Przygotowując zdjęcia do recenzji Samsunga Galaxy Z Fold8 Ultra spojrzałem na jego dolną krawędź i umieszczony na niej port USB-C. Aktualnie grubość obudowy smartfonu jest ograniczona do grubości gniazda ładowania. Po drodze jest jeszcze kilka innych przeszkód, ale technologia niedługo pozwoli sobie z nimi poradzić. Czy to USB-C pozostanie największą przeszkodą?

- W 2025 r. rozpoczęła się, chwilowo wstrzymana, moda na maksymalnie odchudzanie obudów smartfonów. Jak w iPhonie Air czy Samsungu Galaxy S25 Edge.
- Na przeszkodzie stoi kilka elementów. To aparat, bateria i płyta główna.
- O ile z powyższymi producenci już mogą albo niedługo będą mogli sobie poradzić, tak największym limiterem pozostaje port USB-C, który ogranicza grubość obudowy.
W 2025 r. mieliśmy chwilową modę na jak najcieńsze smartfony. Był to przede wszystkim iPhone Air i Samsung Galaxy S25 Edge. Moda szybko przeminęła i w tym roku liczy się jak największa bateria w możliwie najbardziej kompaktowej konstrukcji. Ale temat smukłych obudów na pewno jeszcze do nas wróci.
Na przeszkodzie zdaje się stać kilka elementów. To aparat, bateria i płyta główna. Z większością z nich producenci już są w stanie sobie poradzić, nad pozostałymi pracują, ale ostatecznie największym problemem może okazać się port USB-C.
Dreame ma coś dla psów i kotów. Tym razem to nie są odkurzacze
Cieńsze baterie? Tak, ale kosztem pojemności

Samsung Galaxy Z Fold8 i iPhone 17 Pro (fot. Arkadiusz Dziermański / Zero.pl)
Wspomniany Galaxy Z Fold8 Ultra już pokazuje, że baterie w smartfonach mogą być płaskie. Pomaga w tym też nowa technologia. Wykorzystywane dzisiaj anody krzemowo-węglowe pozwalają upchnąć dużą pojemność w kompaktowej konstrukcji. Dzięki temu mamy dzisiaj ogniwa o pojemności nawet 10 000 mAh w obudowach o grubości 8,3 mm, jak w Honorze Magic Win.
Da się pójść jeszcze dalej. Samsung testuje wielokomorowe konstrukcje o ogromnych pojemnościach rzędu 12 000 i 18 000 mAh, będących połączeniem cienkich baterii. Ogniwo o pojemności 6800 mAh ma grubości ok 4,7 mm, a 5200 mAh to tylko 3,2 mm.
Nie jest to rozwiązanie idealne, bo krzem podczas ładowania puchnie nawet o 300 proc. To prowadzi do pękania struktur anody i skraca żywotność ogniwa. Ponownie na przykładzie Folda8 Ultra, względem poprzednika deklarowana liczba cykli ładowania spadła z 2000 do 1200.
Prace nad dalszych odchudzaniem baterii cały czas trwają. Szwajcarski BTRY T150 to bateria o grubości 0,2 mm, ale to na razie nie są rozwiązania projektowane z myślą o smartfonach.
Podzespoły smartfonu gdzieś trzeba zmieścić

Wnętrze obudowy iPhone'a Air (fot. Inne)
Nawet jeśli maksymalnie odchudzimy baterię, to we wnętrzu smartfonu znajduje się wiele innych elementów. Wbrew pozorom sporo miejsca zajmuje gniazdo karty SIM wraz z tacką, ale tu sprawa jest prosta, można to zastąpić obsługą eSIM. Wnętrze smartfonu kryje płytę główną z procesorem, modułami pamięci, układem graficznym, są tu moduły łączności, silniki wibracji, a jeszcze dobrze byłoby to wszystko wydajnie chłodzić.
Ciekawym zabiegiem był iPhone Air, gdzie część elementów znajdowała się w wystającej wyspie aparatu, a część współdzieliła miejsce z baterią w pozostałej części obudowy.
Głównym ograniczeniem płyt głównych jest dzisiaj architektura PoP (Package-on-Package), gdzie pamięć RAM fizycznie znajduje się na procesorze. Płyta główna zajmuje dzięki temu mniej miejsca, ale jest wyższa. Samsung obecnie pracuje nad przeniesieniem pamięci obok procesora (architektura SbS – Side-by-Side), głównie z myślą o składanych smartfonach. Zajmie to więcej miejsca, więc smartfon będzie musiał być stosunkowo duży, ale będzie mógł być przy tym cieńszy.
Inny kierunek rozwoju to kopia rozwiązań np. ze słuchawek TWS, gdzie mamy podejście SiP (System-in-Package), czyli duża część podzespołów jest integrowana z obudową, co pozwala znacznie zmniejszyć ilość zajmowanego miejsca, robiąc je np. na większą baterię. Ale tu pewnie przeszkodą byłyby trudności w serwisowaniu.
Windows jak Apple. Jedna z najlepszych funkcji wkrótce dostępna
Dobry aparat musi zajmować dużo miejsca

