
Co działo się z publicznymi pieniędzmi w Ogrodzie Botanicznym PAN w podwarszawskim Powsinie? Z wewnętrznej dokumentacji akademii wynika, że powstał tam „zamknięty krąg wzajemnych korzyści finansowych”. Sprawę wykryło kierownictwo PAN, bada ją już prokuratura i CBA. Były dyrektor ogrodu twierdzi, że padł ofiarą politycznych rozgrywek.
- Dotarliśmy do wyników kontroli PAN, które wskazały na nieprawidłowości w Ogrodzie Botanicznym w Powsinie. Chodzi o dodatkowe wynagradzanie kilkorga pracowników, wzajemne podpisywanie zleceń przez dyrektora i zastępcę, pomijanie procedur zakupowych, a także przekraczanie limitów płacowych. Niewykluczone też, że dochodziło do tzw. bilokacji naukowców – to znaczy ludzie pobierali wynagrodzenia za obecność w dwóch miejscach jednocześnie.
- Wypłaty ze zleceń dla etatowych pracowników wzrosły z 66 tys. zł w 2022 r. do 760 tys. zł w 2024 r., w którym Ogród odnotował ponad 700 tys. zł straty netto.
- Audytorzy zakwestionowali również ewidencję czasu pracy. Jest podejrzenie przerabiania list obecności kierowniczki kadr, która przygotowywała rachunki do własnych umów.
- PAN złożyła już zawiadomienie do organów ścigania dotyczące podejrzenia niegospodarności przez byłego dyrektora Arkadiusza Nowaka. Sprawą zajmują się prokuratura i służby specjalne.
- Nowak broni dodatkowych umów i utrzymuje, że kancelaria PAN wiedziała o takim rozwiązaniu. Całą sprawę nazywa „hucpą polityczną”. Mówi, że jako profesor belwederski musiał karmić zwierzęta, przepędzać je na pastwiska, rozwozić siano i pracować na traktorze.
W ramach Polskiej Akademii Nauk działa 70 instytutów zatrudniających ponad 4,2 tys. pracowników naukowych. Ogród Botaniczny w Powsinie jest jedną z jednostek akademii.
Teraz właśnie ten ogród stał się przedmiotem analizy ze strony prokuratury. Nieprawidłowości zaś wykryło samo kierownictwo PAN. W czym rzecz?
Przeanalizowaliśmy dwa protokoły kontroli wewnętrznej dot. sytuacji w Ogrodzie Botanicznym – Centrum Zachowania Różnorodności Biologicznej w Powsinie. Pierwszy protokół, sporządzony w październiku 2025 r., dotyczył dotacji i gospodarowania pieniędzmi w latach 2022–2024. Drugi, z sierpnia 2026 r., obejmował dodatkowe umowy cywilnoprawne z pracownikami za lata 2023 i 2025. Szczegółowej analizie poddano dokumentację 12 osób, w tym kadry kierowniczej.
Kontrolerzy porównywali nie tylko kwoty na rachunkach. Sprawdzali też, co pracownicy mieli robić na etacie, za co dostawali dodatkowe pieniądze i czy przedstawione rozliczenia pozwalały ustalić, kiedy wykonywali obie prace.
Ustalono, że w 2022 r. Ogród wypłacił swoim etatowym pracownikom z umów zlecenia 66 498,92 zł brutto. Rok później było to 183 578,20 zł, a w 2024 r. już 760 297 zł.
Oznacza to ponad jedenastokrotny wzrost w krótkim czasie. Tylko między 2023 a 2024 r. wypłaty zwiększyły się o ponad 300 proc. W pierwszych ośmiu miesiącach 2025 r. wyniosły kolejne 512 tys. zł.
Sam wzrost wydatków to jeszcze nie dowód na nieprawidłowości. Zasadnicze pytanie dotyczyło tego, co Ogród Botaniczny otrzymywał w zamian. Czy płacił za rzeczywiście dodatkowe zadania, czy ponownie za obowiązki już objęte etatem? W wielu opisanych przypadkach kontrole wykazały, że zachodziła ta druga sytuacja.
