Reklama
Reklama
Reklama

Stanowski obejrzał filmik z miesięcznicy. „Niesamowity”

TYLKO NA
Antoni Macierewicz
Poseł PiS Antoni Macierewicz na pl. Piłsudskiego w Warszawie. (fot. Radek Pietruszka / PAP)

Po awanturze na miesięcznicy smoleńskiej portal Zero.pl skontaktował się z Antonim Macierewiczem. Posła PiS zapytaliśmy, dlaczego podczas starcia z protestującymi miał przy sobie urządzenie rozpylające farbę i co dokładnie wydarzyło się na placu Piłsudskiego. Były minister obrony przedstawił swoją wersję wydarzeń.

  • W czwartek w Warszawie odbyła się kolejna miesięcznica smoleńska oraz kontrmanifestacja.
  • Doszło do szarpaniny z udziałem demonstrantów i posła PiS Antoniego Macierewicza. Filmik skomentował Krzysztof Stanowski.
  • Polityk miał ze sobą urządzenie na ciśnienie rozpylające farbę, którym chciał zniszczyć transparenty obciążające winą Lecha Kaczyńskiego.
  • W rozmowie z Zero.pl były minister wyjaśnia, dlaczego się tak zachował.

Czwartkowe obchody miesięcznicy smoleńskiej na placu Piłsudskiego w Warszawie przebiegały w atmosferze napięcia. Doszło do scysji między uczestnikami uroczystości a protestującymi, a w centrum jednego z najbardziej burzliwych incydentów znalazł się poseł PiS Antoni Macierewicz.

Do sieci trafiły nagrania pokazujące szarpaninę polityka z uczestnikami demonstracji. W tle znajdował się transparent oraz tablice przynoszone przez protestujących, zawierające napis odnoszący się do katastrofy smoleńskiej i odpowiedzialności byłego prezydenta Lecha Kaczyńskiego za decyzję o lądowaniu samolotu w Smoleńsku.

Macierewicz chciał zniszczyć transparent, używając urządzenia rozpylającego farbę. Protestujący próbowali odebrać mu rozpylacz, doszło do szarpaniny, jeden z mężczyzn został oblany farbą. Inny, choć poruszał się o kulach, również próbuje szarpać się z Macierewiczem i w końcu upada jak długi na chodnik. „Policja, policja” – krzyczy ktoś z tłumu.

Reklama
Reklama

Filmik skomentował w swoim stylu Krzysztof Stanowski.

W rozmowie z Zero.pl Antoni Macierewicz przekonywał jednak, że podczas wydarzeń „nic się specjalnego nie stało”. Całe zajście przedstawiał jako element walki z – jak mówił – fałszywym przekazem dotyczącym katastrofy smoleńskiej.

– Nic się specjalnego nie stało. Zgodnie z tym, co było robione od lat przez Platformę Obywatelską, ludzie dążą do tego, żeby upowszechniać oszustwo, kłamstwo dotyczące zbrodni smoleńskiej i ukrywać winę Putina oraz wspieranie tej winy przez Donalda Tuska – powiedział nam były minister obrony.

Macierewicz wielokrotnie podkreślał, że szczególne oburzenie wywołała w nim treść napisu umieszczonego przez protestujących. Jego zdaniem przekaz uderzający w Lecha Kaczyńskiego był niedopuszczalny.

– To działanie jest tak nieprawdopodobnie kłamliwe, że robi olbrzymie wrażenie. Niestety od pewnego czasu jest wiele mediów, które to kłamstwo starają się wprowadzić do świadomości narodowej. To jest absolutne oszustwo ukrywające odpowiedzialność rosyjską – mówił.

Reklama
Reklama

„Przedstawiają osobę zamordowaną jako zbrodniarza”

Były szef MON nie zgodził się z interpretacją, według której jego zachowanie podczas miesięcznicy było przesadne. Przekonywał, że działania protestujących stanowią próbę narzucenia fałszywej narracji dotyczącej śmierci Lecha Kaczyńskiego i pozostałych ofiar katastrofy.

– Proszę sobie wyobrazić tę nieprawdopodobną brutalność antypolską i antyludzką. Zarzucanie de facto panu prezydentowi Kaczyńskiemu, że to on był winien tego morderstwa, do którego doszło. To jest coś tak nieprawdopodobnego, bo osoba, która została zamordowana, jest przedstawiana przez tych ludzi jako zbrodniarz de facto. To jest coś po prostu strasznego. Na to pozwolić oczywiście w żadnym wypadku nie można – powiedział Macierewicz.

