Reklama
Reklama
Reklama

Tajemniczy kod. Co zeznał kluczowy świadek w sprawie Sławomira Nowaka

TYLKO NA
spoldzielnia_nowak_info-jedynka-desktop-1
Sławomir Nowak. W sprawie dotyczącej Ukrawtodoru zeznawał kluczowy świadek. (fot. Michal Fludra/Newspix.pl / Shutterstock)
Dodaj do ulubionych źródeł w Google

„Kiedy kolejny żart?” – to zdanie miało być pytaniem o przekazanie pieniędzy – wynika z ujawnionej przez Transparency International Ukraine relacji z zeznań Jacka P., kluczowego świadka w sprawie dotyczącej byłego polskiego ministra transportu. Sławomir Nowak odrzuca jego oskarżenia. Zero.pl uzyskało odpowiedzi ukraińskiej prokuratury i sądu dotyczące sprawy.

  • Jacek P., wieloletni znajomy byłego ministra, zeznał na Ukrainie, że do uzgadniania przekazywania pieniędzy używano kodu opartego na nawiązaniach do polskich komedii i piosenek. Nowak podważa jego wiarygodność.
  • Sprawa dotyczy nielegalnych kontaktów między ukraińskim biznesem a tamtejszą administracją publiczną. Przedsiębiorcy mieli opłacać urzędników. Jednym z opłacanych – zdaniem śledczych – mógł być pracujący na Ukrainie Sławomir Nowak.
  • Ukraińska prokuratura przekazała Zero.pl szczegóły porozumienia dotyczącego 300 tys. euro miesięcznie. Podała też kwoty, które według oskarżenia rzeczywiście przekazano.
  • Nowak na Ukrainie ma status świadka, oskarżony jest w Polsce. Nie przyznaje się do zarzucanych mu przestępstw. Część zarzutów dotyczących jego działalności w Polsce prawomocnie umorzono, ale sprawa związana z Ukrawtodorem nadal się toczy.

Sławomir Nowak to były poseł Platformy Obywatelskiej i minister transportu w rządzie Donalda Tuska w latach 2011–2013. Przez lata był jednym z najbliższych współpracowników szefa rządu. Później, w latach 2016–2019, kierował Ukrawtodorem – ukraińską państwową agencją odpowiedzialną za budowę i remonty dróg.

Sprawa karna, w której jest oskarżony, dotyczy przede wszystkim jego działalności na Ukrainie. Według polskich i ukraińskich śledczych Nowak przyjmował łapówki od przedsiębiorców realizujących kontrakty drogowe w zamian za korzystne dla nich decyzje. Prokuratura uważa, że pieniądze trafiały do Polski między innymi za pośrednictwem spółek i osób z otoczenia Nowaka.

Były minister został zatrzymany przez CBA w lipcu 2020 r., a w grudniu 2021 r. prokuratura skierowała przeciwko niemu akt oskarżenia do polskiego sądu.

Reklama
Reklama

Obecnie toczą się dwa postępowania: w Polsce i na Ukrainie. W Polsce Nowak ma status oskarżonego. Na Ukrainie jest świadkiem w sprawie karnej dotyczącej jednego z przedsiębiorców, który miał wręczać łapówki.

Sprawa Nowaka w ostatnich latach wzbudzała ogromne emocje. Dla jednych polityk ten stał się bowiem symbolem przekrętów środowiska Koalicji Obywatelskiej. Dla drugich – czołowym przykładem niszczenia przeciwników politycznych przez ekipę Prawa i Sprawiedliwości.

„Żarty” i pieniądze

10 grudnia 2024 r. przed ukraińskim Wyższym Sądem Antykorupcyjnym zeznawał Jacek P., wieloletni współpracownik i przyjaciel Sławomira Nowaka. W Polsce został objęty aktem oskarżenia razem z Nowakiem (we wrześniu 2022 r., po wyłączeniu jego sprawy do odrębnego rozpoznania, sąd skazał P. na trzy lata pozbawienia wolności w zawieszeniu na pięć lat oraz grzywnę; współpracował z prokuraturą i zgodził się na dobrowolne poddanie karze). W ukraińskim procesie przedsiębiorcy Ołeksandra Tislenki występuje jako świadek oskarżenia.