Stacja od dodatkowych wynagrodzeń
W dokumentach często powraca stacja agroekologiczna w Kosewie Górnym niedaleko Mrągowa. Powsin przejął ją w zarządzanie pod koniec października 2023 r. Już kilka dni później dodatkowe umowy dotyczące m.in. nadzoru nad stacją zawarto z dyrektorem, jego dwoma zastępcami i kierowniczką kadr.
Zakresy zleceń obejmowały różne rodzaje nadzoru: nad samą stacją, jej sprawami technicznymi czy kadrowymi. W części umów wymieniono pomoc przy karmieniu zwierząt, kontrolowanie ogrodzenia i prace konserwatorskie.
Po zestawieniu tych zadań z obowiązkami kierownictwa wniosek był jednoznaczny: nadzorowanie stacji należącej do Ogrodu mieściło się już w obowiązkach służbowych osób zarządzających jednostką.
W raporcie z sierpnia 2026 r. napisano o „systemowym traktowaniu stacji agroekologicznej jako instrumentu generowania dodatkowych wynagrodzeń dla kadry kierowniczej Ogrodu Botanicznego”.
Dyrektor nadzorował własne wypłaty
Do obowiązków prof. Arkadiusza Nowaka należało kierowanie całym Ogrodem, koordynowanie jego działalności, nadzorowanie finansów oraz zarządzanie powierzonym majątkiem. Część zadań wpisanych do dodatkowych umów dyrektora – jak wynika z dokumentów – pokrywała się z tym zakresem.
W 2023 r. dyrektor Nowak otrzymał ze zleceń łącznie 22 564 zł brutto. Były to pieniądze za nadzór botaniczny nad pracami przy Jeziorku Czerniakowskim, kierowanie projektem Górażdże oraz zadania dotyczące Kosewa. Według dokumentów za każdy z tych obszarów profesor był odpowiedzialny w ramach istniejącego stosunku pracy, a projekty stanowiły działalność statutową Ogrodu.
Protokół wskazuje przy tym na konflikt interesów: dyrektor korzystał z dodatkowych umów, a zarazem odpowiadał za kontrolowanie wydatków jednostki. „Arkadiusz Nowak był jednocześnie podmiotem nadzorującym wypłatę własnych wynagrodzeń” – czytamy w dokumencie.
Zastrzeżenia dotyczyły również czasu pracy. W listopadzie i grudniu 2023 r. Nowak wykazał na zleceniach łącznie 204 godziny. Po dodaniu pracy etatowej dawałoby to około 516 godzin w te dwa miesiące, a to oznaczałoby średnio około 8,5 godziny na każdy dzień kalendarzowy, również soboty, niedziele i święta.
Listy obecności potwierdzały pracę etatową w tych samych dniach, w których Nowak wykazywał realizację zleceń. Samo występowanie tych samych dat nie przesądza jeszcze, że pokrywały się też godziny. Wiarygodność rozliczeń profesora podano w wątpliwość, zwracając uwagę na odległość między Powsinem a Kosewem. To ok. 250 km, czyli grubo ponad trzy godziny bezpiecznej jazdy samochodem.
Za styczeń i luty 2025 r. dokumenty wykazują kolejne 14 tys. zł brutto ze zlecenia dla Nowaka. Od marca 2025 r. przyznano mu natomiast dodatek specjalny w wysokości 4468 zł miesięcznie za zwiększone obowiązki związane z rozwojem stacji w Kosewie.
Kasa za plan naprawczy
Doktor Paweł Kojs jako zastępca dyrektora ds. ekonomicznych i rozwoju odpowiadał m.in. za sprawy finansowe, planowanie i rozwój jednostki. W jego przypadku zakwestionowano dodatkowe wynagradzanie go za zadania związane z tymi obowiązkami.
W 2023 r. Kojs otrzymał z umowy dotyczącej Kosewa 20 384 zł brutto (zajmował się nadzorem, pomocą przy karmieniu zwierząt, inspekcją i pracami konserwatorskimi ogrodzenia). W zestawieniu dodatkowych umów za 2025 r. wykazano łącznie 50 244 zł.
