Reklama
Reklama
Reklama

Zaskoczenie w odczycie inflacji za maj. Co przyniosą kolejne miesiące?

Takich wieści o majowej inflacji mało kto się spodziewał. Ekonomiści typowali, że wzrost cen w ujęciu rocznym mocno przyspieszy – tymczasem wstępne dane GUS pokazały wyhamowanie. Ale czy to oznacza, że inflacja już nie wzrośnie? – Wpływ konfliktu na Bliskim Wschodzie jeszcze się uwidoczni, ale będzie on mocno rozłożony w czasie – mówi Zero.pl ekspert. Co to oznacza dla naszych portfeli?

Inflacja w maju wyniosła 3,1 proc. w ujęciu rok do roku wobec 3,2 proc. w kwietniu – podał GUS
Inflacja w maju wyniosła 3,1 proc. w ujęciu rok do roku wobec 3,2 proc. w kwietniu – podał GUS (fot. Shutterstock / Shutterstock)
  • Inflacja w maju wyniosła 3,1 proc. rok do roku – podaje GUS w tzw. wstępnym szacunku. To duża pozytywna niespodzianka.
  • Ekonomiści mieli spore obawy, że inflacja przekroczy górne pasmo odchyleń od celu NBP. Wtedy Rada Polityki Pieniężnej mogłaby zacząć mocno rozważać podwyżki stóp procentowych.
  • Majowe zaskoczenie nie oznacza jednak, że inflacja już nie wzrośnie. Zmieniają się tylko prognozy co do tego, gdzie będzie szczyt wzrostu cen.

Przed publikacją tzw. szybkiego szacunku inflacji za maj mało kto spodziewał się, że wzrost cen w Polsce wyhamuje. Eksperci przypominali, że główne ryzyko przecież nie zniknęło: Cieśnina Ormuz pozostaje zablokowana, ropa naftowa i gaz ziemny nie płyną swobodnie na światowe rynki, a to sprawia, że paliwa drożeją i pojawiają się tzw. efekty wtórne. To m.in. wyższe ceny biletów lotniczych, usług turystycznych czy wyższe koszty transportu towarów do sklepów.

Tam mają zamieszkać polscy medaliści olimpijscy. Problemy inwestycji pod Warszawą

Inflacja w maju sprawiła niespodziankę

Prognozy ekonomistów wskazywały, że inflacja w maju wyniesie 3,7 proc. w ujęciu rok do roku. Taki wynik oznaczałby, że wyjdzie ona poza tzw. przedział tolerancji NBP (cel inflacyjny polskiego banku centralnego to 2,5 proc. w ujęciu rok do roku, ale NBP dopuszcza zarówno inflację o 1 pkt proc. wyższą, jak i o 1 pkt proc. niższą, co daje zakres 1,5-3,5 proc.).

Reklama
Reklama

Nic takiego jednak nie miało miejsca. Jak poinformował GUS, inflacja w maju wyniosła 3,1 proc. w ujęciu rocznym wobec 3,2 proc. w kwietniu. Z kolei w ujęciu miesięcznym ceny spadły o 0,3 proc. (ekonomiści zakładali wzrost o 0,2 proc.), podczas gdy w kwietniu rosły o 0,6 proc.

– To jedno z większych zaskoczeń inflacyjnych względem oczekiwań, jakie pamiętamy – mówi portalowi Zero.pl Kamil Łuczkowski, ekonomista Banku Pekao.

Pytany o źródło zaskoczenia, odpowiada: – Głównym sprawcą tej niespodzianki są ceny żywności. GUS podał, że w maju spadły one o 1 proc. w ujęciu miesiąc do miesiąca. To najgłębszy spadek cen żywności w maju od co najmniej 15 lat – a pamiętajmy, że to miesiąc, w którym wykazują one tendencję do wzrostu z powodów sezonowych, na rynek wchodzą bowiem nowalijki. Nie mamy jeszcze dokładnych danych (GUS poda szczegółowy odczyt inflacji za maj 15 czerwca – red.), ale można zakładać, że ta niespodzianka skumulowała się właśnie w cenach owoców i warzyw.

