, czy członkowie byłego kierownictwa fundacji nie nadużyli swoich uprawnień i nie doprowadzili do powstania znaczącej szkody majątkowej.
- Również inne działania PFN budziły w ostatnich latach duże kontrowersje. Chodzi m.in. o kosztowny projekt jachtu „I love Poland”, czy o film promocyjny z byłym premierem Mateuszem Morawieckim.
W artykule przywołano też film „Poland: The Royal Tour” z Mateuszem Morawieckim i zarzuty o jego polityczny oraz promocyjny charakter. Autor pokazuje, że PFN była wielokrotnie krytykowana za działania oceniane jako kosztowne, kontrowersyjne i słabo uzasadnione publicznie.
Agenci Centralnego Biura Antykorupcyjnego zatrzymali we wtorek dwóch byłych członków zarządu Polskiej Fundacji Narodowej. Działania przeprowadzono na polecenie prokuratora Prokuratury Regionalnej w Rzeszowie. Jak podała Polska Agencja Prasowa, jednym z zatrzymanych jest Maciej Świrski, były przewodniczący Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji.
Wcześniej rzecznik ministra koordynatora służb specjalnych Jacek Dobrzyński poinformował, że zatrzymano 64-letniego Macieja Ś. oraz 63-letniego Cezarego J. Po przeprowadzeniu przeszukań i zabezpieczeń materiałów dowodowych mężczyźni zostaną przewiezieni do siedziby prokuratury w Rzeszowie.
„Premier? Jest z Sopotu i jego też dotyka ten problem”. Rząd spiera się o najem krótkoterminowy
Kontrowersje wokół kampanii „Sprawiedliwe Sądy”
Polska Fundacja Narodowa (PFN) powstała w 2016 r. z inicjatywy siedemnastu spółek Skarbu Państwa. Zadaniem instytucji miało być promowanie wizerunku Polski za granicą, budowanie marki kraju oraz wspieranie polskiej gospodarki. Fundacja działała jako podmiot powołany przez spółki państwowe do realizacji zadań o charakterze publicznym.
Aktualne śledztwo prokuratury dotyczy podejrzenia nadużycia uprawnień i niedopełnienia obowiązków przez członków zarządu PFN w 2017 r. Chodzi o finansowanie ze środków fundacji kampanii medialnej „Sprawiedliwe sądy”. Jak przekazał Jacek Dobrzyński, kampania ta wyrządziła fundacji szkodę majątkową w wielkich rozmiarach – nie mniejszą niż 8,4 mln zł.
W ramach kampanii w wielu miastach całej Polski zawisły billboardy z hasłami deprecjonującymi sędziów – np. z hasłem „Sędziowie o sobie: nadzwyczajna kasta – czas to zmienić”. Powstała również strona internetowa sprawiedliwesady.pl, która nagłaśniała pojedyncze przypadki przestępstw popełnianych przez sędziów.
Powstały również spoty publikowane w telewizji i w mediach społecznościowych – wszystkie z analogicznym przekazem.
Kampanię przeprowadzono równolegle z reformą wymiaru sprawiedliwości przeprowadzaną przez ówczesny rząd. Opozycja stanowczo protestowała, przekonując, że PFN uderzała w niezależność trzeciej władzy i działała „na polityczne zlecenie” Prawa i Sprawiedliwości.
Jacht za miliony promował Polskę
To nie jedyne kontrowersje wokół działalności PFN w ostatnich latach. W 2018 r. fundacja zakupiła jacht „I love Poland”. Jednostka miała promować Polskę na świecie w ramach obchodów stulecia niepodległości kraju. Organizacje pozarządowe i dziennikarze zwracali jednak uwagę na gigantyczne koszty przedsięwzięcia.
Zakup łodzi kosztował ok. 900 tys. euro, a jej obsługa i naprawy wymagały olbrzymiego budżetu. Według autorów publikowanych wówczas dziennikarskich śledztw, cały projekt kosztował łącznie dziesiątki milionów złotych.
Wartość faktury na zakup jachtu ujawniono dzięki organizacji pozarządowej Watchdog Polska, która wskazywała na brak transparentności. „Sprawy jawności PFN przyspieszyły po złożeniu przez nas zawiadomienia o popełnieniu przestępstwa w związku z nieudostępnianiem informacji publicznej” – komentowali wówczas przedstawiciele fundacji w serwisie X (ówczesnym Twitterze).
„Mamo, jedzie ciężarówka”. Francja 10 lat po tragedii w Nicei
Jean Reno kupił obwarzanki. Ale kazał sobie za to słono zapłacić
W ramach projektu „100×100” przygotowanego z okazji stulecia odzyskania niepodległości PFN sprowadziła do Polski znane osobistości świata kultury, by promowały Polskę za granicą. Jean Reno odwiedził Kraków w grudniu 2018 r. Aktor spacerował po Rynku Głównym, przejechał się dorożką, kupił obwarzanki i uczestniczył w spotkaniach kulinarnych z Ewą Wachowicz.
PFN przedstawiała wizytę jako element budowania pozytywnego wizerunku Polski za granicą. Krytycy wskazywali jednak, że cały program pochłonął ok. 12 mln zł z pieniędzy spółek Skarbu Państwa.
Zdaniem przeciwników takie akcje z gwiazdami filmowymi czy sportowymi stanowiły kosztowną, lecz mało skuteczną formę promocji. Efekty w postaci realnego wzrostu zainteresowania Polską czy korzyści gospodarczych pozostawały niejasne, a wydatki budziły pytania o zasadność angażowania publicznych funduszy w krótkie, efektowne wizyty celebrytów bez widocznego długoterminowego wpływu.
Tusk zapowiada ćwiczenia wojskowe. Do Polski przyjadą Francuzi i Brytyjczycy
Premier Morawiecki i promocja za pieniądze spółek skarbu państwa
Olbrzymie kontrowersje wzbudziła również sprawa filmu „Poland: The Royal Tour” zrealizowanego przy udziale PFN z ówczesnym premierem Mateuszem Morawieckim w roli „przewodnika po Polsce”. Fundacja współprodukowała godzinny dokument dla amerykańskiej telewizji PBS, w którym ówczesny premier oprowadzał widza po polskich atrakcjach – Warszawie, Krakowie, Wrocławiu, Wieliczce, Malborku czy Auschwitz-Birkenau.
Film miał przełamywać stereotypy i pokazywać Polskę jako nowoczesny kraj z bogatą historią. Premiera odbyła się m.in. w Nowym Jorku, Chicago i Los Angeles, a później materiał trafił do samolotów LOT-u oraz platform streamingowych. Morawiecki przedstawiany był jako charyzmatyczny gospodarz, podkreślający polskie osiągnięcia i perspektywy rozwoju.
Opozycja i część mediów uznała produkcję za formę osobistej autopromocji premiera sfinansowanej ze środków publicznych. Fundacja, której budżet opierał się na wpłatach spółek Skarbu Państwa, ponosiła znaczące koszty związane z realizacją i promocją filmu.