Reklama
Reklama

Jego zeznania opisała Transparency International Ukraine, organizacja monitorująca postępowania przed Wyższym Sądem Antykorupcyjnym. Według jej relacji P. mówił o kodzie, którym porozumiewali się wręczający i przyjmujący łapówki. Nawiązywał on do polskich komedii i piosenek. Pytanie o „kolejny żart” miało w rzeczywistości dotyczyć następnego przekazania pieniędzy.

P. opowiadał również o gotówce otrzymywanej od Tislenki. Według relacji Transparency International Jacek P. za pieniądze pochodzące od przedsiębiorcy kupił mieszkanie w Warszawie i samochód.

Tislenko jest właścicielem Altcomu, firmy realizującej remont odcinków trasy M-05 łączącej Kijów z Odessą. Kontrakt finansowano z kredytu Europejskiego Banku Odbudowy i Rozwoju.

Polska spółka i 300 tys. euro miesięcznie

Z pytaniami o zeznania P., przepływy pieniędzy oraz dowody zwróciliśmy się do Narodowego Biura Antykorupcyjnego Ukrainy. Odpowiedź otrzymaliśmy od Specjalnej Prokuratury Antykorupcyjnej Ukrainy, czyli SAP.

Prokuratura przedstawiła wersję oskarżenia. Według niej korzyści majątkowe były zapłatą za utrzymanie płatności z kontraktu, zgodę na przesunięcie terminu zakończenia prac oraz odstąpienie od wcześniejszego rozwiązania umowy. Innymi słowy: biznes Tislenki płacił za to, żeby urzędnicy przymknęli oko na wadliwe realizowanie umowy. TI Ukraine opisuje, że Altcom miał uniknąć ok. 9 mln euro kary i wcześniejszego rozwiązania kontraktu.

Reklama
Reklama

SAP przekazała nam, że w październiku 2016 r. przedsiębiorca spotkał się z zaufaną osobą ówczesnego pełniącego obowiązki szefa Ukrawtodoru, czyli Sławomira Nowaka. Rozmawiano o wykorzystaniu polskiej spółki do przekazywania korzyści. Jej kapitał miał pochodzić z pieniędzy kontrolowanych firm i być dzielony po połowie.

Później – według SAP – osiągnięto porozumienie dotyczące przekazywania 300 tys. euro miesięcznie. Prokuratura wskazała zarazem, że w latach 2017–2019 przekazano łącznie 370,2 tys. euro i 275 tys. dolarów, czyli znacznie mniej, niż wynikało z ustalenia. Skąd ta rozbieżność – śledczy nie wyjaśniają.

Przeczytaj też: Dwa domy, trzy mieszkania i 1,9 mln zł długu. CBA sprawdzi oświadczenia majątkowe polityka KO

Nowak: Chciałem pomóc znajomemu znaleźć pracę

17 kwietnia 2026 r. przed ukraińskim sądem zeznawał sam Nowak. Uczestniczył w rozprawie zdalnie z Polski. Przypomnijmy, że w procesie Tislenki ma status świadka.

Jak relacjonuje TI Ukraine, były minister nazwał Jacka P. „przestępcą” i „oszczercą”. Mówił, że znajomy prowadził operacje finansowe za jego plecami.

Nowak potwierdził, że znał się z P. od 2004 r. Przyznał też, że w 2017 r. to on przedstawił Jacka P. Tislence. Wskazał, że chciał po prostu pomóc znajomemu w znalezieniu pracy.

Reklama
Reklama

Według relacji TI znajomość doprowadziła do utworzenia firmy budowlanej, która miała działać na polskim rynku, a P. został w niej menedżerem. Nowak zaprzeczał, by sam miał w tym przedsięwzięciu interes finansowy.

Odrzucał również zarzuty dotyczące kontraktu drogowego. Wskazywał, że umowę z Altcomem podpisano przed objęciem przez niego stanowiska.

Swoją rolę przy podpisywaniu aneksów porównał do funkcji notariusza: miał jedynie potwierdzać rezultaty uzgodnień między ministerstwami i międzynarodowymi instytucjami finansowymi. Zaprzeczył nieoficjalnym porozumieniom z Tislenką.

Przeczytaj też: Znowu afera w warszawskim szpitalu. Odesłali ciężarną, 20 minut później urodziła w łazience

Reklama
Reklama

Jeden świadek, różne postępowania

Zastrzeżenia do zeznań P. mają znaczenie także ze względu na rozstrzygnięcie, które zapadło w Polsce.