Ta druga kwota obejmowała nie tylko zadania na podmrągowskiej stacji. W kwietniu 2025 r. zawarto z Kojsem umowę o dzieło na opracowanie planu naprawczego powsińskiego Ogrodu za 13 650 zł. Kolejne 14 250 zł przewidziano za przygotowanie materiałów dotyczących polityki zatrudnienia, przeglądu kadr i procedur kadrowych.
W ocenie kontrolera były to zadania mieszczące się w obowiązkach zastępcy dyrektora, a nie praca wymagająca osobnych umów i kolejnych wypłat.
Kontrola wykazała, że Kojs, będąc zastępcą Nowaka, podpisywał z nim umowy zlecenia jako zleceniobiorcą i na odwrót – dyrektor podpisywał umowy zlecenia ze swoim zastępcą. W ocenie audytorów miał miejsce wzajemny układ niedopuszczalny z punktu widzenia nadzoru finansowego i zasad kontroli wewnętrznej.
Podobny zarzut dotyczył zastępcy ds. administracyjno-technicznych. Za nadzór techniczny i teleinformatyczny nad Kosewem otrzymał od stycznia do sierpnia 2025 r. 56 448 zł brutto. Kontroler wskazał, że nadzorowanie infrastruktury należało już do jego obowiązków etatowych. Dodatkową zapłatę za nadzór nad tym samym obiektem ocenił jako podwójne wynagradzanie za te same czynności.
W tym przypadku wykazano również, że godziny pracy etatowej zastępcy pokrywały się z godzinami realizacji zlecenia.
Przeczytaj też: Słowik w gorzkich słowach o nagraniu Kacprzyka. „Muszę przyznać, że podziwiam go za jedno”
Kierowniczka kadr rozliczała własne zlecenia
Szczególnie poważne zastrzeżenia kontroli dotyczą kierowniczki działu kadr i płac. Była ona jednocześnie pracownicą etatową, dostawała pieniądze z dodatkowych umów oraz prowadziła lub nadzorowała dokumentację czasu pracy. Poświadczała dokumenty pozostałych 11 pracowników objętych kontrolą, a także własne ewidencje. Przygotowywała również rachunki do swoich umów zlecenia, a to wskazuje na kolejny konflikt interesów.
W dokumentach wskazano, że cały system dokumentacji kadrowo-płacowej Ogrodu Botanicznego był prowadzony przez osobę mającą bezpośredni interes finansowy w jego utrzymaniu.
Od stycznia do sierpnia 2025 r. za wykonywanie zlecenia wypłacono kierowniczce ponad 99 tys. zł brutto oraz wykazano 1084 godziny realizacji tej umowy. To średnio 135,5 godziny miesięcznie obok pełnego etatu – łącznie musiałaby więc przepracować 9,5 godziny w każdym dniu miesiąca (również w weekendy i święta) bez przerwy przez osiem miesięcy.
Samo zestawienie jej wypłat także wymaga wyjaśnienia: w części miesięcy wypłaty nie odpowiadają przemnożeniu wpisanych godzin przez podaną stawkę 89 zł. Protokół nie pozwala jednak rozstrzygnąć, czy to błędy zestawienia, czy rozliczeń.
Najpoważniejsze podejrzenie dotyczy jednak list obecności. Według kontrolera usunięto z nich podpisy kierowniczki potwierdzające obecność na etacie w dniach wykazanych również jako dni wykonywania zlecenia. Podpisy usunięto najprawdopodobniej korektorem. Podejrzenie przerabiania dokumentów dotyczy zarówno końca 2023 r., jak i okresu między styczniem a sierpniem 2025 r.
Inny dokument, z którym się zapoznaliśmy, wykazuje, że kierowniczka pracowała także na rzecz PAN Domu Seniora w Konstancinie-Jeziornie. W tym samym piśmie opisano również przypadki, w których deklarowana praca w Kosewie pokrywała się z udokumentowanym pobytem pracownika za granicą. Nie wskazano tam jednak, których konkretnie osób dotyczyły te rozbieżności.