Oppo Find X9 Ultra (fot. Arkadiusz Dziermański / Zero.pl)
Kiedyś w jednym z nagrań dotyczących tego, dlaczego smartfon nie jest w stanie robić tak dobrych zdjęć jak klasyczny aparat, powiedziałem, że „fizyki EjAjem nie oszukasz”. Dokładnie z tego powodu aparaty zawsze będą elementem, który zwiększa grubość smartfonu.
Zasada jest prosta – im większa matryca aparatu, tym na ogół wyższa jakość zdjęć. Każdy aparat w smartfonie to osobna matryca, więc jeśli chcemy, żeby każdy aparat robił dobre zdjęcia, cały moduł musi zajmować dużo miejsca. Jeśli chcemy mieć do tego dobry zoom, gdzieś trzeba zmieścić znacznie większy obiektyw.
Tu w zasadzie nie ma na czym się rozwodzić. Cienkie smartfony nigdy nie będą miały topowych aparatów bez przeniesienia ich na zewnątrz, np. w formie dołączanego modułu.
Treści generowane przez AI muszą być oznaczone. Przepisy zawierają szereg wyjątków
Największym limiterem grubości smartfonów pozostaje port USB-C. Można go wyrzucić

Samsung Galaxy Z Fold8 Ultra, USB-C (fot. Arkadiusz Dziermański / Zero.pl)
Samsung Galaxy Z Fold8 Ultra to idealny przykład pokazujący, że to port USB-C pozostanie największym limiterem grubości konstrukcji. Tu zwyczajnie nie ma już nawet milimetrowego pola manewru.
W przypadku składanych konstrukcji dałoby się jeszcze nieco zejść z grubości, np. poprzez maksymalne odchodzenie jednej połówki obudowy. Jasne, będzie niesymetrycznie, ale jedynym problemem powinno pozostać wyważenie. Co być może dałoby się wyrównać zastosowaniem dodatkowej płytki z gęstego, ciężkiego metalu gdzieś w środku obudowy.
Unijne przepisy mówią jasno, od 28 grudnia 2024 r. każdy smartfon musi mieć port USB-C. Co było naprawdę świetną decyzją. Choć oczywiście większość producentów stosowała je dużo wcześniej. Tylko czy przepisy faktycznie konkretnie mówią, że każdy smartfon musi taki port posiadać? Nie do końca.
Przepisy mówią, że ładowanie przewodowe musi odbywać się przez USB-C, ale nikt nie powiedział, że smartfon musi być ładowany przewodowo. Można całkowicie przejść na ładowanie bezprzewodowe, co przy dzisiejszej technologii nie jest takie trudne. Stracimy na tym nieco mocy ładowania, ale wydaje się to jedyne rozwiązanie problemu, skoro inne gniazda nie wchodzą w grę.

Apple iPhone 17 Pro (fot. Arkadiusz Dziermański / Zero.pl)
Być może właśnie tu jest metoda na dalsze odchudzanie smartfonów i moim zdaniem kwestią czasu jest, aż to nastąpi. Kto zrobi to jako pierwszy? W przypadku masowej produkcji obstawiam Apple'a. To jedyna marka, której pozycja pozwala na zastosowanie tak drastycznych zmian. Jasne, pewnie jakiś kolejny prototyp pokaże Tecno, ale nigdy nie wprowadzi go do sprzedaży, ewentualnie Honor lub Xiaomi wprowadzą coś w limitowanej ilości w Chinach. Ale globalnie nie widzę innego kandydata niż Apple.
Co nie zmienia faktu, że odchudzenie smartfonów nie spowoduje, że będą mniejsze. Baterię czy płytę główną można odchudzić, ale wyobraźmy sobie, że jest to kawałek surowego ciasta. Jak je rozwałkujemy, będzie cieńsze, ale zajmie więcej miejsca. Dokładnie to samo jest w przypadku smartfonów. Jeśli mają mieć obudowy o grubości 4-5 mm, zachowując topową specyfikację, będą to modele niemal 7-calowe z mocno odstającą wyspą aparatów.

