Reklama
Reklama
Reklama

„Cała ta decyzja jest wzięta z kosmosu”. Trump zmienia zalecenia ws. szczepień dzieci

TYLKO NA

– Na antyszczepionkowych forach już zaczyna się narracja: „prezydent Stanów Zjednoczonych zdecydował, więc musi mieć rację” – tak prof. Tomasz Dzieciątkowski, wirusolog, komentuje nowe rozporządzenie Donalda Trumpa, które ogranicza listę szczepień zalecanych dla dzieci. Tłumaczy również możliwe konsekwencje wzrostów zachorowań na zapalenie wątroby typu B czy grypę.

Donald Trump zmienia zalecenia szczepień dzieci. Ekspert komentuje
Donald Trump zmienia zalecenia szczepień dzieci. Ekspert komentuje (fot. BONNIE CASH / POOL / PAP / EPA)
  • Prezydent USA Donald Trump podpisał w poniedziałek rozporządzenie wykonawcze dotyczące rekomendacji szczepień dzieci. Lista zalecanych podstawowych szczepień skurczyła się do 11.
  • – Decyzja o zmianie federalnych rekomendacji szczepień dla dzieci jest o tyle bezsensowna, że postuluje się w niej rozdzielenie szczepionki trójwalentnej MMR na trzy osobne preparaty – mówi Zero.pl wirusolog prof. Tomasz Dzieciątkowski. – Takich monowalentnych szczepionek po prostu nie ma na rynku amerykańskim – zauważa.
  • Ekspert odnosi się również do stwierdzeń Donalda Trumpa łączących szczepienia z autyzmem. Jak podkreśla, nie ma żadnych dowodów na taki związek.

Prezydent USA Donald Trump podpisał w poniedziałek rozporządzenie wykonawcze rekomendujące zmianę kalendarza szczepień dzieci. Dokument ustanawia „złoty standard” zaleceń obejmujący jedynie 11 podstawowych szczepionek oraz rozłożenie dawek w czasie. Szczepienia przeciw wirusowemu zapaleniu wątroby typu B, COVID-19, grypie oraz niektóre inne nie będą już zalecane dla wszystkich dzieci.

Trumpowi towarzyszył w Gabinecie Owalnym sekretarz ds. zdrowia i opieki społecznej John F. Kennedy Jr. Rozporządzenie ma charakter wytycznych. Poszczególne stany, a nie rząd federalny, ustalają wymagania szczepień dla dzieci uczęszczających do szkół.

Prestiż bez kanalizacji. Kupili mieszkania, w których nie mogą żyć. „Stoimy w miejscu”

Reklama
Reklama

„72 wkłuć dla naszych pięknych, zdrowych dzieci”

– Zbyt długo Ameryka zalecała dzieciom więcej szczepionek niż jakikolwiek inny porównywalny kraj, a w niektórych przypadkach (zalecała) nawet dwukrotnie więcej dawek niż w niektórych krajach europejskich – uzasadniał Trump. – W wielu przypadkach wymagaliśmy 72 wkłuć dla naszych pięknych, zdrowych, wspaniałych i delikatnych małych dzieci – powiedział prezydent.

Trump wyraził również nadzieję, że „uda się rozdzielić” szczepionkę MMR, czyli preparat skojarzony przeciw trzem chorobom: odrze, śwince i różyczce. Zgodnie z zaleceniami, każda z tych szczepionek miałaby być podawana dzieciom oddzielnie.

Prezydent przedstawił ten krok również jako istotny element działań mających na celu zbadanie przyczyn autyzmu. Określił tę zmianę jako „wielkie zwycięstwo praw rodziców”.

Reklama
Reklama

W rozmowie z Zero.pl prof. Tomasz Dzieciątkowski, wirusolog z Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego, zwraca uwagę na zmianę retoryki Roberta F. Kennedy’ego. – Jeszcze tydzień temu w CNN lansował pogląd, że w obliczu rosnącego zagrożenia odrą warto się szczepić, i to właśnie szczepionką MMR – zauważa.

„Cała ta decyzja jest wzięta z kosmosu”

– Decyzja o zmianie federalnych rekomendacji szczepień dla dzieci jest o tyle bezsensowna, że postuluje się w niej rozdzielenie szczepionki trójwalentnej MMR na trzy osobne preparaty – zauważa prof. Dzieciątkowski. – Trzeba jednak pamiętać, że takich monowalentnych szczepionek po prostu nie ma na rynku amerykańskim – dodaje.

Firmy farmaceutyczne musiałyby od nowa przeprowadzić badania kliniczne, a to oznacza ogromne koszty i wieloletnie opóźnienia. Cała ta decyzja jest wzięta z kosmosu.