Kontrola objęła również sposób wyboru wykonawców dodatkowych prac. Chodziło o ustalenie, czy przed zawarciem umów sprawdzano ceny, porównywano oferty i dokumentowano decyzje zgodnie z zasadami obowiązującymi w PAN.
Kontroler nie znalazł prawidłowo sporządzonej i podpisanej dokumentacji wymaganych procedur dla zleceń dotyczących 12 badanych pracowników. W części spraw przedstawiono jedynie niepodpisane pliki tekstowe.
Przeczytaj też: Fundacja dostała dotację na siedzibę. Kupiła mieszkanie, wstawiła wannę i wynajmuje je na Airbnb
Problem miał praktyczne znaczenie, bo bez konkurencyjnych ofert nie można wykazać, czy warunki zaproponowane własnym pracownikom były korzystne dla Ogrodu. Nie było przecież oferty, z którą dałoby się je porównać.
Za organizację i nadzór nad procedurami odpowiadał kierownik Biura Zamówień Publicznych. Miał także prowadzić rejestr postępowań i przekazywać go Kancelarii PAN. Sam był jednak beneficjentem dodatkowych umów zawieranych – według dokumentów – z pominięciem wymaganych zasad.
System kontroli wewnętrznej w zakresie zamówień publicznych autor audytu określił jako „całkowicie nieskuteczny”.
Wskazał też, że dyrektor Ogrodu nie przestrzegał własnego regulaminu. Dokument podpisany przez Arkadiusza Nowaka w styczniu 2024 r. pozwalał bowiem powierzać pracownikom zlecenia wyłącznie na zadania wykraczające poza obowiązki wynikające z umowy o pracę.
Rolnik opłacany jak dyrektor
Nie wszystkie opisane przypadki dotyczyły kierownictwa. Pracownik zatrudniony jako rolnik upraw polowych podpisał 1 kwietnia 2025 r. umowę o pracę na trzy czwarte etatu. Tego samego dnia zawarto z nim zlecenie na obsługę techniczną stacji i naprawę sprzętu. Obie umowy obejmowały ten sam okres do końca marca 2026 r.
W zestawieniu za kwiecień–wrzesień 2025 r. zlecenie rozliczano po 100 godzin miesięcznie, po 60 zł za godzinę. Dawało to 6 tys. zł miesięcznie i 36 tys. zł za sześć miesięcy, obok wynagrodzenia etatowego.
Kontroler uznał zakres dodatkowej umowy za bezpośrednio związany z profilem etatowego stanowiska. Napisał o „instrumentalnym traktowaniu umów zlecenia jako narzędzia obejścia ograniczeń płacowych”.
Mężczyzna zatrudniony w Powsinie jako rolnik upraw polowych łącznie z umów o pracę i zlecenie zarabiał miesięcznie więcej niż zastępca dyrektora i niewiele mniej niż dyrektor Ogrodu, biorąc pod uwagę jedynie podstawowe, etatowe zarobki kadry kierowniczej.
Pensje bez limitu
Osobny zarzut dotyczył wysokości wynagrodzeń etatowych. Według kontroli Paweł Kojs i zastępca ds. administracyjno-technicznych otrzymywali po 6800 zł brutto wynagrodzenia zasadniczego, podczas gdy maksymalna stawka na podstawie rozporządzenia wynosiła 5600 zł.
Kierowniczce kadr przyznano 5900 zł przy limicie 4900 zł. W przypadku głównego specjalisty kierującego zamówieniami publicznymi było to 5900 zł wobec limitu 5200 zł.
W podsumowaniu siedmiu przypadków kontroler wyliczył co najmniej 7066 zł miesięcznych nadpłat, co po przeliczeniu na rok daje 84 792 zł brutto. Nie jest to suma dodatkowych zleceń, tylko odrębne wyliczenie dotyczące wynagrodzeń etatowych.
Zawyżona pensja zasadnicza podnosiła dodatki stażowe i mogła zwiększać inne świadczenia zależne od wysokości wynagrodzenia.
Pierwsza kontrola z 2025 r. pokazała szerszy problem finansowy. Koszty operacyjne Ogrodu wzrosły z 12,77 mln zł w 2023 r. do 20,38 mln zł w 2024 r. – o ponad 7,6 mln zł.
