Reklama
Reklama
Reklama

Siedzący tryb życia to porażka systemu. Naukowcy biją na alarm

Brak aktywności fizycznej przestał być wyłącznie kwestią indywidualnych wyborów. Międzynarodowy zespół naukowców na łamach „Translational Exercise Biomedicine” alarmuje, że to efekt systemowej porażki współczesnych społeczeństw, które skutecznie wyeliminowały ruch z naszej codzienności.

Dzieci grają w piłkę
Dzieci grają w piłkę (fot. matimix / Shutterstock)
  • Współczesna urbanizacja, praca siedząca oraz usługi cyfrowe stworzyły środowisko sprzeczne z ludzką biologią, kształtowaną przez setki tysięcy lat.
  • Pomimo istnienia oficjalnych strategii WHO, globalne wskaźniki ruchu dramatycznie spadają – problem dotyczy ponad 80 proc. nastolatków.
  • Sami eksperci apelują o powołanie Globalnego Sojuszu na rzecz Aktywności Fizycznej oraz ostrzegają, że leki na otyłość nie zastąpią ruchu.

Śledź z nami DZIEŃ NA ŻYWO

Przez około 200 tys. lat ludzka fizjologia kształtowała się w warunkach wymagających regularnego wysiłku, gdzie ruch był warunkiem koniecznym do przetrwania. Tymczasem w ciągu zaledwie jednego stulecia radykalnie zmieniliśmy zasady gry. Gęsta urbanizacja, rozwój transportu, powszechność pracy siedzącej, a także dominacja usług cyfrowych i edukacji opartej na spędzaniu czasu przy biurku sprawiły, że aktywność fizyczna przestała być naturalnym elementem dnia.

Autorzy publikacji wskazują na głębokie ewolucyjne niedopasowanie między biologicznymi uwarunkowaniami człowieka a środowiskiem, które sami sobie stworzyliśmy. Brak ruchu stał się jednym z najpoważniejszych globalnych wyzwań zdrowotnych XXI wieku. Nie wynika on jednak z braku wiedzy, lecz z porażki we wdrażaniu gotowych, opisanych już dawno temu w międzynarodowych dokumentach rozwiązań systemowych.

Reklama
Reklama

Ewolucyjne niedopasowanie i alarmujące statystyki

Przytoczone w raporcie dane z globalnego monitoringu są zatrważające. Jeszcze przed wybuchem pandemii COVID-19 ponad jedna czwarta dorosłych na świecie nie osiągała zalecanego poziomu aktywności fizycznej. Problem ten najmocniej dotyka kobiety, mieszkańców krajów o wysokich dochodach oraz dynamicznie rozwijające się aglomeracje. Najbardziej dramatycznie sytuacja wygląda jednak wśród młodzieży – ponad 80 proc. nastolatków cierpi na chroniczny niedobór ruchu w ciągu dnia.

Co gorsza, pandemia dodatkowo pogłębiła ten kryzys, wymuszając izolację, a powrót do wcześniejszych, i tak niewystarczających nawyków, okazał się niepełny. Eksperci z Hongkongu, Włoch oraz Szwajcarii podkreślają, że oficjalnie przyjęte programy, w tym m.in. Światowy Plan Działań WHO na rzecz Aktywności Fizycznej, pozostają jedynie na papierze. „Strategie zostały przyjęte, ale nie są konsekwentnie realizowane na odpowiednią skalę” – punktuje prof. Yannis P. Pitsiladis.

Leki na otyłość to za mało – potrzebujemy systemowych zmian

W dobie rosnącej popularności nowoczesnej farmakoterapii, zwłaszcza leków z grupy analogów GLP-1 stosowanych w leczeniu otyłości, naukowcy studzą nadmierny optymizm. Choć preparaty te wykazują dużą skuteczność, nie mogą one odwracać uwagi opinii publicznej i rządzących od kluczowego problemu. Inwestowanie w przestrzeń publiczną oraz systemy wspierające codzienną aktywność fizyczną jest absolutnym priorytetem. Medykamenty nie zastąpią bowiem naturalnych korzyści płynących z wysiłku.

Niezbędnym uzupełnieniem leczenia otyłości muszą być regularne ćwiczenia, ze szczególnym uwzględnieniem treningu oporowego, który pozwala zachować masę mięśniową i pełną sprawność organizmu. Aby realnie zmienić sytuację, autorzy komentarza proponują powołanie niezależnego Globalnego Sojuszu na rzecz Promocji Aktywności Fizycznej. Nowa instytucja miałaby zająć się realnym wdrażaniem polityk zdrowotnych, a nie tylko formułowaniem kolejnych ogólnych apeli. Profesor Fabio Pigozzi ostrzega, że dalsza powściągliwość w działaniu grozi katastrofalnym pogłębieniem globalnego kryzysu.

Reklama
Reklama