Reklama
Reklama
Reklama

Sprzęt Apple będzie droższy. Prezes zapowiada podwyżki

Apple był jedną z firm, która zdawała się odporna na kryzys na rynku pamięci. Niesłabnąca popularność rozwiązań AI doprowadziła do wzrostu cen podzespołów i zaczynają to odczuwać nawet najwięksi gracze na rynku. Przynajmniej tak brzmi oficjalna wersja, którą Apple tłumaczy nadchodzące podwyżki cen.

apple-iphone-ios-macbook-5
Apple iPhone 17e, iPhone 17 Pro (fot. Arkadiusz Dziermański / Zero.pl)
  • Ustępujący prezes Apple Tim Cook zapowiada podwyżki sprzętu Apple.
  • Jest to motywowane trwającym w najlepsze kryzysem na rynku modułów pamięci.
  • Apple wydawał się odporny na trwający kryzys. Podwyżki mogą być źle odebrane, bo firma od lat dolicza wysokie kwoty przy zakupie urządzeń z wyższymi wariantami pamięci. 

Moduły pamięci to jeden z najważniejszych elementów współczesnej elektroniki, a w szczególności laptopów, smartfonów i tabletów. Czyli najważniejszych urządzeń, jakie produkuje Apple. Wzrosty cen pamięci biją w ostatnich miesiącach wszelkie rekordy, ale ceny elektroniki w miarę udaje się trzymać w ryzach.

Apple wydawał się najbardziej odporny na kryzys udowadniając to m.in. tegoroczną premierą iPhone'a 17e, który pomimo zwiększenia bazowej ilości pamięci wbudowanej zachował identyczną cenę jak przed rokiem.

W końcu kryzys dotknął również Apple'a, a nadchodzące podwyżki cen w wywiadzie dla Wall Street Journal zapowiedział ustępujący prezes Tim Cook.

Reklama
Reklama

Komisja Europejska nie stanie po stronie graczy. Dobrowolny kodeks zamiast przepisów

Apple podniesie ceny. "Sytuacja jest nie do utrzymania"

Apple MacBook, iPhone 17e, iPhone 17 Pro (fot. Arkadiusz Dziermański / Zero.pl)

Tak w wywiadzie nadchodzące podwyżki tłumaczy Tim Cook. Zdaniem aktualnego prezesa Apple firma robi co w jej mocy, aby złagodzić podwyżki cen podzespołów i chronić klientów przed przeniesieniem na nich rosnących kosztów produkcji urządzeń. Sytuacja miała jednak stać się nie do utrzymania. 

Tim Cook powiedział, że producenci wymuszają coraz większe podwyżki cen i w obecnej sytuacji potrzebujemy powrotu cen i podaży do "rozsądnego poziomu". Ten faktycznie trudno jest nazwać rozsądnym. Ceny pamięci RAM do laptopów od października 2025 r. wzrosły średnio o 50 proc. 

Reklama
Reklama

W przypadku smartfonów nie jest lepiej. W kwietniu prezes Xiaomi informował, że za 12 GB pamięci RAM i 512 GB pamięci wbudowanej firma płaci ok 800 zł więcej niż rok wcześniej. Co daje cenę ponad 1 000 zł za samą tylko pamięć. 

Trzeba przyznać, że przekazanie informacji o nadchodzących podwyżkach przez ustępującego prezesa jest dobrych ruchem. TimCook przyjmie na siebie pierwszą falę krytyki, co powinno nieco ułatwić start na stanowisku jego następcy. 

Apple narzekający na ceny pamięci to jest pewien paradoks

Kryzys dotyka wszystkich, a rosnące ceny pamięci są faktem. Apple jest jednak firmą, w przypadku której na ewentualne podwyżki z tego powodu patrzy się ze sporą nieufnością. 

Reklama
Reklama

W ostatnich tygodniach pojawiały się informacje o tym, że Apple masowo skupuje dostępne na rynku moduły pamięci i powinien być najdłuższej odporny na kryzys. Dodatkowo Apple od lat każe sobie słono płacić za wyższe warianty pamięciowe swoich produktów. 

Nie znamy dokładnych cen hurtowych, ale z różnych szacunków wynika, że na etapie produkcji dopłata do 512 GB pamięci wbudowanej względem 256 GB może wynosić ok 15-25 dolarów. Nawet niech to będzie 30 dolarów, to jest to niewielka kwota na tle tego, co musi zapłacić klient. iPhone 17 Pro 256 GB kosztuje 5 799 zł, a 512 6 799 zł. W USA dopłata jest na podobnym poziomie i wynosi 200 dolarów. Z tego powodu, jeśli firma mówi, że będzie musiała podnieść ceny, bo więcej płaci za modułu pamięci, konsument może się poczuć lekko nabity w butelkę. 

Obecnie nie ma jeszcze żadnych oficjalnych informacji na temat podwyżek cen sprzętu Apple. Analitycy Omdia przewidują, że mogą to być kwoty sięgające 150 dolarów i byłaby to różnica na poziomie górnych widełek podwyżek z ostatnich miesięcy. 

Sony podniósł ceny konsol PlayStation 5 o 100 dolarów, co w Polsce przełożyło się na wzrost cen o 400-450 zł. O 100 euro względem modeli sprzed roku Xiaomi podniósł ceny smartfonów serii Xiaomi 17, co u nas dało wzrost w przedziale 300-500 zł. Z kolei smartfony serii Galaxy S26 w momencie debiutu były droższe o 300-1000 zł względem serii Galaxy S25. Jak będzie to wyglądać w przypadku Apple'a? Dowiemy się zapewne we wrześniu, przy okazji premiery nowych urządzeń.

Źródła: WSJ, Zero.pl
Arkadiusz Dziermański
Arkadiusz DziermańskiDziennikarz
Reklama
Reklama