Prof. Tomasz Dzieciątkowski
wirusolog

Również eksperci Centrum Kontroli i Prewencji Chorób (CDC) informują, że większość pacjentów nie ma powikłań po MMR, a przyjęcie szczepionki jest znacznie bezpieczniejsze niż same choroby. Dr Andrew Racine, prezes Amerykańskiej Akademii Pediatrycznej (AAP), ocenił rozporządzenie jako niebezpieczne i nieoparte na złotym standardzie nauki.

– Opóźnianie lub pomijanie dawek jest ryzykowne, zwłaszcza gdy odra nadal się rozprzestrzenia, a dzieci wracają do szkoły – stwierdził.

Reklama
Reklama

Susza już niemal w całym kraju. Rolnicy apelują o pomoc i zmianę prawa

Odra powróciła do Stanów Zjednoczonych

Stany Zjednoczone od blisko dwóch lat zmagają się z epidemią odry. Szczególnie mocno dotyka ona ultrakonserwatywne społeczności w Teksasie i Nowym Meksyku. – Zachorowania na odrę praktycznie nie dotyczą osób zaszczepionych dwiema dawkami szczepionki MMR – zauważa prof. Dzieciątkowski. – Mogą natomiast dotyczyć dorosłych, którzy pozostają niezaszczepieni bądź są zaszczepieni niekompletnie – zauważa.

W ubiegłym roku w Stanach Zjednoczonych odnotowano już trzy zgony z powodu tej choroby. Dzieciątkowski zauważa, że ostatnio ukazała się na łamach „Annals of Internal Medicine” praca farmakoekonomiczna, w której naukowcy wyliczyli, że szacunkowy koszt społeczny związany z epidemią w stanie Nowy Meksyk wyniósł ok. 5,4 mln dolarów.

Nie ma żadnych podstaw do wiązania szczepionek z autyzmem

Eksperci miażdżą sugestie Donalda Trumpa o związku szczepień z autyzmem. Zarówno CDC, jak i AAP są zgodni, że szczepionka skojarzona przeciw odrze, śwince i różyczce nie odpowiada za wzrost diagnoz autyzmu.

W mediach społecznościowych zabrał głos republikański senator Bill Cassidy, przewodniczący komisji ds. zdrowia – z wykształcenia gastroenterolog. Napisał, że prezydent nie ma wystarczającej wiedzy specjalistycznej do wprowadzania zmian w kalendarzu szczepień.

„Szczepionki są w przeważającej mierze bezpieczne. Szczepionki są skuteczne. Szczepionki nie powodują autyzmu” – podkreślił.

Reklama
Reklama

Prof. Tomasz Dzieciątkowski zauważa w rozmowie z Zero.pl, że jeszcze dwa tygodnie temu ukazało się zamieszczone przez „The Pediatric Infectious Disease Journal” badanie kohortowe obejmujące ok. 2,5 mln amerykańskich dzieci, które po raz kolejny wykazało brak jakiegokolwiek związku tego typu.

Kto wyciągnie kasztany z ognia?

– Mimo że ani Donald Trump, ani Robert F. Kennedy junior nie mają wykształcenia medycznego – są uważani za osoby opiniotwórcze – zauważa prof. Tomasz Dzieciątkowski. – Na antyszczepionkowych forach już zaczyna się narracja: „prezydent USA zdecydował, więc musi mieć rację”. W rzeczywistości nie jest jednak osobą, na opiniach której należałoby opierać jakąkolwiek politykę zdrowotną – ocenia.

Trump ma władzę do 2028 roku. Jego następca być może będzie musiał sam wyciągać te kasztany z ognia. Trzeba jednak wyraźnie podkreślić, że są to jedynie ogólne rekomendacje federalne. Każdy stan prowadzi własną politykę – może na przykład uzależnić przyjęcie dziecka do szkoły od konkretnych szczepień.

Prof. Tomasz Dzieciątkowski

Jak podkreśla prof. Dzieciątkowski, w przypadku zapalenia wątroby typu A – przy zachowaniu podstawowej higieny rąk – ryzyko zakażenia jest stosunkowo niskie. Z zupełnie inną sytuacją mamy do czynienia w przypadku zapalenia wątroby typu B.

Reklama
Reklama

– To choroba, która zwłaszcza u małych dzieci pozostawia wątrobę mocno zdewastowaną, co może skończyć się marskością. Dziecko, które ulegnie takiemu zakażeniu, już w wieku szkolnym może wymagać poszukiwania dawcy wątroby – mówi.

Profesor wyjaśnia, że dla wielu chorób wirusowych nie mamy skutecznego leczenia. Najlepszą ochroną pozostaje profilaktyka. – Grypa może przejść w zapalenie płuc, a to wcale nie jest choroba „w kij dmuchał” – nawet w krajach rozwiniętych i nawet w XXI wieku – zauważa i podkreśla, że dostęp do opieki zdrowotnej w Stanach Zjednoczonych jest nierówny. Istnieją osoby, które nie mają praktycznie żadnego ubezpieczenia.

Źródła: Zero.pl, PAP, BBC.com
Reklama
Reklama