W tym czasie dotacja podmiotowa, czyli środki na działalność jednostki, zwiększyła się z około 8,18 mln zł do 13,3 mln zł. Mimo tego Ogród zakończył 2024 r. stratą netto wynoszącą 711 538,95 zł. Rok wcześniej wykazywał blisko 655 tys. zł zysku.
Wskaźnik bieżącej płynności spadł w 2024 r. do 0,87. To sygnał zagrożenia zdolności do regulowania bieżących zobowiązań. Dokumenty nie pozwalają jednak przypisać całej straty dodatkowym umowom z pracownikami.
„Chodziło o ratowanie stacji”
W dokumentach znajduje się również stanowisko prof. Arkadiusza Nowaka wobec pierwszej kontroli. W wyjaśnieniach z września 2025 r. przekonywał on, że umowy związane z Kosewem miały zapewnić ciągłość działania nagle przejętej stacji.
Argumentował, że dodatkowe zadania nie polegały na zarządzaniu jednostką, lecz na konkretnych pracach: obchodach ogrodzeń, karmieniu zwierząt, interwencjach i doraźnych naprawach. Ich wykonanie miały potwierdzać m.in. dzienniki, protokoły i dokumentacja fotograficzna. Umowy przedstawiał jako rozwiązanie przejściowe, a nie sposób na zwiększenie wynagrodzenia kierownictwa.
Kontroler odpowiedział, że w zakresach umów widniał także nadzór nad stacją (techniczny, administracyjno-kadrowy czy kadrowo-techniczny). Zakwestionował również przejściowy charakter rozwiązania, skoro dodatkowe wynagrodzenia wypłacano przez 2024 r. i w 2025 r.
Nowak powoływał się ponadto na kontrolę Państwowej Inspekcji Pracy, która nie zakwestionowała badanych umów cywilnoprawnych. Audytor PAN ripostował, że PIP analizowała dziesięć umów z osobami spoza jednostki, a nie dodatkowe umowy jej etatowych pracowników.
Sprawa dla prokuratury
Wieloletnie pomijanie procedur zakupowych, wzajemne zatwierdzanie dodatkowych wynagrodzeń przez kierownictwo, podwójne płacenie za te same czynności i przekraczanie dopuszczalnych stawek wynagrodzeń – to główne nieprawidłowości wykazane w obu kontrolach. Do tego dochodzą podejrzenie przerabiania list obecności oraz rozbieżności między dokumentacją Ogrodu a zestawieniami Biura Finansów PAN.
Ustalenia kontroli obciążają przede wszystkim ówczesne kierownictwo. Profesorowi Arkadiuszowi Nowakowi zarzucono, że dopuszczał do zawierania dodatkowych umów na zadania objęte już etatami, a sam również pobierał wynagrodzenie za czynności pokrywające się z jego obowiązkami. Jednocześnie nadzorował i zatwierdzał wydatki jednostki. Podpisywał zlecenia Pawłowi Kojsowi, któryz kolei podpisywał je jemu. Innymi słowy: panowie wzajemnie podpisywali umowy, z tytułu których otrzymywali dodatkowe wynagrodzenia.
PAN złożyła już zawiadomienie do organów ścigania dotyczące podejrzenia niegospodarności przez byłego dyrektora. Osobne zawiadomienie dotyczy podejrzenia przerabiania list obecności kierowniczki działu kadr i płac. Powiadomiono również rzecznika dyscypliny finansów publicznych w związku z naruszeniem zasad celowego i oszczędnego wydawania publicznych pieniędzy oraz pomijaniem procedur zakupowych. Sprawą zajmują się prokuratura i CBA.
Do ustalenia pozostaje pełna wartość ewentualnej szkody. W dokumentach wskazano co najmniej 695 603,70 zł brutto wypłat ze zleceń dla etatowych pracowników za 2023 r. i pierwszych osiem miesięcy 2025 r. Jest to suma wypłat, a nie ustalona wysokość szkody ani kwota uznana w całości za nienależną. Pełną skalę problemu ma określić zewnętrzny audyt wszystkich umów cywilnoprawnych zawieranych z pracownikami Ogrodu w latach 2022–2025.