Reklama
Reklama

Rządowy pakiet CPN też dołożył cegiełkę do niższego odczytu inflacji. – Ceny paliw w ujęciu miesiąc do miesiąca wręcz obniżyły się o 0,1 proc., a więc rządowa tarcza paliwowa działa na inflację stabilizująco – mówi Kamil Łuczkowski.

W tym kontekście dobrym prognostykiem jest to, że niższe stawki VAT oraz akcyzy na paliwa będą obowiązywać co najmniej do 15 czerwca. To decyzja rządu. – Minister energii mówił, że pakiet CPN zostanie zawieszony dopiero wtedy, kiedy rynkowe ceny ropy zbliżą się do poziomów sprzed wybuchu konfliktu na Bliskim Wschodzie – przypomina ekonomista Pekao.

Tym samym stawka VAT na paliwo do połowy czerwca będzie wynosić 8 proc. (przed wprowadzeniem pakietu CPN było to 23 proc.). Obowiązywać też będzie niższa stawka akcyzy: w przypadku litra benzyny została ona zmniejszona o 29 gr, a w przypadku oleju napędowego – o 28 gr.

Inflacja w maju niżej – ale to nie znaczy, że już nie wzrośnie

Co dalej z inflacją? I co ze stopami procentowymi? – Rada Polityki Pieniężnej wskazywała, że jeśli inflacja przekroczy górną granicę pasma odchyleń od celu NBP, czyli 3,5 proc. w ujęciu rocznym, to zacznie zastanawiać się nad podwyżkami stóp procentowych – przypomina Kamil Łuczkowski. – Obecnie ryzyko przekroczenia tej granicy mocno odsunęło się w czasie. Teraz prognozujemy, że szczyt inflacji wypadnie w IV kwartale 2026 r. i będzie to wartość w okolicach właśnie 3,5 proc. rok do roku. Wcześniej zakładaliśmy, że będzie to ok. 4 proc.

Reklama
Reklama

– W takim scenariuszu podwyżek stóp procentowych najpewniej nie zobaczymy w ogóle w 2026 r. – dodaje nasz rozmówca.

Ekonomiści przewidują, że inflacja będzie jeszcze rosła, ale nie wykona jakiegoś gigantycznego skoku. „Po pierwszym szoku, który podbił ceny paliw w marcu, ogólna presja inflacyjna wydaje się ograniczona” – piszą w komentarzu analitycy ING Banku Śląskiego.

Kamil Łuczkowski jest zdania, że światowa gospodarka nieco przyzwyczaiła się do mocno zmiennych doniesień z Bliskiego Wschodu. – Ceny rynkowe ropy naftowej i gazu ziemnego zmniejszyły amplitudę wahań w porównaniu do tego, co widzieliśmy jeszcze kilka miesięcy temu – mówi.

Łepkowska broni wsparcia dla artystów. „Dopłacamy też do emerytur rolników”

Reklama
Reklama

Jak dodaje, wpływ konfliktu na inflację będzie się uwidaczniał. W końcu nie bez powodu mówimy o tym, że inflacja może jeszcze wzrosnąć w porównaniu z obecnymi poziomami. – Ale wpływ ten będzie mocno rozłożony w czasie, na wiele miesięcy do przodu – zastrzega.

– To, że majowy odczyt nie pokazał rozlewania się inflacji paliwowej na inne kategorie w koszyku, nie oznacza, że to się już w ogóle nie stanie – tłumaczy ekonomista. – Nawet jeśli dojdzie do zawarcia porozumienia Bliskim Wschodzie, to ceny ropy i gazu nie spadną od razu do poziomów sprzed konfliktu.

 

Źródło: Zero.pl
Reklama
Reklama