
Po 113 dniach od pierwszej naszej publikacji główny bohater afery w Szpitalu Południowym Dawid K. usłyszał zarzuty. Dzień później prokuratura przekazała, że dotyczą one przedłożenia nierzetelnych faktur i oszustwa na kwotę 583 tys. zł. – Nie przebywał, pomimo deklarowania w dokumentacji składanej do rozliczenia faktur, w miejscu pracy na terenie Szpitala Południowego – powiedzieli śledczy.
- Dawid K., jeden z bohaterów afery w warszawskim Szpitalu Południowym, usłyszał we wtorek zarzuty w prokuraturze.
- Sprawę młodego lekarza i możliwych nieprawidłowości w kwestii zatwierdzania jego dyżurów nagłośniliśmy w serii artykułów Zero.pl.
- W kolejnych tekstach opisywaliśmy kolejne możliwe nieprawidłowości w Szpitalu Południowym – m.in. sprawę tzw. saloniku VIP. Szpitalny oddział ratunkowy placówki miał w błyskawicznym tempie zajmować się wpływowymi działaczami Koalicji Obywatelskiej oraz ich rodzinami.
- W środę prokuratura przekazała szczegóły dot. zarzutów.
– W ciągu ostatnich czterech miesięcy zgromadzona została dokumentacja pracownicza nie tylko ze Szpitala Południowego, ale również ze Szpitala Bródnowskiego z różnych przychodni szkół wyższych, w których lekarz był zatrudniony. Zabezpieczono dokumenty z Rady Dzielnicy Ursynów. Zwrócono się do stacji telewizyjnych o przesłanie płyty z nagraniami określonych w programów, w których miał występować lekarz. Przesłuchano również niezbędnych świadków – powiedział rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie Piotr Skiba.
Politycy na stołkach w polskich szpitalach [LISTA]
– Informacje, które zostały uzyskane, wykazują, że w wielu przypadkach lekarz Dawid K. nie przebywał, pomimo deklarowania w dokumentacji składanej do rozliczenia faktur, w miejscu pracy na terenie Szpitala Południowego. W skrajnych przypadkach mamy potwierdzenie, że przebywał albo poza Warszawą, albo nawet poza granicami państwa polskiego – dodał.
Prokuratura miała przesłuchać łącznie 168 osób. Dawid K. nie przyznał się do stawianych zarzutów i „złożył obszerne wyjaśnienia”.
Jak dodano podczas konferencji prasowej, wobec Dawida K. zastosowano tzw. wolnościowe środki zapobiegawcze: poręczenie majątkowe w kwocie 200 tys. zł (już opłacone), zakaz opuszczania kraju z zatrzymaniem paszportu i dozór policji.
Co z tzw. salonikiem VIP?
Co z kwestią tzw. saloniku VIP w Szpitalu Południowym? – Nikt nie potwierdził, iż widział jakichś polityków, celebrytów albo nawet doktora Dawida K. w tych pomieszczeniach. Zabezpieczyliśmy również monitoring i z tego monitoringu nie wynika, by ktoś rzeczywiście w ciągu ostatnich kilkudziesięciu dni przed zatrzymaniem monitoringu, udzielał tam jakichkolwiek świadczeń – przekazał prok. Skiba.
500 tys. zł Dawida K. Szpital chce wyjaśnień w sprawie faktur
– Rzeczywiście zostało wskazane, że w którymś dniu wynoszone były jakieś meble z tego pomieszczenia. Natomiast w zeznaniach kilku świadków, głównie z SOR-u, z rejestracji, pojawiła się kwestia skróconej ścieżki udzielania porad medycznych osobom, które dzwoniły na rejestrację, prosiły o zarejestrowanie na poradę do doktora Dawida K. Jak również powoływały się na to, że telefon dostały w specjalnym trybie od doktora Dawida K. – dodał.
– W tym zakresie wytypowaliśmy już kilkanaście osób, zarówno polityków, ale również ludzi show biznesu, osoby rozpoznawalne, które będą przesłuchiwane w ciągu najbliższych tygodni zarówno przez prokuraturę, jak i CBA – dopowiedział rzecznik prokuratury.
