Szala zwycięstwa w najnowszym badaniu opinii publicznej przechyla się na korzyść partii prawicowych. Koalicja Prawa i Sprawiedliwości oraz Konfederacji nie mogłaby jednak rządzić sama. Do przejęcia władzy może potrzebować ugrupowania Grzegorza Brauna.

- Koalicja Obywatelska utrzymuje pozycję lidera. Ugrupowanie zdobyło 30,9 proc. głosów w badaniu przeprowadzonym 22 i 23 maja 2026 r.
- Prawica rośnie w siłę, ale potrzebuje koalicjanta. Wspólne rządy PiS oraz Konfederacji dałyby jedynie 208 mandatów.
- Do przejęcia realnej władzy niezbędne byłoby wsparcie Konfederacji Korony Polskiej Grzegorza Brauna.
Stołki, wpływy, bezkarność. Tak działa lokalna władza
Odbicie aktualnych sympatii politycznych przynosi najnowszy sondaż IBRiS na zlecenie „Rzeczpospolitej”. W dniach 22-23 maja zapytano ankietowanych: „Na które ugrupowanie oddałby pan głos, gdyby w najbliższą niedzielę odbywały się wybory parlamentarne?”.
Najwięcej badanych, bo 30,9 proc., wskazało Koalicję Obywatelską. Wynik ten to jednak niewielki spadek w porównaniu z sondażem, który IBRiS przeprowadził dla gazety z końcem kwietnia. Wówczas KO zanotowała 32 proc. poparcia.
Na drugim miejscu z 25,4 proc. znajduje się Prawo i Sprawiedliwość. Dla tej partii najnowszy rezultat oznacza lekki wzrost – o 2,2 pkt. proc.
Podium tradycyjnie zamyka Konfederacja, na którą chce głosować 12,5 proc. badanych. W sondażu z kwietnia poparcie dla tej partii było nieznacznie niższe i wynosiło 12 proc.
Czwarta pozycja przypadła Konfederacji Korony Polskiej, która odnotowała lekki wzrost – z 7,9 proc. do 8,8 proc.
Do nowego Sejmu weszłaby jeszcze Lewica z wynikiem 8,4 proc. W kwietniu chciało na nią głosować 8,7 proc. badanych.
Pozostałe partie znalazłyby się już poniżej progu wyborczego. PSL mogłoby liczyć na 3,9 proc. poparcia, Razem na 2,8 proc., a Polska 2050 – 2,1 proc.
Gdyby wybory odbywały się w najbliższą niedzielę do urn pofatygowałoby się 55,4 proc. uprawnionych.
Złe wieści dla KO i PiS
Jak ocenia „Rzeczpospolita”, powyższe zmiany w preferencjach wyborczych „dają obu stronom politycznego sporu raczej powody do zmartwień”. Dlaczego?
– Brak w Sejmie trzech ugrupowań wchodzących w skład koalicji 15 października może przesądzić o oddaniu władzy prawicy. 216 mandatów KO i Lewicy nie wystarczą, żeby rządzić, podobnie jak 208 mandatów PiS z samą Konfederacją – ocenia w rozmowie z gazetą prof. Jarosław Flis, socjolog z Uniwersytetu Jagiellońskiego.
Ekspert zauważa także, że zmiany w poparciu mieszczą się w granicach błędu statystycznego. Oznacza to, że do prawdziwych wyborów parlamentarnych wiele może się jeszcze wydarzyć.