Część zmian już przeprowadzono. Stację w Kosewie odłączono od Ogrodu i podporządkowano Kancelarii PAN. Trwają prace nad utworzeniem z niej odrębnej jednostki.
Przygotowywane są także regulacje zakazujące dyrektorowi i jego zastępcom wzajemnego podpisywania sobie zleceń oraz zawierania dodatkowych umów na czynności należące do obowiązków etatowych. Zlecenia przekraczające określoną wartość mają wymagać wcześniejszej zgody organu nadzorującego.
Pełniącej obowiązki dyrektora Annie Gut zalecono natychmiastowe wdrożenie procedur zakupowych i wyjaśnienie umów zawieranych bez nich w latach 2023–2025. Kierownictwo ma również zweryfikować i skorygować nieprawidłowe wynagrodzenia, uporządkować zakresy obowiązków oraz wyjaśnić rozbieżności w stawkach godzinowych i zapisach księgowych dotyczących wypłat.
Zalecono też podjęcie działań zmierzających do odzyskania nienależnie wypłaconych pieniędzy.
Zmienić ma się również sposób sprawdzania czasu pracy. Nowa ewidencja ma uniemożliwiać rozliczanie tych samych godzin na etacie i zleceniu. Kontrolować ją ma osoba, która sama nie korzysta z dodatkowych umów. Zalecono również ustanowienie niezależnego inspektora kontroli wewnętrznej, niepodlegającego kierownikom kadr ani zamówień publicznych.
Prezes PAN: zawiadomienie złożyliśmy w grudniu 2025 r.
Prezes PAN prof. Marek Konarzewski w odpowiedzi na pytania Zero.pl podał, że zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa skierowano 4 grudnia 2025 r. do Prokuratury Rejonowej Warszawa-Ursynów.
– Czynności prowadzone przez Centralne Biuro Antykorupcyjne realizowane są na zlecenie prokuratora prowadzącego sprawę. Zawiadomienia obejmują podejrzenie działania na szkodę interesów majątkowych jednostki, niegospodarności oraz poświadczenia nieprawdy w dokumentach – przekazał.
Akademia nadal weryfikuje liczbę pracowników objętych dodatkowymi umowami, wysokość wypłat i to, czy zlecone zadania pokrywały się z obowiązkami etatowymi. Ostatecznej wysokości ewentualnej szkody dotąd nie ustalono. Działania zmierzające do jej naprawienia PAN uzależnia od wyników postępowania.
– Żadna z osób, których dotyczą ustalenia kontroli, nie pozostaje już w stosunku pracy z Ogrodem Botanicznym. Ocena indywidualnej odpowiedzialności – w tym karnej – należy do prokuratury oraz właściwych organów – zaznaczył Konarzewski.
Zapytany o rozliczenia kierowniczki kadr i podejrzenie usuwania podpisów, prezes nie potwierdził poszczególnych kwot ani szczegółowych zarzutów. Wyjaśnił, że materiały przekazano organom ścigania, które je weryfikują.
W odpowiedzi na pytanie o pełny audyt umów z lat 2022–2025 podał, że czynności kontrolne zakończono w sierpniu 2026 r. Kierownictwo Ogrodu zobowiązano do wdrożenia zaleceń, obejmujących kompleksową weryfikację umów i procedury zapobiegające podwójnym wypłatom, nakładaniu się czasu pracy oraz konfliktom interesów. Ich skuteczność ma podlegać dalszej kontroli.
Konarzewski podtrzymał również ocenę dotyczącą systemowego charakteru nieprawidłowości, zaznaczając, że odnosi się ona do Ogrodu.
– Stwierdzone nieprawidłowości nie miały charakteru jednostkowego i utrzymywały się przez dłuższy czas – wskazał. Podkreślił, że osoby objęte ustaleniami zajmowały stanowiska kierownicze i decyzyjne, związane ze szczególną odpowiedzialnością za nadzór.
