Reklama
Reklama
Reklama

Tak jasnego ekranu w smartfonie jeszcze nie było. To festiwal absurdu

Wolisz podróżować pociągiem, który utrzymuje wysoką, stałą prędkość na całej trasie czy takim, który w określonych warunkach, przez kilka sekund i tylko w jednym wagonie będzie mknąć z prędkością dźwięku? To idealnie obrazuje informacje na temat nadchodzącego smartfonu marki Honor, którego ekran ma oferować jasność do 10 000 nitów. To absurd, za którym producenci podążają już od jakiegoś czasu.

honor-600-pro-1
Honor 600 Pro (fot. Arkadiusz Dziermański / Zero.pl)
  • W sieci pojawiły się informacje o nadchodzącym smartfonie Honor X80 Pro Max, który będzie miał rekordowo dużą baterię. To pierwszy model marki wyposażony w ogniwo o pojemności 11 000 mAh.
  • Jednocześnie Honor 80 Pro Max ma oferować rekordowo jasny ekran, którego jasność ma sięgać 10 000 nitów.
  • Osiągnięcie takich wartości, a nawet nieco niższych, to jeden z największych absurdów ostatnich dwóch lat na rynku smartfonów. To coś, czego zwykły użytkownik nie tylko nie jest w stanie zobaczyć, ale też „wytworzyć”.

Nadchodzący Honor X80 Pro Max ma być smartfonem, o którym będziemy mówić dużymi liczbami. Z jednej strony to kolejny solidny model ze średniej półki. Z ekranem o przekątnej 6,8 cala, procesorem Qualcomm Snapdragon 6 Gen 5, 8 GB pamięci RAM, 256 GB pamięci wbudowanej, aparatem 50 Mpix i odporną obudową. 

Będzie to również smartfon z największą baterią w ofercie firmy, bo o pojemności 11 000 mAh oraz ekranem, którego jasność ma sięgać 10 000 nitów. Robi wrażenie? Tak ma być, ale w praktyce do niczego nam się to nie przyda. 

Runął 50-metrowy maszt telekomunikacyjny. Wypadek czy celowe działanie?

Reklama
Reklama

Rekordowo jasny ekran, którego nie będziemy w stanie doświadczyć

Zapowiedź Honora przypomina mi premierę smartfonu realme GT 6 z połowy 2024 r. Producent chwalił się wówczas, że ekran osiąga jasność na poziomie 6 000 nitów. Nawet był w staniem to udowodnić na scenie podczas oficjalnej prezentacji. 

Smartfon został otoczony bardzo mocnymi lampami skierowanymi prosto w czujnik jasności otoczenia, miał aktywny tryb serwisowy pozwalający ręcznie wygasić część ekranu, dzięki czemu na bardzo małym fragmencie udało się zmierzyć wartość ponad 6 000 nitów. Nie powiecie mi przecież, że nie robicie sobie takich eksperymentów w domu, albo chwaląc się znajomym nowym smartfonem?

W przypadku realme GT 6 było to o tyle absurdalne, że to był bardzo udany model. Z bardzo dobrym stosunkiem ceny do jakości, zaskakująco dobrym aparatem i mocarną baterią. Ale producent uznał, że będzie go promować eksperymentem ze świeceniem lampą w ekran. To, jak się później okazało, był początek dziwnej mody wśród firm robiących smartfony, bo na rynek trafiło wiele modeli oferujących równie wysokie, a nawet wyższe wartości jasności wyświetlacza. 

Reklama
Reklama

Rekordowo jasne fragmenty ekranów to efektowna sztuczka, której nikt nie potrzebuj

Wspomniany wyżej tryb serwisowy jest niezbędny do tego, aby uzyskać rekordowo wysokie wartości pomiaru jasności ekranu. Dzięki niemu możemy ustawić, jaka część wyświetlacza ma być podświetlona, co w przypadku paneli organicznych (OLED, AMOLED) przekierowuje całą, nazwijmy to moc świecenie, w konkretny punkt.

Idealnym przykładem jest tu wąż ogrodowy. Ekran smartfonu świeci z taką jasnością, na którą pozwala mu moc, z którą jest w stanie zasilić piksele. Jeśli część pikseli zabierzemy i przekierujemy moc na pozostałe, zaczną świecić mocniej. Jak ściśniemy wąż ogrodowy, to zabierzemy cześć przestrzeni w jego wnętrzu, a strumień wody wystrzeli na końcu. Działa to na takiej samej zasadzie.

Inna kwestia, to nawet jeśli cały ekran byłby podświetlony do rekordowego poziomu to na pewnym etapie nasze oczy mogą nie zauważyć różnicy. Przy niższych wartościach wyłapiemy to bez problemu. Dużo ważniejsze jest to, z jaką maksymalną jasnością ekran świeci na całej powierzchni, przez ile czasu jest w stanie ją utrzymać bez przygaszania i jak mocno wpłynie to na zużycie energii. 

Pod tym względem, na przestrzeni lat, wyświetlacze smartfonów przeszły bardzo długą drogę. Idealnym przykładem może tu być Huawei Ascend P6. Flagowy smartfon z 2013 r., który na tamte czasy miał bardzo jasny ekran, ale po kilkunastu minutach użytkowania dochodziło do tak dużego przegrzania konstrukcji, że jego jasność spadała o połowę. Dosłownie gasł w oczach. Dzisiaj takie sytuacje już niemal wcale nie występują. 

To właśnie takie usprawnienia chcemy oglądać. Potrzebujemy funkcji, które faktycznie wprowadzą pozytywnie zmiany w codziennym użytkowaniu smartfonu. Wielka bateria, szczególnie w stosunkowo cienkiej obudowie, robi wrażenie. Rekordowa jasność ekranu, której nie zobaczymy i której nie będziemy w stanie osiągnąć w codziennym użytkowaniu już niekoniecznie. 

Źródła: Weibo, Zero.pl
Arkadiusz Dziermański
Arkadiusz DziermańskiDziennikarz
Reklama
Reklama