W lutym 2026 r. Sąd Okręgowy w Warszawie prawomocnie utrzymał umorzenie tzw. polskiego wątku sprawy Nowaka, obejmującego 17 zarzutów. Chodziło między innymi o zarzuty przyjmowania korzyści za pomoc w zdobywaniu stanowisk i kontraktów w państwowych spółkach.

Powodem był – jak zaznaczył sąd – „oczywisty brak faktycznych podstaw oskarżenia”. W uzasadnieniu sąd wskazywał na brak innych dowodów potwierdzających obciążające relacje P.

Rozstrzygnięcie nie objęło jednak zarzutów związanych z działalnością Nowaka w Ukrawtodorze. Te nadal rozpatruje polski sąd. Były minister nie przyznaje się do winy.

SAP wyjaśniła Zero.pl, że postępowanie dotyczące ówczesnego szefa Ukrawtodoru przekazano polskim organom. W ukraińskim procesie Tislenki Nowak występuje jako świadek, choć w Polsce sam jest oskarżony.

Jednocześnie gdyby okazało się, że na Ukrainie w sprawie przeciwko przedsiębiorcy sąd uznałby, że jego bezprawna działalność związana była z nielegalnym porozumieniem ze Sławomirem Nowakiem, okoliczność ta mogłaby (choć nie musiała) mieć znaczenie dla polskiego sądu.

Przeczytaj też: RPO wycofała się po tekście Zero.pl. „Nie mogę sobie pozwolić”

Reklama
Reklama

Sąd nadal bada sprawę

Ukraińska prokuratura przekazała nam, że śledztwo, przed skierowaniem sprawy do sądu, prowadziła wspólna grupa polskich i ukraińskich śledczych. Wyższy Sąd Antykorupcyjny potwierdził Zero.pl, że akt oskarżenia przeciwko Tislence wpłynął 26 września 2022 r.

Według SAP zbadano już dowody pisemne i przesłuchano świadków, w tym obywateli Polski w ramach międzynarodowej pomocy prawnej.

TI Ukraine opisuje także przedstawienie nagrań przeszukań i liczenia gotówki oraz materiałów z czynności niejawnych dotyczących kodowanej komunikacji. Obrona kwestionuje te materiały, wskazując między innymi na problemy z tłumaczeniami i prawem do zadawania pytań świadkom.

SAP nie udostępniła naszej redakcji dokumentów ani nie odpowiedziała szczegółowo na pytania o dowody potwierdzające poszczególne elementy relacji P. Zaznaczyła, że zgromadzony materiał musi ocenić przede wszystkim sąd. Kolejne rozprawy wyznaczono na 6 i 13 listopada 2026 r.

Zapytany przez nas o sprawę Sławomir Nowak poprosił, by opublikować jego odpowiedź w całości. Tak też robimy, zachowując także oryginalną pisownię, anonimizując jedynie nazwisko Jacka P., które Nowak podał w swoim oświadczeniu.

Sławomir Nowak dla Zero.pl: 

„Szanując pracę dziennikarską, informuję, co zapewne powinno być Panu wiadome, że w postępowaniu przed Sądem w Ukrainie mam status świadka i czynności z moim udziałem się nie zakończyły. Ponadto, skoro odwołuje się Pan do materiałów z postępowania w Ukrainie, to tam też znajdują się odpowiedzi na pytania, które Pan do mnie kieruje. To również w tych materiałach znajduje się oświadczenie prokuratora, że służby Ukraińskie nie prowadziły własnego postępowania, a opierały się na materiałach z Polski przesłanych przez CBA. Ponadto jak Panu zapewne wiadomo depozycje Jacka P. zostały jednoznacznie i prawomocnie ocenione przez Sądy w Polsce jako niewiarygodne i nieznajdujące pokrycia w innym materiale dowodowym. Co do trwającego ostatniego postępowania w Polsce nie mogę się wypowiadać, co zapewne też jest Panu wiadome. Biorąc powyższe pod uwagę, proszę o uwzględnienie w swojej publikacji mojej odpowiedzi w całości bez skrótów i komentarzy, które mogłyby wypaczyć jej treść. Ufam także, że dochowa Pan profesjonalnej staranności dziennikarskiej i przedstawi treść zeznań i dokumentów znajdujących się w aktach, do których się Pan odwołuje, a które w całości przeczą depozycjom Jacka P”.

Reklama
Reklama

Może zainteresuje Cię także:

Reklama
Reklama