Reklama
Reklama
Reklama

Stanowski o „Lalce”: książka wciąga, a serial nie

Krzysztof Stanowski, kadr z Lalki
Tomasz Schuchardt (Stanisław Wokulski) i Sandra Drzymalska (Izabela Łęcka) w serialu „Lalka”, reż. Paweł Maślona, prod. Netflix / Akson Studio, 2026 (fot. Piotr Front / Shutterstock, materiały prasowe)

Krzysztof Stanowski dołączył do ogólnopolskiej debaty o serialu „Lalka” Netfliksa. Twórca Kanału Zero przyznał, że produkcja Pawła Maślony broni się formą i aktorstwem, ale – w przeciwieństwie do powieści Bolesława Prusa – nie jest wciągającą historią. Głos zabrał też premier Donald Tusk.

  • Krzysztof Stanowski ocenił, że serialowa „Lalka” jest udana pod względem dialogów i formy, ale w odróżnieniu od powieści Prusa nie „wciąga”.
  • Recenzent Zero.pl Michał Walkiewicz chwali aktorstwo Tomasza Schuchardta i Sandry Drzymalskiej, ale zarzuca serialowi nierówne tempo i zbyt współczesny język dialogów.
  • Twórcy serialu wprowadzili istotne zmiany wobec pierwowzoru – m.in. bardziej asertywną Izabelę Łęcką i nową postać Elizy Orzeszkowej – co dzieli widzów na zwolenników i krytyków reinterpretacji.

Nie pomylcie „Lalki”! Ekranizacje mogą namieszać uczniom w głowach

Serial „Lalka” zadebiutował na Netfliksie 16 września i od pierwszych dni wywołuje jedną z najgłośniejszych dyskusji roku. Grunt pod kontrowersje przygotowała już kampania promocyjna, w której rozterki bohaterów Prusa opisano hasłami w rodzaju „toy boy” czy „daddy issues” – część internautów uznała to za desperacką próbę mówienia językiem młodych.

Po premierze fala komentarzy tylko przybrała na sile. Do dyskusji włączali się kolejni dziennikarze, krytycy filmowi, a nawet politycy – głos w sprawie serialu zabrał premier Donald Tusk, apelując o spokojną wymianę opinii.

W tym gorącym momencie swoim zdaniem postanowił podzielić się też Krzysztof Stanowski.

Reklama
Reklama

Co napisał Stanowski?

Stanowski zaznaczył, że skoro głos w sprawie „Lalki” zabrali już niemal wszyscy, on również chce się wypowiedzieć. Zastrzegł, że jego uwagi nie dotyczą dialogów, zabawy formą ani odejścia od pierwowzoru.

Sęk w tym – jak napisał dziennikarz – że powieść Prusa po prostu wciąga, a serialowa adaptacja tego efektu u niego nie wywołuje.

Wpis Stanowskiego wpisał się w szerszy ton dyskusji: nikt nie kwestionuje rozmachu produkcji ani zaangażowania obsady, ale zdania są podzielone co do tego, czy nowa „Lalka” zachowuje siłę oryginału jako opowieści, która nie pozwala oderwać się od lektury.

Co mówią krytycy o serialu „Lalka”?

Podobne wnioski, choć w znacznie bardziej rozbudowanej formie, przedstawił w swojej recenzji Michał Walkiewicz. Docenił przede wszystkim aktorstwo – zwłaszcza kreacje Tomasza Schuchardta jako Wokulskiego i Sandry Drzymalskiej w roli Izabeli Łęckiej – oraz odwagę scenarzystów w przenicowywaniu wątków znanych z lektury. Zwrócił jednak uwagę na nierówne tempo i sceny dialogowe utrzymane w zbyt współczesnym stylu.

Reklama
Reklama

Serial różni się od powieści w kilku istotnych punktach. Książkowa Izabela Łęcka była postacią zamkniętą w konwenansach, w serialu zaś świadomie planuje własną przyszłość. Twórcy dopisali też nową postać – Elizę Orzeszkową, redaktorkę feministycznego pisma „Bluszcz” – której w powieści nie ma.

Obejrzyj także:

Reklama
Reklama