Nowak: była to sytuacja ratunkowa
Prof. Arkadiusz Nowak w rozmowie z Zero.pl zaznaczył, że nie zgadza się ze wszystkimi przedstawionymi mu zarzutami. Potwierdza zawieranie dodatkowych umów z pracownikami, ale przekonuje, że były konieczne.
– Były niezbędne, nie można wysyłać ludzi ponad 200 km poza Warszawę, oczekiwać stałych dyżurów, także w dni wolne, dzień i noc, wymagać ciężkiej pracy przy niebezpiecznych zwierzętach, bez dodatkowego wynagrodzenia – mówi.
Według byłego dyrektora Ogród nie zabiegał o przejęcie stacji w Kosewie, a on sam był temu przeciwny. Jak relacjonuje, kanclerz Akademii przekazał mu jednak, że jest to decyzja, którą trzeba wykonać. Kosewo potraktował więc jako odrębny projekt.
– Wszyscy dotychczasowi pracownicy stacji się zwolnili, a my, botanicy pracujący w Powsinie, zostaliśmy z dnia na dzień ze stadem 600 zwierząt. Wspólnie z Kancelarią uznaliśmy, że jedynym sposobem, aby opanować sytuację i sprawnie wyprowadzić stację na prostą, jest zaangażowanie pracowników Ogrodu. Prezes oczekiwał przy tym, że zrobimy to dyskretnie – relacjonuje Nowak.
Były dyrektor utrzymuje, że dodatkowe umowy z własnymi pracownikami zawierano w Ogrodzie od kilkudziesięciu lat. Tłumaczy to koniecznością zapewnienia obsługi w weekendy i święta oraz dyżurów nocnych. Zapewnia również, że Kancelaria PAN miała dostęp do informacji o umowach dzięki wspólnemu systemowi informatycznemu i regularnemu przekazywaniu danych.
– Pani kanclerz była stale w ścisłym kontakcie z kadrową Ogrodu. Kancelaria mogła zobaczyć, jakie umowy podpisujemy, bez przeprowadzania audytu. Skoro przyjmowała te dane i nie interweniowała, nie przyszło nam do głowy, że może mieć do tego zastrzeżenia. Tym bardziej że sama oczekiwała takiego rozwiązania – argumentuje.
Nowak twierdzi, że zatrudnienie nowych pracowników na miejscu udało się dopiero po kilku miesiącach. Przyczyną miały być niskie stawki wynagrodzeń obowiązujące w PAN.
– Żaden regulamin nam tego nie zabraniał. Była to sytuacja ratunkowa realizowana w odrębnym projekcie poza Ogrodem. Jeżeli pani kanclerz zarzuca nam teraz, że powinniśmy postąpić inaczej, pytam: jak? – mówi.
Przy czym zaznaczmy, że kontroler ocenił to inaczej. Wskazał, że regulamin podpisany przez samego Nowaka w styczniu 2024 r. pozwalał powierzać pracownikom dodatkowe zlecenia wyłącznie na zadania wykraczające poza ich obowiązki etatowe.
Zastrzeżenia dotyczące czasu pracy Nowak tłumaczy niezrozumieniem charakteru obowiązków naukowca i dyrektora. Przekonuje, że pracował od wczesnego rana do wieczora, także w Wigilię, Boże Narodzenie i Nowy Rok. W Kosewie miał karmić zwierzęta, przepędzać je na pastwiska, rozwozić siano i pracować na traktorze, kosztem projektów badawczych i grantów.
Zaznacza, że nie pamięta wszystkich zdarzeń. Opisuje jednak sytuacje, w których zaplanowaną inwentaryzację roślinności trzeba było przełożyć z powodu deszczu. Wracał wtedy do Powsina, a do Kosewa jechał kolejnego dnia. Do zmian planów miały prowadzić również posiedzenia rad naukowych, konferencje oraz niespodziewane wezwania na spotkania i delegacje, m.in. do Kazachstanu.
– Kadrowa wpisywała dyżury bez mojej wiedzy na przykład od 13 do 15 dnia miesiąca. Tymczasem musiałem uczestniczyć w radzie naukowej instytutu w Kórniku, stawić się na spotkaniach u prezesa czy posiedzeniach rad kuratorów – wyjaśnia.