Poseł PiS twierdził, że podobne działania są podejmowane podczas miesięcznic od dłuższego czasu. Jak przekonywał, on i inni uczestnicy obchodów starają się uniemożliwiać rozpowszechnianie treści, które uznają za fałszywe.

– To samo zostało zrobione dzisiaj. To jest coraz bardziej skuteczne i tak należy jednoznacznie działać – oświadczył.

Co Macierewicz miał w ręku?

Zapytaliśmy Antoniego Macierewicza o przedmiot widoczny na nagraniach z placu Piłsudskiego. Według różnych oceń mogła to być akumulatorowa myjka ciśnieniowa z farbą. Polityk początkowo zaprzeczył, by przyniósł ze sobą jakiekolwiek urządzenie. – Nie, ja niczego nie przyniosłem – odpowiedział.

Reklama
Reklama

Dopytywany o przedmiot, który trzymał w ręku, Macierewicz nie wyjaśnił jednak jednoznacznie, czym był. – To jest możliwe, bo czasami jest to absolutnie niezbędne, ale ja niczego nie przynoszę. Zostaje mi to przekazywane – stwierdził.

Na kolejne pytanie o to, co dokładnie było urządzeniem widocznym na nagraniach, były minister nie udzielił bezpośredniej odpowiedzi. Powrócił natomiast do swojej oceny treści prezentowanych przez protestujących. 

– Chodzi po prostu o to, żeby kłamstwo, oszustwo, bezczelność antypolska, niesłychanie brutalnie atakująca prezydenta Kaczyńskiego, nie stała się punktem odniesienia narodu polskiego – powiedział.

Poseł PiS Antoni Macierewicz na pl. Piłsudskiego w Warszawie. (fot. Radek Pietruszka / PAP)

Macierewicz oskarża policję. „Będę to robił”

Jednym z wątków rozmowy była również rola policji. Macierewicz zarzucał funkcjonariuszom, że nie reagują w sposób, którego – jego zdaniem – wymaga sytuacja. – Policja niestety wspierała bardzo długo właśnie tych ludzi, którzy kłamstwo, oszustwo i szaleństwo antypolskie upowszechniali – mówił.

Były minister stwierdził, że prezentowane przez protestujących treści są – w jego ocenie – przestępstwem. Nie przedstawiał jednak podczas rozmowy podstawy prawnej dla tej oceny.

Reklama
Reklama

– Nie ma możliwości, żeby przestępstwo publicznie akceptowała policja. Na to zgody nie ma i w związku z tym trzeba samemu działać tak, żeby te kłamstwa i oszustwa nie były upowszechniane – przekonywał.

Gdy zwróciliśmy uwagę, że po czwartkowych wydarzeniach pojawiają się zarzuty, iż swoim zachowaniem przekroczył granice, Macierewicz odpowiedział, że jego działania nie były jednorazowe. – Na czym polega przesadzenie? Ja to robię systematycznie – stwierdził.

A następnie, dopytywany o dalsze działania, zapowiedział: – I będę to robił. Jeżeli policja będzie zgadzała się na oszustwo, zgadzała się na przestępstwo antynarodowe i antyludzkie, no to musimy tę praworządność realizować sami. I ja będę to robił.

Policja analizuje nagrania

Warszawska policja poinformowała, że podczas czwartkowych obchodów jej funkcjonariusze byli obecni na miejscu, aby zapewnić bezpieczeństwo uczestnikom zgromadzeń oraz osobom postronnym.

Funkcjonariusze przekazali również, że podczas wydarzeń jedna z kobiet upadła. Na miejsce wezwano służby medyczne, które udzieliły jej pomocy, a następnie przewiozły ją do szpitala. Policja zabezpieczyła materiał dotyczący tego zdarzenia i wyjaśnia jego okoliczności.

Według komunikatu policji również pozostałe incydenty zostały zarejestrowane, a zabezpieczony materiał ma zostać poddany analizie.

Źródło: Zero.pl
Filip Baczkura
Filip BaczkuraDziennikarz
Reklama
Reklama