Drugie postepowanie dotyczy „zdecydowanie szerszych wątków”
Piotr Antoni Skiba przekazał również, że w czerwcu Prokuratura Okręgowa w Warszawie wszczęła również drugie postępowanie. – Dotyczy ono zdecydowanie szerszych wątków. Jest bardzo obszerne. Badamy tutaj działania różnych osób: zarówno ze Szpitala Południowego, jak również w zakresie funkcjonowania nadzoru nad Szpitalem Południowym przez władze miasta stołecznego – powiedział.
Jak dodał, w tej sprawie badane są różne wątki. – Mówimy nie tylko o odpowiedzialności władz szpitalnych w związku z działaniem SOR-u, nie tylko z nieprawidłowym rozliczaniem faktur przez lekarzy i nie tylko z innymi okolicznościami, o których alarmował świadek, który nakreślił szkielet tego postępowanie, czyli dr Emil Jędrzejewski. Ale weryfikujemy również inne wątki, które są bardzo ważne z punktu widzenia funkcjonowania służby zdrowia i bezpieczeństwa poszczególnych osób, które w tym postępowaniu mają status pokrzywdzonych – przekazał.
O aferze w warszawskim Szpitalu Południowym piszemy w Zero.pl od czerwca. Młody lekarz Dawid K. jest w niej centralną postacią. Tylko w 2025 r. miał zarobić 1,6 mln zł. Miał przepracować w szpitalu średnio 331 godzin miesięcznie. Daje to statystycznie 11 godzin dziennie, dzień w dzień, 365 dni w roku.
500 tys. zł Dawida K. Szpital chce wyjaśnień w sprawie faktur
Zarzuty dla lekarza-milionera
We wtorek dziennikarz Radia Zet Mariusz Gierszewski informował, że Dawid K. usłyszał zarzuty w prokuraturze. Informację potwierdził nam adwokat lekarza Jacek Dubois.
Dawid K. nie został zatrzymany. Po przesłuchaniu został zwolniony do domu.
O co chodzi w sprawie Dawida K.?
Dawid K., lekarz-polityk, tylko w 2025 r. miał zarobić 1,6 mln zł. W Warszawskim Szpitalu Południowym miał pracować średnio 331 godzin miesięcznie, a dodatkowo pracować w trzech innych placówkach medycznych. Był również radnym warszawskiej dzielnicy Ursus, a wcześniej szefem młodzieżówki wspierającej Koalicję Obywatelską.
Dotarliśmy do grafików lekarza z Warszawskiego Szpitala Południowego z 2025 r. Sprawdziliśmy też, co robił w dniach i godzinach, w których według dokumentacji miał dyżurować. W kilku przypadkach był w trakcie dyżurów w telewizji, urzędach, spotykał się z politykami. W kilkunastu kolejnych – niewykluczone, że już ze szpitala – prowadził aktywność polityczną w mediach społecznościowych.
Jak ustaliliśmy również, szpitalny oddział ratunkowy warszawskiego szpitala w błyskawicznym tempie miał przyjmować wpływowych działaczy Koalicji Obywatelskiej oraz ich rodziny. Gdy inni pacjenci musieli czekać po 4–5 godzin na przyjęcie, politycy mieli wykonywane badania po 10 minutach od rejestracji. Polityczni VIP-owie nie musieli siedzieć w publicznej poczekalni. Wydzielono dla nich zaciszny pokój, z kanapą, fotelami i telewizorem.
Konsekwencje ujawnienia sprawy młodego lekarza
Po serii naszych publikacji, jeszcze w czerwcu, Dawid K. zrezygnował z mandatu radnego dzielnicy Ursus i z członkostwa w Koalicji Obywatelskiej. Stracił również pracę w Szpitalu Południowym.
Warszawski ratusz informował o nieprawidłowościach w procesie zatwierdzania dyżurów Dawida K. Następnie odwołano zarząd Szpitala Południowego oraz dotychczasową radę nadzorczą. Powołano nowy skład rady, a placówkę objęto dodatkowymi kontrolami, m.in. NFZ. Sprawą zajął się również samorząd lekarski.
Polityczne konsekwencje sięgnęły warszawskiego ratusza. Renata Kaznowska i Aldona Machnowska-Góra złożyły rezygnacje z funkcji wiceprezydentek Warszawy, a Rafał Trzaskowski przyjął ich dymisje.
Trzy miesiące afery Dawida Kacprzyka. Nadal pracuje i leczy ludzi