Reklama
Reklama
Reklama

Samsung ponosi ceny chipów, rynek smartfonów w kryzysie. Gdzie jest sufit?

Samsung znowu podniósł ceny produkcji chipów dla swoich klientów i dołożył wyższe stawki firmom z USA i Chin. To ponownie może wpłynąć na ceny wielu urządzeń, a efekty kryzysu widać już na rynku smartfonów. Sprzedaż w Europie wyraźnie spadła.

samsung-galaxy-z-fold8-ultra-51
Samsung Galaxy Z Fold8 Ultra (fot. Arkadiusz Dziermański / Kanał Zero)
  • Samsung ponownie podniósł ceny produkcji chipów, jednocześnie dzieląc swoich klientów. Firmy z USA i Chin dostały wyższe podwyżki.
  • Decyzja może odbić się na cenach różnych urządzeń. Od smartfonów, przez konsole, po karty graficzne. 
  • Kryzys na rynku pamięci już mocno uderzył w rynek smartfonów. Sprzedaż w Europie wyraźnie spadła. 

Jak informuje Reuters, Samsung poinformował swoich klientów o kolejnej turze podwyżek cen produkcji chipów. Widać w tym faworyzowanie części klientów, bo niższe stawki dostały firmy z Tajwanu. 

Dla USA i Chin drożej, dla Tajwanu drogo. Kogo dotkną podwyżki?

Samsung przedstawił swoim klientom kontraktowym nowe stawki produkcji chipów dla nowych zamówień złożonych w lipcu 2026 r. Nowe stawki są różne i co ciekawe, uzależnione od regionu pochodzenia klienta. Firmy z USA i Chin dostały podwyżki o 10-15 proc., a z Tajwanu o 5-10 proc. 

Mogłoby się wydawać, że nie chodzi tu o zależności biznesowe, a o technologię produkcji chipów, ale w przypadku konkretnie procesu technologicznego 4 nm firmy z USA i Chin oraz Tajwanu dostały różne stawki. Konkretnie chodzi tu np. amerykańskiego Qualcomma i tajwański TSMC. 

Reklama
Reklama

Co ciekawe, to może odbić się na innym dziale Samsunga. W końcu smartfony koreańskiego producenta korzystają zarówno z procesorów Qualcomma, jak i własnych Exynosów. Więc w przypadku podwyżki cen procesorów dział mobilny Samsunga odczuje to na swojej kieszeni. Tu zdecydowanie nie ma miejsca na sentymenty. 

Podwyżki dotkną różne firmy. Z usług Samsunga korzystają producenci aut, jak BYD i wielu innych producentów z Chin, oraz Tesla. Z kolei podwyżki cen przy produkcji w starszym procesie 8 nm uderzą w branżę gamingową. Z tak wykonanych chipów korzystają Nintendo w Switchu 2 oraz producenci kart graficznych w odświeżonej wersji RTX-a 3060. 

Wyższe ceny mają oczywiście związek z niesłabnącym popytem na centra AI i Samsung jest jedną z niewielu firm na rynku, które mogą się z tego cieszyć. Firma zarabia krocie na produkcji modułów pamięci, gdzie też nie widać końca podwyżek. Teraz może do tego dołączyć dział produkcji chipów, bo fabryki Koreańczyków przynoszą straty od 2022 r. Aktualnie niektóre linie produkcyjne są zajęte nawet do końca 2027 r., a idące za tym wzrosty przychodów mają pojawić się już w drugiej połowie 2026 r. i mowa jest o dwucyfrowych liczbach. 

Rynek smartfonów już się kurczy, a będzie tylko gorzej

Ceny produkcji smartfonów już od dawna stoją na głowie ze względu na rosnące ceny modułów pamięci. Teraz skumulują się ze wzrostem ten procesorów. Jeśli ktoś zastanawia się, czy jest jakaś nadzieja na zmiany, to raczej nie mam dobrej informacji. Końca cały czas nie widać i analitycy są zgodni, że szalone ceny bez górnej granicy wzrostu zostaną z nami jeszcze przez długi czas.

Reklama
Reklama

Widać to już coraz mocniej na rynku smartfonów, który w Europie w II kwartale 2026 r. skurczył się o 10 proc. względem analogicznego okresu 2025 r. i do klientów trafiło 35 mln urządzeń. Analitycy Counterpoint wskazują, że to efekt kryzysów finansowych w różnych krajach połączony z brakiem promocji sprzętowych. Producenci pilnują swoich marży i nie są skłonni do czasowych obniżek. 

Granice podwyżek nie istnieją. Ceny pamięci RAM wzrosły o prawie 500 proc.

Analitycy przewidują dalszy spadek wynikający głównie z tego, że mocno spada sprzedaż urządzeń z niższych półek cenowych, szczególnie w Europie Wschodniej. Zapasy nieco starszych modeli są skromne, a ich następcy trafiają na rynek w znacznie wyższych cenach. 

Obecna sytuacja coraz mocniej przybliża nas do duopolu Apple i Samsunga, którzy w II kwartale 2026 r. zgarnęli łącznie 68 proc. rynku i udział obu firm wzrósł. W przypadku Samsunga z 31 do 34 proc., a w przypadku Apple'a z 25 do 34 proc. Jednocześnie Xiaomi spadł z 19 do 15 proc., Oppo z 6 do 4 proc., a Honor z 4 do 3 proc. Udział pozostałych producentów skurczył się z 14 do 11 proc. 

Dlaczego jest to problem? Apple i Samsung nie słyną z innowacji, a posiadanie dominującej pozycji spowoduje, że firmy nie będą musiały silić się na duże zmiany w swoich urządzeniach, bo nie będzie konkurencji, która ich do tego zmusi. 

Arkadiusz Dziermański
Arkadiusz DziermańskiDziennikarz
Reklama
Reklama