Brak aktywności fizycznej przestał być wyłącznie kwestią indywidualnych wyborów. Międzynarodowy zespół naukowców na łamach „Translational Exercise Biomedicine” alarmuje, że to efekt systemowej porażki współczesnych społeczeństw, które skutecznie wyeliminowały ruch z naszej codzienności.

- Współczesna urbanizacja, praca siedząca oraz usługi cyfrowe stworzyły środowisko sprzeczne z ludzką biologią, kształtowaną przez setki tysięcy lat.
- Pomimo istnienia oficjalnych strategii WHO, globalne wskaźniki ruchu dramatycznie spadają – problem dotyczy ponad 80 proc. nastolatków.
- Sami eksperci apelują o powołanie Globalnego Sojuszu na rzecz Aktywności Fizycznej oraz ostrzegają, że leki na otyłość nie zastąpią ruchu.
Przez około 200 tys. lat ludzka fizjologia kształtowała się w warunkach wymagających regularnego wysiłku, gdzie ruch był warunkiem koniecznym do przetrwania. Tymczasem w ciągu zaledwie jednego stulecia radykalnie zmieniliśmy zasady gry. Gęsta urbanizacja, rozwój transportu, powszechność pracy siedzącej, a także dominacja usług cyfrowych i edukacji opartej na spędzaniu czasu przy biurku sprawiły, że aktywność fizyczna przestała być naturalnym elementem dnia.
Autorzy publikacji wskazują na głębokie ewolucyjne niedopasowanie między biologicznymi uwarunkowaniami człowieka a środowiskiem, które sami sobie stworzyliśmy. Brak ruchu stał się jednym z najpoważniejszych globalnych wyzwań zdrowotnych XXI wieku. Nie wynika on jednak z braku wiedzy, lecz z porażki we wdrażaniu gotowych, opisanych już dawno temu w międzynarodowych dokumentach rozwiązań systemowych.
Ewolucyjne niedopasowanie i alarmujące statystyki
Przytoczone w raporcie dane z globalnego monitoringu są zatrważające. Jeszcze przed wybuchem pandemii COVID-19 ponad jedna czwarta dorosłych na świecie nie osiągała zalecanego poziomu aktywności fizycznej. Problem ten najmocniej dotyka kobiety, mieszkańców krajów o wysokich dochodach oraz dynamicznie rozwijające się aglomeracje. Najbardziej dramatycznie sytuacja wygląda jednak wśród młodzieży – ponad 80 proc. nastolatków cierpi na chroniczny niedobór ruchu w ciągu dnia.
Co gorsza, pandemia dodatkowo pogłębiła ten kryzys, wymuszając izolację, a powrót do wcześniejszych, i tak niewystarczających nawyków, okazał się niepełny. Eksperci z Hongkongu, Włoch oraz Szwajcarii podkreślają, że oficjalnie przyjęte programy, w tym m.in. Światowy Plan Działań WHO na rzecz Aktywności Fizycznej, pozostają jedynie na papierze. „Strategie zostały przyjęte, ale nie są konsekwentnie realizowane na odpowiednią skalę” – punktuje prof. Yannis P. Pitsiladis.
Leki na otyłość to za mało – potrzebujemy systemowych zmian
W dobie rosnącej popularności nowoczesnej farmakoterapii, zwłaszcza leków z grupy analogów GLP-1 stosowanych w leczeniu otyłości, naukowcy studzą nadmierny optymizm. Choć preparaty te wykazują dużą skuteczność, nie mogą one odwracać uwagi opinii publicznej i rządzących od kluczowego problemu. Inwestowanie w przestrzeń publiczną oraz systemy wspierające codzienną aktywność fizyczną jest absolutnym priorytetem. Medykamenty nie zastąpią bowiem naturalnych korzyści płynących z wysiłku.
Niezbędnym uzupełnieniem leczenia otyłości muszą być regularne ćwiczenia, ze szczególnym uwzględnieniem treningu oporowego, który pozwala zachować masę mięśniową i pełną sprawność organizmu. Aby realnie zmienić sytuację, autorzy komentarza proponują powołanie niezależnego Globalnego Sojuszu na rzecz Promocji Aktywności Fizycznej. Nowa instytucja miałaby zająć się realnym wdrażaniem polityk zdrowotnych, a nie tylko formułowaniem kolejnych ogólnych apeli. Profesor Fabio Pigozzi ostrzega, że dalsza powściągliwość w działaniu grozi katastrofalnym pogłębieniem globalnego kryzysu.