Nowak poinformował, że dotąd nie został przesłuchany ani zawiadomiony, a informacje o sprawie docierają do niego od znajomych. Sam pozwał Ogród w związku ze zwolnieniem z pracy. Podkreśla, że nie miał pretensji o odwołanie z funkcji dyrektora, chciał dalej pracować jako naukowiec.
Sprawę ocenia jako motywowaną politycznie. W jego przekonaniu za zmianami personalnymi stały grupy zainteresowane stanowiskami. Twierdzi, że po odejściu poprzedniego kierownictwa zwolniono 12 osób, w tym ogrodników i botaników, a zatrudniono 18 osób ze środowisk powiązanych z polityką. Przy czym żadnych szczegółów nie podaje.
– Zostaliśmy potraktowani jak niewolnicy: najpierw wykorzystani, a następnie poturbowani, żeby zwolnić etaty dla czyichś kolegów – dodaje.
Jednocześnie Nowak zastrzega: „Nie twierdzę, że nie popełnialiśmy drobnych błędów”. Podkreśla jednak, że botanikom powierzono stado zwierząt bez dokumentacji i czipów, po odejściu dotychczasowej załogi, oczekując szybkiego i taniego rozwiązania problemu. Twierdzi, że uporządkowanie sytuacji zajęło półtora roku i powinno zostać uznane za sukces, za który oczekiwałby od prezesa PAN raczej nagrody.
– Moja rodzina zapamiętała ten okres tak, że przez dziewięć lat ojca i męża nie było w domu. Pracowałem bez przerwy na życzenie władz Akademii – również poprzedniego prezesa, nie tylko obecnego. Jako profesor belwederski nosiłem siano, jeździłem traktorem i zajmowałem się zwierzętami, chociaż jestem botanikiem. Harowałem od rana do wieczora. Dlatego odczułem ulgę, kiedy ten etap się skończył – podkreśla.
Kojs: Wynagrodzenie wiązało się z rzeczywiście wykonywaną pracą
Paweł Kojs w przesłanych redakcji oświadczeniach podkreśla, że ocena decyzji kierownictwa powinna uwzględniać warunki przejęcia Kosewa. Według niego Ogród miał otrzymać działającą stację ze specjalistami, ale dotychczasowa załoga odmówiła przejścia. Trzeba było zapewnić opiekę setkom zwierząt i utrzymać infrastrukturę, równolegle wykonując dotychczasowe zadania Ogrodu.
– Nie dysponowaliśmy pełną dokumentacją wejściową ani audytem otwarcia, o który zabiegaliśmy. Rozpoznawanie rzeczywistego stanu stacji musiało odbywać się równolegle z zapewnianiem jej funkcjonowania – przekonuje.
Kojs utrzymuje, że ówczesny kanclerz PAN Rafał Wierzchosławski znał problemy związane z przejęciem stacji, a prezes PAN wiedział o nadzwyczajnych warunkach przedsięwzięcia. Zastrzega jednak, że przedstawia ten kontekst, by pokazać złożoność sytuacji, a nie usprawiedliwiać decyzje.
– Z mojej perspektywy otrzymane wynagrodzenie wiązało się z rzeczywiście wykonywaną pracą. Ocena prawidłowości zawarcia i rozliczenia poszczególnych umów wymaga jednak analizy konkretnych dokumentów oraz okoliczności realizacji zadań – zaznacza.
– Nie chcę ani z góry odrzucać ustaleń kontroli, ani potwierdzać ich bez poznania pełnej treści i podstaw – pisze.
Dodaje, że nie przedstawiono mu zarzutów i nie był przesłuchiwany. Prosi o powściągliwość w ocenianiu jego odpowiedzialności; szczegółowe wyjaśnienia rozważy po poznaniu konkretnych ustaleń i konsultacji z pełnomocniczką.
Prezes PAN Marek Konarzewski, odnosząc się do formułowanych przez byłą dyrekcję Ogrodu zarzutów, stwierdził, że „osoby, których dotyczą podejmowane czynności, mają prawo do przedstawienia własnego stanowiska oraz korzystania z przysługujących im środków prawnych”.





